Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja ich z zaciekawieniem obserwuję. To zadziwiające, że jest nas tyle, a nie ma wśród nas dwóch takich samych osób.
dla Magdy napisała Małgorzata
ćwiczenia literackie
Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja ich z zaciekawieniem obserwuję. To zadziwiające, że jest nas tyle, a nie ma wśród nas dwóch takich samych osób.
dla Magdy napisała Małgorzata
Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor, chcąc poderwać rumianą paprykę, odezwał się pierwszy i rzucił niewinny żarcik. Papryka nabrała jeszcze czerwieńszych rumieńców i zalotnie zatrzepotała rzęsami. Jak to w bajkach bywa, ich znajomość pięknie się rozwinęła. Niestety, warzywa mają dość krótki termin przydatności do spożycia, więc ich baśń zakończyła się słowami: „żyli krótko, lecz szczęśliwie”.
Autor: Małgorzata
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Rozejrzała się i z dużego holu ujrzała wejścia do sal. Na drzwiach widać było wyraźne napisy: sala kinowa, sala konferencyjna, klubowa, sala pamiątek, kawiarnia. Swe pierwsze kroki skierowała do sali pamiątek. To co tam ujrzała, zaskoczyło ją, ale też sprawiło wiele przyjemności. Na półkach i w gablotach znajdowały się misie różnej wielkości i koloru oraz lalki małe i duże. Porcelanowe, typu Barbie i cudownie kolorowe szmacianki. Wózki i ubranka dla lalek, samochodziki, gitary, dawne książki z bajkami, bransoletki i inne precjoza. Wszystkie te rzeczy były pamiątkami Anonimowych Księżniczek z lat dziecięcych. Młoda kobieta bardzo się ucieszyła. Tyle rzeczy miała z tych lat, które szkoda było wyrzucić. Została uczestniczką klubu i swoimi pamiątkami wzbogaciła wystawę, która emanowała ciepłymi wspomnieniami i dobrą energią, wywołując u każdego zwiedzającego uśmiech na twarzy i radość w sercu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja doskonale wiem, że mimo tego, że są zajęci swoimi sprawami i robią wrażenie, że nie zauważają mnie, to dobrze wiedzą, co się dzieje w moim świecie i dają mi poczucie bliskości.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.
Pewnego razu spadł deszcz, lecz brzózka nie przestawała tańczyć. Jego krople wdały się w osobliwą rozmowę z listkami, tworząc niespotykany duet.
Autor: Gwiazdeczka
Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja w tym czasie obserwuję ich najuważniej, jak umiem. Dzięki temu zacząłem świat dostrzegać inaczej, niż wcześniej.
Przedtem bardzo się bałem, a teraz zaczynam widzieć nadzieję i ścieżkę wśród cieni, na której końcu wschodzi piękne słońce.
Autor: Jan Smuga
Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem dojrzały pomidor został drobno pokrojony i dodany do białego serka, by chwilę potem razem z nim wylądować na kanapkach zjadanych ochoczo przez małe dzieci.
A czerwona papryka z uwagą zaczęła przyglądać się kolejnemu dojrzałemu pomidorowi.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewien pisarz męczył się z napisaniem swojej pierwszej powieści. Nie wiedział, jak zacząć. W jego głowie panował chaos. Formujący się wszechświat porwał jego myśli. Pisarz początkowo nie wiedział, co się dzieje, a potem zaczął spisywać chaos, z którego zaczął formować się porządek świata oraz chaos własnych myśli, który zaczął przybierać formę opowieści. W ten sposób wraz ze wszechświatem narodziła się pierwsza powieść.
Autor: Ewa Damentka
Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a tymczasem ja przyglądam się im uważnie. Lubię zauważać w czym są do siebie podobni i czym się różnią. Ja i moje kuzynki – inne miejskie latarnie – jesteśmy bardzo podobne do siebie, wręcz identyczne. Miło patrzeć, ile rozmaitych istot chodzi po chodnikach, które oświetlamy.
Autor: Ewa Damentka
Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.
Pewnego razu brzózka tańczyła tak długo i intensywnie, że korzenie puściły ziemię i wiatr uniósł niezwykłą tancerkę wysoko ponad chmury. Ach, jakże była szczęśliwa, patrząc na puszyste obłoki, które leniwie płynęły pod nią.
Autor: Gwiazdeczka