Roztańczona brzózka – 82

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka zgłodniała i postanowiła zamówić sobie gorącą pizzę z pieczarkami i salami. Zadzwoniła więc do pizzerii i, nie przyznając się do tego, że jest drzewem, zamówiła posiłek.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 463

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do dużego holu. Przeszła przez niego powolnym krokiem. Bacznie przyglądała się jego wyposażeniu, które cieszyło jej serce. Z dawnych lat bryczesy, kurtki jeździeckie, kaski, toczki, sztyblety i błyszczące, mimo swego wieku, oficerki. Stare siodło, strzemiona, popręg, itp. Z ciekawością wyszła z holu. Przeszła obok wypożyczalni sprzętu jeździeckiego i wyszła na zewnątrz. Znalazła się w plenerowej kawiarence, skąd miała dobry widok na padoki. Na koniach jeździły osoby w różnym wieku i o różnym stopniu umiejętności. Była ogromnie uradowana. Wreszcie znalazła szkółkę jeździecką w mieście. Nie musiała daleko jeździć i wozić ze sobą całego wyposażenia. W wypożyczalni dopasowała strój, a trener po chwili rozmowy wybrał konia odpowiedniego do jej potrzeb i temperamentu. Mimo kilku lat przerwy jeździła swobodnie. Od razu jeździec i koń dopasowali się i polubili. Kobieta szybko zdobyła dalsze umiejętności i jeździła rekreacyjnie na swym rumaku leśnymi ścieżkami wokół ośrodka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Lubię patrzeć na ludzi – 27

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja lubię ich obserwować. Kiedyś koneserzy starych samochodów jadący ulicami przyciągali mój wzrok szczególnie. Brali udział w pokazie samochodowych „antyków”. Odrestaurowane piękności. Na twarzach właścicieli malowały się pasja i troska, a w oczach światło miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Nitki babiego lata – 98

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Z takiego opisu mógłby z powodzeniem powstać klasyczny landszaft, a jednak tak właśnie czarował sierpień. Był rzeczywisty i nieupiększony.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 41

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem żółta, pomarańczowa i zielona papryka zaczęły ją zagadywać. Były zazdrosne o pomidora i chciały, żeby to im poświęciła całą swoją uwagę.

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 49

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, miłość kierowała całym procesem. To ona wraz zamysłem wprawiła w ruch materię wszechświata i nadała mu kierunek działania. Dotąd wypełnia wszystko i wszystkich. A jeśli tak nie jest, to tylko dlatego, że świadomie została przez ludzi wypchnięta z ich serc i umysłów, Ona jednak ciągle jest siłą stwórczą, jest przy tym cierpliwa i korzysta z każdej okazji, by zająć należne jej miejsce w sercach, umysłach, intencjach i działaniu. I dalej stwarza wszechświat i indywidualne światy każdego z nas.

Autor: Ewa Damentka

Lubię patrzeć na ludzi – 25

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a chciałabym umieć skomponować muzykę, która oddawałaby ich piękno. Napisać wiersz, namalować obraz… Zrobić cokolwiek, co utrwaliłoby te przemijające chwile i to jak ludzie są piękni oraz jak ich piękno zmienia się wraz z wiekiem. Mam wrażenie, że uczestniczę w cudownym przedstawieniu i mijający mnie ludzie biorą w nim udział, jakby swoją obecnością chcieli pokazać mi, że uroda, wdzięk i piękno wewnętrzne nigdy nie zginą. Zawsze były i zawsze będą mi towarzyszyć, tak jak w obecnej chwili.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 97

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Taką scenerię musiał stworzyć prawdziwy mistrz nastroju. Ktoś, kto się znał na estetyce i miał wrażliwość dziecka.

Autor: Gwiazdeczka