Młoda kobieta – 466

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, choć nie wiedziała, czego oczekuje i co ją może spotkać. Miała męża, dzieci, dobrą pracę, mieszkanie, wymarzony samochód. A czegoś jej brakowało. Nie czuła się szczęśliwa. W klubowym holu popatrzyła na siebie w dużym lustrze, w którym ujrzała również obcą kobietę idącą w jej kierunku. Z uśmiechem na twarzy zaprosiła ją na wykład pt. „Jak osiągnąć sukces”. Młoda kobieta z chęcią przyjęła zaproszenie. Otwarta, że czegoś nowego się dowie. Od tego czasu bardzo ceniła swoją szczerość. Przestała mówić tylko o sukcesach. A z odwagą mówiła o porażkach i wzlotach, które towarzyszyły jej w osiąganiu sukcesów i które były dla innych bardzo inspirujące i motywujące.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księga zaklęć – 11

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Każdy chciał korzystać z mocy jej zaklęć. Byli tacy, którzy nerwowo przewracali karty księgi i łapczywie odczytywali zaklęcia. Nic z tego. Nie dla nich została stworzona. Czasem ktoś uważnie czytał zapisane stronice, jednak nic nie rozumiał. Ona wiedziała, że wkrótce znajdzie ją wybrany i wszystko się dopełni.

Autor: Gwiazdeczka

Na ekranie – 65

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Chcę się stąd wydostać”. Podpisano: „Mózg komputera”.

Niestety nie było nikogo, kto mógłby zobaczyć, co wyświetliło się na ekranie. Pokój był pusty, więc nadawca, kimkolwiek lub czymkolwiek był, musiał poczekać, aż ktoś przeczyta jego słowa.

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 10

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom, również tym, którzy wzięli ją całkiem przypadkowo. Choć niektórzy ludzie twierdzą, że przypadków nie ma.

Pewnego razu młody mężczyzna, który zawsze uważał, że wszystko, co dzieje się w jego życiu, zależy tylko od niego, wszedł do swojego gabinetu i na biurku zobaczył księgę zaklęć. Nie wierzył w czary, a jednak coś sprawiło, że ją otworzył. I stało się coś dziwnego. Poczuł, jakby coś prowadziło go jak po sznurku. Podejmował decyzje inne niż dotąd. Robił rzeczy, których dotąd unikał, bo uważał, że są niegodne prawdziwego mężczyzny. W pewnej chwili poszedł do kuchni. Ugotował obiad i gdy żona wróciła do domu, zaprosił ją do stołu. I korona mu z głowy nie spadła! Czuł się świetnie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dawno dawno temu – 52

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewien prezes wielkiej korporacji doznał olśnienia. Kiedyś był szeregowym pracownikiem. Dane mu było piąć się po szczeblach kariery. Teraz odkrył, że ma już dość traktowania własnych podwładnych jak siłę roboczą. Rozszerzał się jego wszechświat. Powstawały nowe struktury myślenia i zachowań. Wyszedł ze swego gabinetu. Rozmawiał ze swoimi pracownikami i zaczął obdarzać ich uśmiechem i życzliwością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księga zaklęć – 9

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Każdy, kto miał ją w ręku, chciał sprawdzić jej magiczne zdolności. Jednak żadna z dotychczasowych osób nie spełniała jej kryteriów. Ludzie ci pragnęli tylko wykorzystać ją dla swoich korzyści. Nie wiedzieli, że tajemnica księgi polegała na tym, że najpierw trzeba wypowiedzieć życzenie, żeby pomóc innej osobie.

Autor: Sokolik

Na ekranie – 64

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Ratunku, pomocy, kto żyw, niech tu wskoczy!”. Przedziwny napis. Nie wiem, czy potraktowałabym go poważnie. Wiem jednak, że nie mogłabym go zignorować.

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 8

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom.

Wreszcie znalazła! To on. Szybko przemieniła się w otwór, który wciągnął jego rękę i zaczął pochłaniać barki, głowę. Wciągał do siebie całe ciało. Ku swojemu zdziwieniu księga odkryła, że to nie ona pochłonęła Czytelnika, tylko on ją przemienił w coś malutkiego, zamkniętego w ciasnej żelaznej skrzyneczce wtopionej w jakąś skałę.

– Merlinie, jak ci się to udało to zrobić? – zapytała Księżniczka.

– Postanowiłem przejrzeć waszą zamkową bibliotekę. Znam ją od lat. Tej książki nie było tam wcześniej, a nie widziałem, byście coś dokupowali. Przecież od miesięcy drogi są nieprzejezdne i żadem kupiec nie miał szansy dojechać do zamku.

– Jak ją rozpoznałeś?

– Później ci wyjaśnię. Na razie nie patrz na tego potwora i nigdy go nie odwiedzaj. A teraz zaufaj mi i wyjdź.

Księżniczka wyszła zasępiona i posła do ojca, króla, żeby opowiedzieć mu o tym wydarzeniu. Udali się do sali tronowej, by tam zaczekać na Merlina.

Tymczasem Merlin przykucnął przed klatką i powiedział:

– Witaj stary przyjacielu, jak widzę pomysłów ci nie brakuje. Zamienić się księgę, no, no…

– Po czym mnie rozpoznałeś?

– Wybacz, nie zasługujesz na tę odpowiedź.

– Przecież będę tu siedział po wieki, nie wykorzystam tej wiedzy.

– Mam nadzieję, że będziesz tu siedział po wieczność, ale muszę się liczyć z każdą możliwością – smutno odpowiedział Merlin i dodał – skorzystaj, odpocznij. Wrócę potem, mam wiele pytań.

– Na żadne nie odpowiem.

– Tak ci się wydaje – odpowiedział Merlin i wyszedł lochów.

Był pewien tego, co mówi, bo wcześniej rzucił czar, który czarodziejowi-księdze odebrał zdolność czarowania oraz mówienia, pisania czy wyświetlania czegokolwiek. Czar umożliwiał tylko mówienie w obecności Merlina i zawierał w sobie nakaz dzielenia się prawdą, samą prawdą, tylko prawdą.

Po wyjściu Merlina w lochach zapanowała cielność. Czarodziej-księga pomyślał, że pewnie są tu jeszcze inni uwięzieni. Próbował rozmawiać z nimi. Bez skutku. Po paru chwilach zobaczył, że skała przesuwa się i zasłania mu widok na lochy. Zostało więc mu tylko czekać na wizytę Merlina i smętnie rozważać, jaki popełnił błąd, że dał się złapać w pułapkę śmiertelnemu wrogowi.

Autor: Archiwista SC

Lubię patrzeć na ludzi – 32

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a moje największe zaciekawienie budzi obserwowanie ich wieczorami. Na zewnątrz jest wtedy ciemno, a w ich mieszkaniach palą się światła. Można wtedy obserwować ich naturalne zachowania oraz wystrój wnętrz. Niektórzy posiadają na ścianach piękne obrazy, inni oryginalne lampy, a jeszcze inni mają po prostu bałagan, bo mają w domu małe dzieci.

Autor: Małgorzata