Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Zmoknięta do suchej nitki dziewczyna stała pod oknem i błagalnym wzrokiem prosiła, by ją wpuścić do środka. Twierdziła na dodatek, że jest prawdziwą księżniczką. Chociaż szczerze mówiąc, bardziej dziwne było to, dlaczego była przemoknięta. Na dworze przecież ściskał mróz, a z jej ubrania kapała woda.
Autor: Gwiazdeczka