Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie czasem coś się dzieje, a zwykle nie dzieje się nic i żaden pies z kulawą nogą tędy nie przechodzi. Pusto i zimno, a jakże bajkowo.
Autor: Gwiazdeczka