Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Kilkulatek popatrzył na swoich rodziców i z niedowierzaniem zapytał:
– To ja?
– Tak kochanie. Dzieci szybko rosną, a potem stają się dorosłymi.
– To wy też byliście dziećmi.
Rodzice uśmiechnęli się i pokiwali głowami, że tak.
Kilkulatek popatrzył na nich z przerażeniem i zapytał:
– To kiedyś jak będę tak stary jak wy teraz?
Dziadek siedzący w kącie krztusił się ze śmiechu, a babcia podeszła do dziecka. Przytuliła go i powiedziała:
– Tak kochanie, kiedyś będziesz dorosły, ale jeszcze dużo, dużo czasu minie. Na razie możemy wykorzystać piękną pogodę i pójść do ogródka, żeby zobaczyć, jak rośnie dynia, którą niedawno zasadziłeś. I pohuśtać się na huśtawce, którą zrobił dziadek.
Mały popatrzył groźnie na rodziców, ale skorzystał z babcinego zaproszenia i wyszedł razem z nią do ogródka. Widząc to, jego rodzice uśmiechnęli się szeroko. Dziadek wziął głęboki oddech, żeby do końca stłumić śmiech, po czym powiedział do swojej córki:
– Twoje dziecko ma dokładnie takie same skojarzenia jak ty. Głośno dopytywałaś, czemu jesteśmy starzy i brzydcy i płakałaś, że nie chcesz być taka.
– Mam dopiero trzydzieści lat – broniła się matka.
– Jak ja wtedy – odpowiedział dziadek.
Rodzice dziecka wybuchnęli śmiechem, a jego matka wzięła swojego ojca za rękę i serdecznym tonem powiedziała:
– Nie mam nic na usprawiedliwienie. Tato, proszę wybacz mi.
Mąż przytulił żonę, a dziadek rozbawiony powiedział:
– Szykujcie się, jeszcze niejedno usłyszycie od waszego kochanego dziecka.
Młodzi rodzice pokiwali głowami, dali dziadkowi pilot do telewizora i poszli do kuchni, żeby szykować obiad dla swojej wesołej rodzinki.
Autor: Ewa Damentka