Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Oni jednak nie dali się zwieść. W ich sercach gościł niepokój i uważnie przyglądali się maleństwu. Mieli rację, to był odmieniec. Gdyby zaczęli się nim opiekować, to ich dziecko na zawsze zostałoby uwięzione w dziwnym czarodziejskim świecie.
Wiedzieli, że nie mogą być sympatyczni. Mówili do odmieńca ostrym tonem i kazali mu się wynosić. Po chwili zaskoczeni zobaczyli kłęby zielonej mgły i usłyszeli cichy trzask. Odmieniec zniknął, a na jego miejscu znów leżało ich dziecko, które przyglądało się im przestraszone i trzęsło się, mimo że w pokoju było ciepło. Matka złapała je na ręce i przytuliła do serca.
Za chwilę, z lekkim pyknięciem otwieranego portalu, pojawił się Merlin. Poprosił, by kobieta dała mu dziecko. Trzymał je w ramionach i przechadzał się z nim po pokoju. Cicho mówił. Jego spokój udzielał się i maleństwu, i jego rodzicom.
– Merlinie, dziękujemy za ostrzeżenie.
– Na szczęście byliście uważni.
– Czy to się powtórzy?
– Nie wiem – odpowiedział z wahaniem czarodziej, po czym zapytał:
– Co powiecie na czasową przeprowadzkę do Szkoły Czarowania Babci Jagi? W waszym świecie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a tam będziecie bezpieczni.
Małżonkowie spojrzeli po sobie i kiwnęli głowami na znak zgody.
– Zaraz się spakujemy – powiedziała kobieta.
– Nie ma takiej potrzeby – odpowiedział Merlin. – Już jesteście połączeni ze szkołą. Musicie tylko pamiętać, żeby zawsze wszystkie drzwi był otwarte. Gdybyście przypadkiem zamknęli drzwi wejściowe do mieszkania, do sypialni, kuchni czy łazienki, to całe mieszkanie lub zamknięte pomieszczenie mogłoby zniknąć, zostać przeniesione nie wiadomo gdzie. Obiecajcie, że zamkniecie drzwi dopiero wtedy, gdy wam o tym powiem.
– Zgoda – odpowiedzieli zaskoczeni rodzice maleństwa.
Za drzwiami mieszkania zobaczyli grupkę uczniów i czarodziejów, przyglądających się im z zaciekawieniem.
– Czy oni będą mieszkali z nami?
– Tak, ale każdy w swoim pokoju. Bez obaw, nikt nie wchodzi do cudzych mieszkań – roześmiał się Merlin.
Tymczasem uspokojony maluszek ziewnął i przeciągnął się w ramionach Merlina. Czarodziej spojrzał na niego z sympatią i przekazał go matce.
Autor: Archiwista SC