Latarnia morska – 14

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło fascynowało i ludzi i zwierzęta. Pewien Mruczek zamiast zwiedzać okoliczne dachy, siadał nocami na werandzie i patrzył na latarnię. Czasami robił wrażenie, jakby chciał skoczyć i złapać jej światło. Pewnego razu na werandzie przysiadł też Burek, który był zaniepokojony zachowaniem kota. Przyglądał mu się uważnie i po chwili postanowił sprawdzić, czemu Mruczek się przygląda. Jego też zafascynowała latarnia i jej światło. I tak co noc przyglądali się latarni i wodzili wzrokiem, jak daleko sięga światło, które się z niej rozlewa. Właścicielka obydwu zwierzaków przeniosła na werandę ich posłania i miseczki i zabierała je stamtąd tylko wtedy, gdy padał deszcz. Zimą zaś przygotowała im wygodne, ciepłe kocyki na okiennym parapecie. Wspólna fascynacja zbliżyła do siebie Mruczka i Burka. Przestali się kłócić, a czasami nawet nawet w czasie posiłku wymieniali się miseczkami, bo ciekawi byli nowych smaków. A morska latarnia swoim światłem przebijała się przez ciemność nocy i gęstą nocną lub wieczorną mgłę. Może właśnie to lubiły w niej oglądać obydwa zwierzaki.

Autor: Ewa Damentka