Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to wysoki, postawny mężczyzna, w długim, czarnym skórzanym płaszczu. Włosy, zalizane do tyłu, połyskiwały w świetle księżyca. Trzymał w dłoniach bat, a na nogach miał czarne buty, z których przebijały czerwone jak krew szpony.
Autor: Gwiazdeczka