Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie wziął ją do ręki potężny Czarownik, który poznał się na jej mocy i wartości. Uśmiechnął się z satysfakcją i szepnął: „moja ty jesteś, będę o ciebie dbał”. Schował ją do ciemnej skrzyni i zamknął na klucz. Książka drżała ze złości, obrzydzenia i przerażenia, bo poczuła, że rzeczywiście ten czarownik ma być partnerem, przy którym ona ujawni swój olbrzymi potencjał. Wiedziała o tym, ale nie chciała go. Wydawał się jej brzydki, oślizgły i przesiąknięty czystym złem. Ciekawe, że innym księgom czarodziej wydawał się interesujący, czarujący i dobry. Skąd taka różnica w ocenach? Księga zaklęć patrzyła głębiej niż inni, oceniała serce, zamysły i intencje. Wiedziała, że czarownik chce się uczyć jej potencjału, by niszczyć miłość i i szkodzić ludziom i światu.
W czasie tych rozterek i analiz Księga nagle poczuła się kimś innym niż dotąd. Przestała być przedmiotem, stała się świadomą istotą, zdeterminowaną by walczyć i bronić tego, co kocha, czego bronić należy. Nawet nie zauważyła, że urosła, a skrzynia, w której się znajdowała, zaczęła trzeszczeć. Jej deseczki się łamały. Księga wypłynęła ze skrzyni. Otrzepała się i na nowo ułożyła swoje kartki, a następnie uważnie rozejrzała się po pomieszczeniu. Zignorowała czarodzieja, który próbował ją złapać i popłynęła do świetlistego obłoczka pod sufitem. On otworzył się i Księga przepłynęła przez niego. Obłoczek zamknął się, zafalował i znikł, zanim czarodziej zdążył zareagować. Tymczasem Księga domyśliła się, że obłoczek był portalem, bo znalazła się w nieznanym sobie, świetlistym, dobrym miejscu, w bibliotece Szkoły Czarowania Babci Jagi.
Przy dużym bibliotecznym stole stali: Babcia Jaga, Merlin, Złota Rybka, Jenczy, Jęczydusza i Jagoda oraz Jagódka, Jęczyduszka i Młody Adept z Merlinkiem*. Dalej, w bezpiecznej odległości stała również Aks z Kasztankiem i KaZetBe. Co chwila ktoś wchodził do biblioteki, jakby wszyscy chcieli być świadkami tej ważnej chwili.
Księga ułożyła się bezpiecznie na blacie bibliotecznego stołu i uważnie spojrzała na Babcię Jagę i Merlina.
– Dziękuję – powiedziała.
– Tu jesteś bezpieczna. Dokonałaś transformacji, proroctwo się wypełniło – szepnął Głos.
– Ale myślałam, że to będzie przebiegało inaczej… – zaprotestowała Księga.
Przerwał jej gromki śmiech. Merlin, trzymając się za brzuch, powiedział:
– Jak też tak myślałem.
Złota Rybka ocierała łzy radości i szepnęła:
– Ja również myślałam, że będzie inaczej.
Babcia Jaga pogładziła delikatnie Księgę i powiedziała:
– Witaj w domu. Każde z nas dokonało transformacji w zaskakujący sposób. Myślę, że ciebie też czeka jeszcze wiele niespodzianek. Na razie na szczęście masz czas, żeby poznać siebie i swój potencjał. Nie wiem, ile tego czasu będziesz miała, ale jestem przekonana, że na pewno poznasz się na tyle dobrze, by w każdych warunkach zadbać o swoje bezpieczeństwo i robić to, do czego zostałaś stworzona Strażniczko Światła.
Księga znieruchomiała, inni również. „Strażniczka Światła” – dało się słyszeć szepty. Merlin głośno powiedział:
– To prawda. Księga jest prawdziwą Strażniczką Światła i na szczęście przynajmniej przez pewien czas będziemy ze sobą współpracować.
Na znak Jenczy goście zaczęli powoli wychodzić z biblioteki. Z Księgą zostali Głos, Merlin, Babcia Jaga i Jenczy. Mieli dużo do obgadania. Zapowiadał się pracowity czas.
Autor: Archiwista SC