Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom i wreszcie znalazła. Było to dziecko ciekawe świata. Księga początkowo pokazywała mu świat baśni i wciągała go w każdą z nich. Potem przekazywała mu wiedzę o świecie realnym, by następnie uczyć go mechanizmów rządzących ludźmi. Na koniec, gdy edukacja zaczęła przynosić efekty, przeszła do kolejnego etapu: pokazywała Czytelnikowi jego samego, znane i nieznane mu cechy. Chciane i niechciane strategie, jakimi się kieruje. Przeprowadziła go przez wiele pułapek, i w końcu razem z nim doszła do etapu, w którym przestała już być mu potrzebna. Czytelnik sam stał się żywą chodzącą księgą, która uzdrawia i jego samego, i innych w jego otoczeniu. Księga westchnęła głęboko i pomyślała, że już pora na emeryturę. Jednak niedługo cieszyła się spokojem. Do biblioteki weszła kolejna postać. Podeszła do księgi i otworzyła ją. Wtedy księga rozumiała, że jest jeszcze jedna osoba, której ma pomóc, a może będzie to osoba, która także pomoże naszej księdze? Kto wie? Tymczasem nowo przybyła postać wprawnie kartkowała księgę, jakby dokładnie wiedziała, co chce w niej znaleźć.
Autor: Ewa Damentka