Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, świtała nadzieja, że tak zawsze będzie, że świat był, jest i zawsze będzie młody. Każda gwiazda czuła się młoda, widziała jasno i słyszała wibracje całego świata. Gwiazdy sumiennie wykonywały swoje obowiązki, a planety, odpowiadając im miłością i swoim przywiązaniem, krążyły wokół nich. Podobne konstelacje i układy były wszędzie, każde z nich jednak było trochę inne.
W układzie słonecznym większość planet była radosna i pogodna. Nawet markotny Pluton rozchmurzał się, gdy widział uśmiechnięte Słońce. Tylko Merkury był wiecznie niezadowolony i żądał, by Wenus stała się jego księżycem. Mówił, że powinna, bo Ziemia ma Księżyc, a Merkury powinien mieć ją. Wenus prawie uwierzyła i gotowa była przybliżyć się do niego, ale powstrzymał ją mądry Jowisz, który wytłumaczył jej, że to Merkury powinien zabiegać o nią. Że zazdrości Ziemi, bo każda planeta chciałaby mieć tak silne i mocne małżeństwo, tak ciekawy związek, jaki tworzą ze sobą Ziemia i Księżyc, który robi to, co zawsze powinien robić starający się kawaler, czyli krąży dookoła i zabiega o uwagę swojej wybranki.
Autor: Ewa Damentka