Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wraz z nią przyleciały małe kuleczki, świetliki, które rosły z każdą chwilą. To one rozpuszczały gęstość, a ciemność malała do coraz mniejszych rozmiarów. Wkrótce nie pozostał po niej żaden ślad. Cała przestrzeń wokół była już jasna i świetlista.
Autor: Sokolik