Szelest liści – 24

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili dostrzegły żuka, który niezgrabnie gramolił się na ich powierzchni. Liście śmiały się jak dzieci, ponieważ każde dotknięcie żukowych nóżek łaskotało je pieszczotliwie. Żuk był tak pochłonięty swoim niezdarnym marszem, że zupełnie nie zwracał uwagi na reakcję liści. Wykonywał ciężką pracę, prąc naprzód, co jeszcze bardziej je rozśmieszało. Z całą pewnością zupełnie inaczej niż on zapamiętają to zdarzenie.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 23

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo zaczęło wspominać dawne czasy. A były to wspaniałe wspomnienia. Odkąd sięgało pamięcią, stało na placyku pośrodku osiedla. Ludzie zżyli się z nim i często go odwiedzali. Siadali na ławeczkach wokół niego. Wspominali, dyskutowali, wymieniali wiadomości. A ile drzewo się nasłuchało, to tylko jemu wiadomo. A dziś? Już słuchać odgłosy wiosny. Czuć ją w powietrzu. Słońce świeci coraz odważniej i coraz częściej ludzie siadają na ławeczkach wokół niego i słuchają muzyki popiskujących piskląt i szelestu liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 22

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr ucichł. Większość liści znieruchomiała, jednak na osice dalej trwała zażarta dyskusja. Liście szeleściły i poruszały się w różnym rytmie, choć wiatru już nie było. Wyglądało to, tak jakby zawzięcie dyskutowały ze sobą. Ba, jakby dyskutowało samo drzewo, bo jego gałęzie również unosiły się i opadały, jakby chciały wtrącić się do dyskusji rozpoczętej przez liście. Niektórym osikom tak już zostało i czasami możemy obserwować, jak ich liście szeleszczą i poruszają się w bezwietrzną pogodę. Może tak bardzo lubią ze sobą rozmawiać, że wiatr zupełnie nie jest im potrzebny?

Autor: Brzozowa Bajdulka

Szelest liści – 21

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich rozmowę usłyszał kompozytor. Zachwycił się nią, zapamiętał rytm i potem skomponował muzykę. Czasami przychodził tu z odtwarzaczem, by puszczać ją liściom, w podziękowaniu za natchnienie i jednocześnie, żeby pokazać im, jakimi są wspaniałymi solistami, a jednocześnie zgraną orkiestrą dyrygowaną przez wiatr.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 20

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście zaczęły drgać, W ten sposób mówiły, ustawiały się do słońca, by później czekać na deszcz.

Autor: Adam

Szelest liści – 19

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo zauważyło dwie znajome twarze. Dawniej pod jego gałęziami chowały się małe przyjaciółki. W tajemnicy przed światem przekazywały sobie swoje tajemnice. Po cichutku. Drzewo nigdy nikomu nie zdradziło, co słyszało. Przyglądało się, jak dzieci rosły i były przejęte codziennymi sprawami i zmianami, jakie zachodziły w ich życiu. Dziś patrzy na nie z zainteresowaniem, jak przechodzą koło niego, popychając wózki z własnymi maluchami.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 18

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaniepokojone podmuchem wiatru wzbiły się w powietrze, wirując jak na karuzeli, aby po chwili miękko opaść na ziemię.

Uwielbiały tę zabawę. Przyprawiała o dreszczyk emocji i zawsze dobrze się kończyła. Beztroskie liście miały o czym rozmawiać, wymieniając się swoimi wrażeniami z podniebnego tańca.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 17

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr przyspieszył i liście zaczęły rozmawiać w tempie skocznego oberka. Gdy wiatr przycichł, przeszły do walca, a następnie zakończyły rozmowę dostojnym polonezem. To wydawało mi się dziwne, bo polonezy zwykle rozpoczynają bale, a nie kończą rozmowy. Jednak wiatr i liście, jak widać, kierują się swoimi zasadami.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 16

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście przestały szeleścić, zasłuchały się i przystanęły. Miejsce ich szelestu zajął wzbierający szum płynący z głębi lasu. Jak wszyscy wiedzieli, był to tzw. zew serca lasu.

Zew ów przynosił lasowi, drzewom i liściom siłę i ukojenie, a także określał ich przyszłe role i dalsze losy.

Ale to już zupełnie inna historia.

Autor: Jan Smuga

Szelest liści – 15

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zza chmur wyszło słońce. Wśród plątaniny gałązek i liści zaczęło kwitnąć życie. Rój pszczół spijał nektar z kwiatów. Krążył całą chmarą wokół drzewa. Ich radosne brzęczenie stapiało się z szelestem liści. Ta subtelna muzyka pieściła uszy i koiła duszę.

Autor: Danuta Majorkiewicz