Młoda kobieta – 415

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka, a następnie przeszła na zaplecze. Była tam wygodna kabina, komfortowe krzesła i dobry system nagłaśniający.

Teraz przypadał dyżur młodej kobiety. Dziś ona miała przekazywać mądre porady dla członków i sympatyków klubu. Syntetyzator mowy zmieniał jej głos i wszyscy słuchacze mieli wrażenie, że mówi do nich mężczyzna o spokojnym głębokim głosie. Dwie godziny dyżuru szybko minęły. Ogłosiła przerwę i wyszła ze studia.

Zmęczona położyła się na kanapie w sąsiednim pomieszczeniu i zasnęła.

Obudził ją zapach kawy. Przyjaciółka postawiła ją na stoliku obok Anny.

– Wybacz, masz dodatkowy dyżur, za chwilę.

– Czemu?

– Nie ma Kaśki.

– Kolejna dziewczyna, która zniknęła… Czy pozostałe wróciły?

– Nie.

– To już sześć dziewczyn zaginęło.

– Dziesięć.

– Hmmm?

– Zaginęła jeszcze Baśka i Mariola oraz dwie klubowiczki, które z nimi rozmawiały.

– Więc zostałyśmy tylko dwie!

Anna i Marzena popatrzyły po sobie ze zdziwieniem i niepokojem.

– Czy coś nam grozi? – zapytała jedna z nich.

– Nic – odpowiedział im wesoły, męski, lekko zasapany głos.

Jego właściciel bezceremonialnie rozglądał się po pomieszczeniu. Zajrzał też do małego studio nagraniowego.

Kobiety patrzyły na niego w milczeniu, a on powtórzył:

– Nic wam na grozi…

Po chwili dodał:

– O ile będziecie mi posłuszne.

– Co mamy robić?

– Mówić to, co będę wam kazał. To na kolejną przemowę – podał im plik kartek.

Dziewczyny studiowały go w milczeniu.

– Entuzjazmu nie widzę – roześmiał się nowo przybyły.

Kobiety dalej milczały, a oni zapytał:

– Która z was dyżuruje?

– Ja… – z wahaniem odezwała się Anna.

W kieszeni mężczyzny rozdzwonił się telefon. Odebrał go, chwilę słuchał w milczeniu. Zmarszczył brwi i rzucił rozkaz: „Wykonać”.

Schował telefon do kieszeni i ponuro popatrzył na obie kobiety. Powiedział:

– Zmiana planów, moje teksty będziecie czytały od jutra. Dziś prowadzicie po swojemu. Jedna z was będzie moją zakładniczką. Idziemy.

Popchnął przed siebie Marzenę i wyszli, zamykając drzwi do studia.

Anna rozpłakała się. Otuchy dodawał jej cichy głos partnera, który rozbrzmiewał w słuchawce w jej uchu. Mówił:

– Spokojnie. Dasz radę. Teren obstawiony. Dziewczynom nic nie będzie.

Kiedy Anna uspokoiła się, wzięła kilka głębokich oddechów. Usłyszała swojego szefa. Porucznik mówił rzeczowo:

– Kapral Kowalska, przechodzimy do realizacji planu B. Przez chwilę używasz syntetyzatora. Na mój znak wyłączasz go i mówisz, że za chwilę do akcji wkroczą policjanci. Poprosisz, by każdy słuchał ich poleceń. Będzie dobrze. Nie martw się. Właśnie rozbijamy tę sutenersko-narkotykową grupę i znowu babeczki będą mogły się tu bawić w słodki świat anonimowych księżniczek.

Anna rozluźniła się i powiedziała:

– Tak jest, szefie.

Usłyszała w odpowiedzi:

– Uwaga, wchodzisz za trzy minuty.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 414

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Spodziewała się, że jak zwykle zobaczy nastolatków czekających już na jej zajęcia. Zamiast nich zobaczyła ich rodziców. Powiedzieli, że chcą sprawdzić, co tu się dzieje i dlaczego ich dzieci tak często tu przychodzą. Młoda kobieta przeprowadziła pokazowe spotkanie. Miała nadzieję, że rodzice pozwolą wrócić młodym na jej zajęcia. Bardzo się zdziwiła, bo nie tylko pozwolili, ale również poprosili, żeby otworzyła dodatkową grupę dla dorosłych, bo sami też chcą się tak bawić.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 413

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Była tu szefową. W duchu przygotowywała się do serii czekających ją rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy. Nastawiła się na to, że jak dotąd będą to młode i bardzo młode osoby. Tym razem zdziwiona zobaczyła, że w saloniku czekają ludzie w sile wieku i emeryci. Jedna z tych osób, widząc jej zdziwienie, powiedziała, że podziwiają jej pomysł i doceniają fakt, ilu osobom pomogła. Proponują, by rozważyła, czy przydadzą się w jej firmie, bo może dzięki nim stworzy bardziej wiarygodny świat. Mogą przebrać się za drwali, dobre czy złe wiedźmy, skrzaty… Kobieta zaprosiła wszystkich do sali konferencyjnej. Długo rozmawiali. Zatrudniła ich jako konsultantów i zaczęła rozważać otwieranie kolejnych filii Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 412

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Od niedawna prowadziła to miejsce. Jeszcze nie była przyzwyczajona do swojej nowej funkcji i obowiązków. Na szczęście wspierali ją współpracownicy, z którymi stworzyła „Klub Anonimowych Księżniczek”. Uwierzyli w jej ideę i pomagają w jej realizacji. Młoda kobieta wyprostowała się leciutko i uśmiechnęła na myśl o tym, ilu osobom pomogli w przeistoczeniu się. Prawdę mówiąc, stali się oni prawdziwymi księżniczkami i książętami. W biurze uśmiechnęła się, gdy zobaczyła położoną na jej biurku listę chętnych na usługi firmy. Sekretarka podsumowała ten wykaz notatką, że w tej chwili przyjmuje zapisy na kilka miesięcy naprzód.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 411

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do lokalu. Miała przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną z kolejnymi kandydatami do pracy. Niezbyt lubiła to zajęcie, ale cóż…, trzeba, to trzeba…, zwłaszcza, że już uodporniła się na manipulacje, zarzuty i wysokie żądania, jakie przedstawiali młodzi kandydaci na pracowników. W duchu myślała, że pomyliły się im role i powinni kandydować do tego, by być książętami. Pocieszało ją to, że osoby, które przyjmowała do pracy, szybko wycofywały się z roszczeń i okazywały się po prostu odpowiedzialnymi, życzliwymi ludźmi, którzy pomagali rozwijać „Klub Anonimowych Księżniczek”. Uśmiechnęła się w duchu, bo uznała, że czas zmienić nastawienie. Idąc w stronę swojego gabinetu, pomyślała więc: „ciekawe, jakich przyjaciół dziś spotkam”.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 410

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubu kultury na comiesięczne spotkanie Klubu Anonimowych Księżniczek. Organizacja działała prężnie. Już w wielu miejscach miała swoje filie, własne pokoiki w domach kultury i innych instytucjach. Kwestią czasu było, kiedy zdobędzie własny biurowiec.

„Co za obciachowa nazwa” – pomyślała z niesmakiem młoda kobieta. Była zła na przyjaciółkę, że kazała jej zjawić się na tym spotkaniu. Potem złość ustąpiła wielkiemu zdziwieniu. Wśród zebranych zobaczyła wiele znanych postaci, które wcześniej wydawały się jej nieosiągalne. Kątem oka zobaczyła, jak przyjaciółka przygląda się jej z nieukrywanym triumfem. „W co ona gra?” – przelotnie zastanowiła się młoda kobieta. Uznała jednak, że zajmie się tym później, bo teraz warto jednak skupić się na spotkaniu i dyskusji. Chciała zrobić dobre wrażenie i musiała bardzo uważać, żeby nie wyjść na głupią gęś przy tylu znanych osobistościach.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 409

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do nowo otwartego klubu. Przejrzała jego ofertę i uznała, że skorzysta z kilku zajęć. Dyskretnie się rozejrzała i uśmiechnęła. Miała wrażenie, że była tu jedyną pełnej krwi księżniczką. Postanowiła, że będzie jednak zachowywała się, jakby była zwyczajną osobą. Uznała, że nazwa „Klub Anonimowych Księżniczek” mobilizuje, by przestała choć w tym miejscu korzystać z przywilejów należnych jej z racji urodzenia w królewsko-książęcej rodzinie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 408

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do biura maklerskiego.

– Szefie, skąd wzięła się ta nowa nazwa naszej firmy? – zapytała zwierzchnika.

– To pomysł naszego działu marketingowego – usłyszała w odpowiedzi.

Popatrzyła zaskoczona. Szef, widząc jej zdumienie, wyjaśnił:

– Podobno ta nazwa ma nam przyciągnąć nowych klientów. Jak na razie ruchu nie ma, ale pożyjemy, zobaczymy…

Młoda kobieta wzięła się do pracy. Pod koniec dnia musiała przyznać, że nowa nazwa rzeczywiście zaciekawia przechodniów. Kilkanaście osób weszło do środka, żeby zapytać, jaka firma mieści się pod tak intrygującym szyldem. Kilkoro z nich zostało nawet nowymi klientami.

Kobieta po raz pierwszy pomyślała z uznaniem o swoich koleżankach i kolegach z działu marketingowego. Zdecydowała, że odtąd będzie uważniej słuchała ich zaleceń.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 407

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do agencji towarzyskiej, która przyjęła tak wdzięczną nazwę. Wcześniej rozglądała się na wszystkie strony, bo bała się, że zobaczy ją ktoś ze znajomych i nie uwierzy w zapewnienie, że ona tu tylko sprząta.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 406

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do przytulnego wnętrza. Z głośników sączyła się nastrojowa muzyka. Było parę stolików, ław, krzesła i wygodne fotele. Całość nie wyglądała na kawiarnię. „Ciekawe, co tu może być?” – pomyślała młoda kobieta i usiadła w kącie, przy małym stoliku. Chciała dyskretnie poobserwować otoczenie.

Autor: Ewa Damentka