Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka, a następnie przeszła na zaplecze. Była tam wygodna kabina, komfortowe krzesła i dobry system nagłaśniający.
Teraz przypadał dyżur młodej kobiety. Dziś ona miała przekazywać mądre porady dla członków i sympatyków klubu. Syntetyzator mowy zmieniał jej głos i wszyscy słuchacze mieli wrażenie, że mówi do nich mężczyzna o spokojnym głębokim głosie. Dwie godziny dyżuru szybko minęły. Ogłosiła przerwę i wyszła ze studia.
Zmęczona położyła się na kanapie w sąsiednim pomieszczeniu i zasnęła.
Obudził ją zapach kawy. Przyjaciółka postawiła ją na stoliku obok Anny.
– Wybacz, masz dodatkowy dyżur, za chwilę.
– Czemu?
– Nie ma Kaśki.
– Kolejna dziewczyna, która zniknęła… Czy pozostałe wróciły?
– Nie.
– To już sześć dziewczyn zaginęło.
– Dziesięć.
– Hmmm?
– Zaginęła jeszcze Baśka i Mariola oraz dwie klubowiczki, które z nimi rozmawiały.
– Więc zostałyśmy tylko dwie!
Anna i Marzena popatrzyły po sobie ze zdziwieniem i niepokojem.
– Czy coś nam grozi? – zapytała jedna z nich.
– Nic – odpowiedział im wesoły, męski, lekko zasapany głos.
Jego właściciel bezceremonialnie rozglądał się po pomieszczeniu. Zajrzał też do małego studio nagraniowego.
Kobiety patrzyły na niego w milczeniu, a on powtórzył:
– Nic wam na grozi…
Po chwili dodał:
– O ile będziecie mi posłuszne.
– Co mamy robić?
– Mówić to, co będę wam kazał. To na kolejną przemowę – podał im plik kartek.
Dziewczyny studiowały go w milczeniu.
– Entuzjazmu nie widzę – roześmiał się nowo przybyły.
Kobiety dalej milczały, a oni zapytał:
– Która z was dyżuruje?
– Ja… – z wahaniem odezwała się Anna.
W kieszeni mężczyzny rozdzwonił się telefon. Odebrał go, chwilę słuchał w milczeniu. Zmarszczył brwi i rzucił rozkaz: „Wykonać”.
Schował telefon do kieszeni i ponuro popatrzył na obie kobiety. Powiedział:
– Zmiana planów, moje teksty będziecie czytały od jutra. Dziś prowadzicie po swojemu. Jedna z was będzie moją zakładniczką. Idziemy.
Popchnął przed siebie Marzenę i wyszli, zamykając drzwi do studia.
Anna rozpłakała się. Otuchy dodawał jej cichy głos partnera, który rozbrzmiewał w słuchawce w jej uchu. Mówił:
– Spokojnie. Dasz radę. Teren obstawiony. Dziewczynom nic nie będzie.
Kiedy Anna uspokoiła się, wzięła kilka głębokich oddechów. Usłyszała swojego szefa. Porucznik mówił rzeczowo:
– Kapral Kowalska, przechodzimy do realizacji planu B. Przez chwilę używasz syntetyzatora. Na mój znak wyłączasz go i mówisz, że za chwilę do akcji wkroczą policjanci. Poprosisz, by każdy słuchał ich poleceń. Będzie dobrze. Nie martw się. Właśnie rozbijamy tę sutenersko-narkotykową grupę i znowu babeczki będą mogły się tu bawić w słodki świat anonimowych księżniczek.
Anna rozluźniła się i powiedziała:
– Tak jest, szefie.
Usłyszała w odpowiedzi:
– Uwaga, wchodzisz za trzy minuty.
Autor: Ewa Damentka