Malutkie dziecko – 38

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Przyglądało się im bardzo uważnie, jakby chciało nauczyć się ich wyglądu. Zapamiętać na całe życie. Rozanieliło się, gdy oni uśmiechnęli się do niego, a mama wzięła na ręce i przytuliła do serca.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 36

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. A kiedy znacznie podroo i potrafiło mówić, opowiedziało rodzicom o swoim pierwszym wspomnieniu, kiedy gaworzyło jako niemowlę, wyciągało do nich rączki i widziało ich kochające twarze.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 32

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. I tak pewnie trwałaby ta sielanka, gdyby nie dzwonek do drzwi, który głośno oznajmiał, że ktoś przyszedł.

Nastrój pękł niczym bańka mydlana. Na szczęście na krótko, ponieważ to kurier dostarczył ogromny bukiet wspaniale pachnących frezji z okazji narodzin maluszka.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 31

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Ojciec, karmiąc dziecko butelką, nie skupiał się na tej czynności, lecz wybiegał myślami w przyszłość. Snuł plany wspólnych wypraw i wycieczek z synem. Już myśląc o tym, był zadowolony, a w przyszłości będzie jeszcze bardziej szczęśliwy.

Autor: Adam

Malutkie dziecko – 29

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Kilkulatek popatrzył na swoich rodziców i z niedowierzaniem zapytał:

– To ja?

– Tak kochanie. Dzieci szybko rosną, a potem stają się dorosłymi.

– To wy też byliście dziećmi.

Rodzice uśmiechnęli się i pokiwali głowami, że tak.

Kilkulatek popatrzył na nich z przerażeniem i zapytał:

– To kiedyś jak będę tak stary jak wy teraz?

Dziadek siedzący w kącie krztusił się ze śmiechu, a babcia podeszła do dziecka. Przytuliła go i powiedziała:

– Tak kochanie, kiedyś będziesz dorosły, ale jeszcze dużo, dużo czasu minie. Na razie możemy wykorzystać piękną pogodę i pójść do ogródka, żeby zobaczyć, jak rośnie dynia, którą niedawno zasadziłeś. I pohuśtać się na huśtawce, którą zrobił dziadek.

Mały popatrzył groźnie na rodziców, ale skorzystał z babcinego zaproszenia i wyszedł razem z nią do ogródka. Widząc to, jego rodzice uśmiechnęli się szeroko. Dziadek wziął głęboki oddech, żeby do końca stłumić śmiech, po czym powiedział do swojej córki:

– Twoje dziecko ma dokładnie takie same skojarzenia jak ty. Głośno dopytywałaś, czemu jesteśmy starzy i brzydcy i płakałaś, że nie chcesz być taka.

– Mam dopiero trzydzieści lat – broniła się matka.

– Jak ja wtedy – odpowiedział dziadek.

Rodzice dziecka wybuchnęli śmiechem, a jego matka wzięła swojego ojca za rękę i serdecznym tonem powiedziała:

– Nie mam nic na usprawiedliwienie. Tato, proszę wybacz mi.

Mąż przytulił żonę, a dziadek rozbawiony powiedział:

– Szykujcie się, jeszcze niejedno usłyszycie od waszego kochanego dziecka.

Młodzi rodzice pokiwali głowami, dali dziadkowi pilot do telewizora i poszli do kuchni, żeby szykować obiad dla swojej wesołej rodzinki.

Autor: Ewa Damentka