Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie doczekała się. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła starszą miłą panią, która weszła do księgarni. Szybciutko zdjęła z siebie elektroniczne zabezpieczenie, które zręcznie złapała jej sąsiadka, książka z przepisami kulinarnymi. W zamian dostała od niej banderolę z napisem: „bezpłatny egzemplarz reklamowy” i założyła ją na siebie. Wskoczyła do koszyka kobiety. Ta zauważyła jej skok, ale księga tak rozpaczliwie i prosząco patrzyła jej prosto w oczy, że kobieta uśmiechnęła się, pogładziła jej okładkę i powiedziała cicho: „Nie bój się, wezmę cię ze sobą”. Dobrała jeszcze kilka książek i podeszła do kasy, żeby za nie zapłacić. Wszystkie książki schowała do torby i zamyśliła się. Miała jeszcze ochotę na kawę i jakieś ciastko, ale czuła, że powinna wracać już do domu, żeby obejrzeć dziwną książkę, która sama wskoczyła do jej koszyka. Szybko wróciła więc do domu, kupując po drodze ciasteczka.
W domu zaparzyła kawę, a ciasteczka położyła na talerzyku. Sama rozsiadła się wygodnie w fotelu i wyciągnęła z torby tajemniczą książkę. Zdjęła banderolę. Przyjrzała się okładce. Pogładziła książkę delikatnie i zapytała: „Kochana, co chciałaś mi powiedzieć?”. Księga westchnęła z ulgą i otworzyła pierwszą stronę, na której wyświetliła napis przeznaczony tylko dla kobiety. Potem odwracała kartkę za kartką, podświetlając słowa, które kobieta powinna przeczytać. Po wyświetleniu ostatniego komunikatu zamknęła okładkę i wyświetliła na niej znak zapytania.
Zamyślona kobieta nadal trzymała księgę na kolanach. Wiadomość mocno ją poruszyła i przestraszyła. Gdzieś w środku tliło się pytanie: „Dlaczego ja? Nie mógł to być ktoś inny?” Drżała, wręcz dygotała i bardzo chciało się jej płakać. Uspokajała się powoli. Może docierała do niej waga przekazu, powaga sytuacji, konieczność działania?
Zapomniała o kawie i ciasteczkach. Długo siedziała z księgą na kolanach. W końcu podniosła księgę, przytuliła ją do serca i zapytała: „To kiedy zaczynamy?”. Księga zatrzepotała, kobieta wypuściła ją z ramion, a ona podfrunęła na stół, otworzyła jedną ze swoich stron i wyświetliła komunikat. Potem zadała pytanie, a gdy kobieta odpowiedziała, wyświetliła kolejną wiadomość. I tak stopniowo księga i kobieta uczyły się nawzajem siebie samych i poznawały ogólny zakres i szczegóły swojego zadania. A potem…, potem zaczęły je realizować, krok po kroku… I robią to po dziś dzień…
Autor: Brzozowa Bajdulka