Szelest liści – 17

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr przyspieszył i liście zaczęły rozmawiać w tempie skocznego oberka. Gdy wiatr przycichł, przeszły do walca, a następnie zakończyły rozmowę dostojnym polonezem. To wydawało mi się dziwne, bo polonezy zwykle rozpoczynają bale, a nie kończą rozmowy. Jednak wiatr i liście, jak widać, kierują się swoimi zasadami.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 16

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście przestały szeleścić, zasłuchały się i przystanęły. Miejsce ich szelestu zajął wzbierający szum płynący z głębi lasu. Jak wszyscy wiedzieli, był to tzw. zew serca lasu.

Zew ów przynosił lasowi, drzewom i liściom siłę i ukojenie, a także określał ich przyszłe role i dalsze losy.

Ale to już zupełnie inna historia.

Autor: Jan Smuga

Stary człowiek – 46

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał latać. Marzył o tym, by poczuć się jak ptak i wznosić się nad ziemię wolny i niezależny. Często śnił sen o tym, że potrafi latać, ale musi to ukrywać przed ludźmi, żeby nie robić sensacji.

Czasem nie wytrzymywał i wznosił się lekko w górę, wprawiając w osłupienie tych, którzy to widzieli.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 15

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zza chmur wyszło słońce. Wśród plątaniny gałązek i liści zaczęło kwitnąć życie. Rój pszczół spijał nektar z kwiatów. Krążył całą chmarą wokół drzewa. Ich radosne brzęczenie stapiało się z szelestem liści. Ta subtelna muzyka pieściła uszy i koiła duszę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 14

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili przestał wiać wiatr i liście zamilkły. Było słychać tylko ciszę. Najpiękniejszy dźwięk w ruchliwym i zatoczonym mieście.

Autor: Małgorzata

Szczęście matki – 35

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach panował spokój. W sercach światło. W umysłach jasne myśli. Wszędzie ład i porządek. Na tronie panowała królowa Miłość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 13

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz i liście umilkły. Ich delikatna struktura nasączona kroplami wody zmiękła. Zdawały się być odprężone i zadowolone z zaistniałej sytuacji. Regenerowały swoje siły, aby później, osuszone promieniami słońca, powrócić do swoich ulubionych rozmów.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 12

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili, w jesienny chmurny dzień, do brzozy ubranej w złote liście przytuliła się kobieta. Podziękowała za energię, jaką otrzymała. W milczeniu, oczarowana feerią jesiennych kolorów, słuchała najpiękniejszej muzyki – szelestu liści. Tęsknota za latem minęła.

Autor: Danuta Majorkiewicz