Malutkie dziecko – 10

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Oni jednak nie dali się zwieść. W ich sercach gościł niepokój i uważnie przyglądali się maleństwu. Mieli rację, to był odmieniec. Gdyby zaczęli się nim opiekować, to ich dziecko na zawsze zostałoby uwięzione w dziwnym czarodziejskim świecie.

Wiedzieli, że nie mogą być sympatyczni. Mówili do odmieńca ostrym tonem i kazali mu się wynosić. Po chwili zaskoczeni zobaczyli kłęby zielonej mgły i usłyszeli cichy trzask. Odmieniec zniknął, a na jego miejscu znów leżało ich dziecko, które przyglądało się im przestraszone i trzęo się, mimo że w pokoju było ciepło. Matka złapała je na ręce i przytuliła do serca.

Za chwilę, z lekkim pyknięciem otwieranego portalu, pojawił się Merlin. Poprosił, by kobieta dała mu dziecko. Trzymał je w ramionach i przechadzał się z nim po pokoju. Cicho mówił. Jego spokój udzielał się i maleństwu, i jego rodzicom.

– Merlinie, dziękujemy za ostrzeżenie.

– Na szczęście byliście uważni.

– Czy to się powtórzy?

– Nie wiem – odpowiedział z wahaniem czarodziej, po czym zapytał:

– Co powiecie na czasową przeprowadzkę do Szkoły Czarowania Babci Jagi? W waszym świecie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a tam będziecie bezpieczni.

Małżonkowie spojrzeli po sobie i kiwnęli głowami na znak zgody.

– Zaraz się spakujemy – powiedziała kobieta.

– Nie ma takiej potrzeby – odpowiedział Merlin. – Już jesteście połączeni ze szkołą. Musicie tylko pamiętać, żeby zawsze wszystkie drzwi był otwarte. Gdybyście przypadkiem zamknęli drzwi wejściowe do mieszkania, do sypialni, kuchni czy łazienki, to całe mieszkanie lub zamknięte pomieszczenie mogłoby zniknąć, zostać przeniesione nie wiadomo gdzie. Obiecajcie, że zamkniecie drzwi dopiero wtedy, gdy wam o tym powiem.

– Zgoda – odpowiedzieli zaskoczeni rodzice maleństwa.

Za drzwiami mieszkania zobaczyli grupkę uczniów i czarodziejów, przyglądających się im z zaciekawieniem.

– Czy oni będą mieszkali z nami?

– Tak, ale każdy w swoim pokoju. Bez obaw, nikt nie wchodzi do cudzych mieszkań – roześmiał się Merlin.

Tymczasem uspokojony maluszek ziewnął i przeciągnął się w ramionach Merlina. Czarodziej spojrzał na niego z sympatią i przekazał go matce.

Autor: Archiwista SC

Szelest liści – 44

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili z wielkiej radości niektóre zaczęły odrywać się od swoich drzew. Śmiały się do rozpuku, wirowały w powietrzu i dalej plotkowały z każdym napotkanym liściem.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 8

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Rodzice byli bardzo zmęczeni wymagającą opieką nad swoim synkiem. Jednak kiedy tak gaworzył, wyciągając rączki w ich stronę, zapominali o trudach wychowywania dziecka i rozpływali się w szczęściu, patrząc na jego słodką buzię. Miał jasnozielone oczy, kilka blond loczków i wyglądał trochę jak dziewczynka. Widok jego uśmiechniętej buzi rekompensował rodzicom wiele nieprzespanych nocy.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 6

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Widziało ich duże znajome twarze i próbowało się z nimi porozumiewać, wydając przy tym niezrozumiałe, pocieszne dźwięki. Niczym śpiewak operowy ćwiczący głos przed występem, pełną piersią śpiewało wniebogłosy. Rodzice reagowali życzliwym śmiechem, co jeszcze bardziej nakręcało malucha do muzycznych popisów.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 43

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili odezwało się do nich drzewo. Poprosiło, żeby rozmawiały nieco ciszej, bo w jego gałęziach ptak zbudował gniazdo. Oczekiwał wyklucia się piskląt i był zaniepokojony szumem liści. Liście posłusznie umilkły i nasłuchiwały, co dzieje się w gnieździe. Wkrótce skorupki jajek zaczęły pękać i wkrótce z gniazda słychać było głośne piszczenie wyklutych maluchów. Krzyczały wniebogłosy, a ich ptasia mama dwoiła się i troiła, żeby zaspokoić głód swoich szkrabów.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 5

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Bardzo dużym zaskoczeniem dla tej młodej istoty było pojawienie się w pokoju psa. Na buzi dziecka dało się zauważyć grymas szoku. Było chyba zaskoczone tym, że w domu są jeszcze inne istoty niż rodzice.

Autor: Adam

Malutkie dziecko – 4

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Zastanawiało się, kim są ci ludzie. Kochało ich bezgranicznie. To takie dziwne uczucie pojawić się na świecie i patrzeć na nich. Naśladowało każdy gest mamy i taty. Bardzo chciało być podobne do rodziców. Jego buzia rozpromieniała się, kiedy się uśmiechali i poważniała, kiedy przestawali się uśmiechać. Byli połączeni niewidzialną nicią i byli bardzo szczęśliwi.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 3

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, bo byli dla niego wszystkim. Całym światem i jednocześnie nim, gdyż nie potrafiło jeszcze zauważyć, że jest kimś odrębnym. A oni, rodzice zapewniali mu miłość i akceptację. Kochali go i ono wiedziało, że kocha je cały świat.

Autor: Ewa Damentka