Dawno dawno temu – 2

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował i kształtował, wraz z nim kształtowała się osobowość dojrzałego dziś mężczyzny, dumnego z siebie i z radością, oczami pełnymi akceptacji, co dzień patrzącego w lustrze na swe oblicze.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Dawno dawno temu – 1

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewien mały elektron radośnie tańczył między atomami. Buszował po przestrzeni niepomny ostrzeżeń protonów i neutronów. Dla malca liczyło się nowe doświadczenie, był ciekawy wszystkiego. Bardzo lubił dołączać się do pewnych skupisk swoich krewniaków, bo wynikały z tego niekiedy wesołe historie. Raz były to piękne barwy, innym razem ciekawy zapach. Starsze atomy wiedziały, że towarzystwo krnąbrnej cząsteczki może w konsekwencji doprowadzić do czegoś, czego nie znały, a wolały, by ich stan obecny trwał jeszcze kilka miliardów lat. Oczywiście naszego malca to nie obchodziło i pakował się w różne kłopoty. Ta niebezpieczna zabawa nie mogła trwać w nieskończoność i pewnego razu nastąpiła zmiana, a było to dawno dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował…

Autor: Andrzej

Malutkie dziecko – 28

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Niespodziewanie do pokoju przez otwarte okno wleciał ptak. Miał niezwykle ubarwione pióra i wyglądał bardzo dostojnie. Mama, tata i maluszek patrzyli zdumieni, jak fruwa po pomieszczeniu, eksponując swe niezwykłe skrzydła. Były w kolorze niebieskim, na końcach czerwone, a tułów przybysza był pomarańczowy, niczym dojrzała mandarynka.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 26

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Długo stałam przed tym obrazem i nie potrafiłam od niego odejść. Artysta zawarł w swoi dziele tyle miłości, że rozlewała się ona na całą salę wystawową i zebranych w niej ludzi. W tej sali niestety nie można było robić zdjęć. Pozostało tylko mieć nadzieję, że w muzealnym sklepiku znajdę reprodukcję obrazu rodziny z malutkim dzieckiem, które wyciąga rączki do swoich rodziców i patrzy na nich z ufnością.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 24

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Nagle mama zasłabła, ale dzielny tat pospieszył jej na ratunek. Upewniwszy się najpierw, że dziecko jest bezpieczne, zaopiekował się swoją wybranką. Czule ją przytulił, sprawdzając jednocześnie jej puls. Miał w tym wprawę, ponieważ dama jego serca chorowała nie od dziś i doskonale wiedział, co robić.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 23

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością.Taki właśnie obraz pamiętamy z własnego dzieciństwa i dzieciństwa obserwowanych przez nas dzieci, które niepostrzeżenie wyrastają na dużych, pyskatych, czasem niewdzięcznych ludzi” – myślała sobie starsza kobieta, która obserwowała tę scenę.

Staruszka rozważała dalej: „kiedy kończy się ta dziecięca sielanka? Co sprawie, że się kończy? Co można zrobić, by wzajemne zaufanie, szacunek, opieka, wysłuchanie, uważność, akceptacja były powszechnymi cechami?”.

To dla niej ważne pytania. Zależało jej, żeby rozgryźć tę sprawę. Była wróżką zesłaną przez Wszechświat na Ziemię, ale nawet ona nie wiedziała, co można zrobić. Kątem oka zobaczyła, że przyglądał się jej Merlin.

– Głośno myślisz – szepnął.

– Wszyscy mnie słyszą?

– Chyba tylko ja, choć nie jestem pewien tej starszej pani w rogu sali. Przygląda się nam dyskretnie i ze zrozumieniem.

Zaskoczeni usłyszeli telepatyczny przekaz od nieznajomej: „Jeśli chcecie, mogę rozwiać wasze wątpliwości i rozterki związane z dorastaniem ludzi”.

Merlin i czarodziejka uśmiechnęli się krzywo, choć starali się zachować neutralne miny. Zapłacili i szybko wyszli z lokalu. Nieznajoma została w środku, wyglądała na rozbawioną. Pod nosem mruknęła: „Jeszcze tu wrócicie”. Oni też byli tego świadomi, ale najpierw potrzebowali ochłonąć i się do tego spotkania przygotować.

Zacierając za sobą ślady, wrócili do Szkoły Czarowania Babci Jagi. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyli, że nieznajoma też jest w szkole i rozmawia z Głosem i Babcią jagą.

– Co się dzieje? – zapytała czarownica.

– Pewnie się niedługo dowiemy – powiedział Merlin z ponurą miną i ruszył w kierunku Babci Jagi.

Zatrzymał go dyskretny gest Babci Jagi i telepatyczne polecenie Głosu: „My ją zatrzymamy tu rozmową, a ty zbierz kogo się da i zorganizuj wycieczkę. Może do świata podwodnego. Neptun już na was czeka. Damy znać, kiedy będziecie mogli bezpiecznie wrócić”.

Autor: Archiwista SC

Malutkie dziecko – 22

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Scena działa się w parku miejskim. Siedząca na pobliskiej ławeczce kobieta patrzyła na rodzinę z maleństwem z zachwytem, miłością, zazdrością, żalem, bezradnością i nadzieją jednocześnie. Od lat starała się zostać matką. Dotąd się to nie udawało, żadne leczenie nie przyniosło rezultatu. Zaczęła już tracić nadzieję, a tu dziś zobaczyła rozczulającą sceną z maleństwem patrzącym z ufnością na swoich rodziców. Bardzo, bardzo pragnęła przeżyć osobiście takie sceny z własnym dzieckiem. Przejął ją olbrzymi ból, który ustąpił, gdy w jej głowie jakby otworzyła się klapka zamykająca dotąd stare wspomnienia. Przez tę szczelinę przedostała się scena z religii, gdy ksiądz mówił: „Proście, a będzie Wam dane. Szukajcie, a znajdziecie”. W głowie kobiety słowa „proście, a będzie wam dane” rozbrzmiewały coraz głośniej, zagłuszając każde zwątpienie. Kobieta po raz pierwszy od dawna zaczęła się modlić. Gorąco, żarliwie prosiła Boga o dar macierzyństwa. Kontynuowała to również, gdy wróciła do domu i potem, gdy była w pracy. Całą sobą modliła się. Było to jak oddech, jak bicie serca, nieustanna gorliwa modlitwa o własne zdrowe dziecko. W pewnej chwili przyszło uspokojenie i pojawiła się łagodna pewność, że to na pewno się uda. Że na pewno będzie matką.

Autor: Ewa Damentka