Czerwona papryka – 2

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor zaskoczony zachowaniem papryki zerwał się z krzaczka i upadł na ziemię. Zakręciło mu się w głowie i na chwilę stracił orientację. Kiedy doszedł do siebie, zobaczył paprykę, która siedziała tuż obok i dalej przyglądała się warzywnemu koledze. Tym razem z niepokojem patrzyła, czy jest zdrowy i cały po takim upadku.

Autor: Gwiazdeczka

Kwiat paproci – 70

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał stare wiedźmy, które latały nad lasem na swoich wysłużonych drewnianych miotłach. Kiedy kwiat zakwitał, wiedźmy ścigały się, która dotrze do niego jako pierwsza.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 1

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem poczuła coś dotąd niespotykanego. Dreszczyk emocji, cudowne ciepełko i energię płynącą z serca. Przybliżyła się do pomidora jeszcze bardziej i tak już pozostała w jego miłym, życzliwym towarzystwie, tworząc smaczną sałatkę, we współudziale z sosem winegret i ziołami.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Kwiat paproci – 69

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał małego niebieskiego żuczka, który jak co roku czekał cierpliwie, aż kwiat rozkwitnie. Wiedział dobrze, że warto czekać, gdyż co roku kwiat rozkwitał piękniej i pachniał jeszcze intensywniej.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 28

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, po mokradłach spacerowała samotna zielona jaszczurka. Była dość duża i przerażała innych swoimi żółto-zielonymi ślepiami. Każde mniejsze, a nawet i większe zwierzęta uciekały na jej widok, gdzie pieprz rośnie. Gadzina robiła się smutna, nie rozumiejąc, dlaczego inni tak jej unikają. Najgorzej było wieczorem, kiedy słońce całkowicie zachodziło, a na mokradłach panowała ciemność. Wtedy samotna popłakiwała za czymś, czego pragnęła, a czego nie rozumiała. Wędrowała przed siebie i była tak pogrążona w smutku i rozpaczy, że jej ciało zaczęło być suche, bo ubywało w nim wody. Pewnej nocy, po wielogodzinnej wędrówce, będąc na zielonej łące, padła z wycieńczenia. Zasnęła, zanim wzeszło słońce. Jednak nikt by nie przypuszczał, że ten dzień będzie tym, który całkowicie odmieni jej życie. Po południu pojawił się nad nią długi cień. Jaszczurka nie była w stanie unieść głowy, żeby się mu przyjrzeć. Okazało się, że był to młody nastoletni człowiek. Chłopiec powiedział – „Jakie ładne zwierzątko, chyba je zaadoptuję”. Miał ze sobą wiaderko z wodą, do którego włożył jaszczurkę. Gadzina nie stawiała żadnego oporu, ponieważ powierzyła już swój los innym. Jednak jej życie u ludzi stało się sielanką. Była bardzo dobrze karmiona, pielęgnowana i czasem głaskana, całowana i przytulana. Wkrótce wiedziała, że warto było przejść tyle trudu, aby teraz żyć w niebie, jakie zaoferowali jej ludzie, u których mieszkała do końca swojego życia.

dla Janusza napisał Sokolik

Morskie fale – 73

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży stał maleńki drewniany domek ze spadzistym drewnianym czerwonym dachem. Miał niebieskie okiennice i drzwi, a tuż obok znajdował się urokliwy ogródek warzywny otoczony kamiennym białym murkiem. Domek i warzywniak osłaniało okazałe drzewo o wielkiej i gęstej koronie oraz grubych, zielonych i miękkich jak gąbka liściach. W ogródku rosły warzywa, jakich dotąd nie widziano. O smaku, jaki trudno sobie nawet wyobrazić. Gospodarzami tego osobliwego miejsca były tajemnicze istoty, których ludzkie oko nie było w stanie zobaczyć.

Autor: Gwiazdeczka

Kwiat paproci – 67

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę dzikich zwierząt, które onieśmielone jego widokiem ostrożnie podchodziły coraz bliżej i bliżej, aby go zobaczyć. Na co dzień groźne i niebezpieczne, teraz niczym mały kotki skradały się cichutko do kwiatu paproci.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 26

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, świtała nadzieja, że tak zawsze będzie, że świat był, jest i zawsze będzie młody. Każda gwiazda czuła się młoda, widziała jasno i słyszała wibracje całego świata. Gwiazdy sumiennie wykonywały swoje obowiązki, a planety, odpowiadając im miłością i swoim przywiązaniem, krążyły wokół nich. Podobne konstelacje i układy były wszędzie, każde z nich jednak było trochę inne.

W układzie słonecznym większość planet była radosna i pogodna. Nawet markotny Pluton rozchmurzał się, gdy widział uśmiechnięte Słońce. Tylko Merkury był wiecznie niezadowolony i żądał, by Wenus stała się jego księżycem. Mówił, że powinna, bo Ziemia ma Księżyc, a Merkury powinien mieć ją. Wenus prawie uwierzyła i gotowa była przybliżyć się do niego, ale powstrzymał ją mądry Jowisz, który wytłumaczył jej, że to Merkury powinien zabiegać o nią. Że zazdrości Ziemi, bo każda planeta chciałaby mieć tak silne i mocne małżeństwo, tak ciekawy związek, jaki tworzą ze sobą Ziemia i Księżyc, który robi to, co zawsze powinien robić starający się kawaler, czyli krąży dookoła i zabiega o uwagę swojej wybranki.

Autor: Ewa Damentka