Dawno dawno temu – 40

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewnie jeszcze nie było ryb. Później już były. To dobrze, że wszechświat tak się uformował, by były ryby. Ważne jest, by na święta były ryby i aby był to karp.

Autor: Adam

Morskie fale – 79

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży co jakiś czas pojawiał się prawdziwy śnieg.

Duże, białe i miękkie płatki śniegu spadały jeden za drugim i szybko pokrywały małą wysepkę śnieżnym puchem. Przypominała wtedy igloo pośrodku oceanu. Widok był niesamowity, lecz śnieg szybko topniał, co sprawiało, że to dziwne zjawisko było jeszcze bardziej wyjątkowe.

Autor: Gwiazdeczka

Księżyc wyszedł zza chmur – 75

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Kroczyła dumnie przez kamienną podłogę, a głowę miała uniesioną wysoko. Była wyraźnie kimś ważnym, a postawą demonstrowała swoją pozycję i widać było, że oczekiwała uznania i podziwu.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 39

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, urodził się pierwszy żart. Nikt nie wiedział, co z nim zrobić, a i on sam początkowo nie miał pojęcia o swojej wyjątkowości. Z czasem jednak nauczył się być sobą. Inni go zaakceptowali, a on wprowadził do świata radość. Radość dobrze zadomowiła się we wszechświecie i razem z miłością, dobrocią i siłą rozświetla życie wielu istot.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 454

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Recepcjonistka przywitała ją uśmiechem i zaprosiła do sali, w której trwał wieczór kabaretowy Klubu Anonimowych Księżniczek. Wskazała wolne miejsce i życzyła dobrej zabawy. Anonimowe Księżniczki aktorsko były rewelacyjne. Młoda kobieta spędziła wieczór pełen śmiechu i radości. Mimo, że do klubu weszła sama, bawiła się świetnie wśród żywo reagującej publiczności. Czuła się radosna, szczęśliwa, zrelaksowana. A co ważne, poczuła w sobie aktorski potencjał. Po wyjściu z kabaretowego wieczoru, zapisała się do Klubu Anonimowych Księżniczek. Stała się jego aktywną uczestniczką. Uczyła się sztuki aktorskiej od zaawansowanych koleżanek. Występowanie na scenie przynosi jej dużo radości, więc realizuje tę pasję do dziś.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 74

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Wszyscy na nią czekali, bo wiedzieli, że przybędzie. Bardzo chcieli ją poznać i usłyszeć, co ma do powiedzenia.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 20

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem nadeszła burza, a warzywa szybciutko schowały się pod pierwszy znaleziony daszek i z nadzieją oczekiwały słońca, a nawet tęczy, po tak niespodziewanej napaści.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 38

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, narodziła się niezwykła, przepiękna istota. Była drobnego wzrostu. Miała okrągłą główkę, jak piłka siatkowa, i przepiękne seledynowe oczęta. Zauważyła u siebie coś, o czym nie wiedziała. Okazało się, że istota ma niewielkie przezroczyste skrzydełka. Przez chwilę stała nieruchomo, zastanawiając się, co to jest. Jednak szybko to odkryła, unosząc się powoli w powietrze. Kiedy była na wysokości kilku metrów, wydała taki okrzyk radości, że echo rozniosło się po całej puszczy. Wtedy wszystkie zwierzęta przebudziły się. Leniwiec, który leniuchował na bananowcu, tak się rozluźnił, że spadł w gęste krzaki. Na szczęście nie zrobił nikomu krzywdy swoim twardym lądowaniem.

Dopiero co narodzona istota była już na tyle wysoko, że widziała krainę w której żyła. Tysiące kilometrów kwadratowych równiny otoczone były gęstymi lasami. Istotę zaciekawiło, co znajduje się za dżunglą, więc postanowiła polecieć przed siebie i zobaczyć, co kryje się dalej. Będąc nad jeziorem, zniżyła się do wody, ciekawa co to jest. Woda była dość chłodna, przejrzysta i lekko falowała. Co jakiś czas wyskakiwała z niej rybka. Nagle z wody wynurzył się spory sum, a istota puściła do niego serdecznie oczko, promieniejąc taką radością, że sum zrezygnował z konsumpcji posiłku, który tak blisko podleciał. Po chwili istota ponownie wzleciała wysoko w powietrze, po czym ruszyła dalej przed siebie. Po kilkugodzinnym locie zmęczyła się dość mocno, lecz postanowiła, że przed zachodem słońca przeleci przez las. Wkrótce natrafiła na wielką górę i zobaczyła w niej grotę. Ciekawa podleciała do tej groty. Kiedy wylądowała na twardej ziemi, z groty wyszła jeszcze większa istota.

– Witaj mamo – nowa istota powiedziała uszczęśliwiona. – W końcu cię zobaczyłam.

Autor: Sokolik

Morskie fale – 78

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży, jak głosiła legenda, ukryto skarb. Mało komu udało się tu dotrzeć, a tych niewielu, którzy postawili stopę na wyspie, nie potrafiło go odnaleźć. Możliwe, że szukali nie takiego skarbu, jaki tu ukryto. Może był przeznaczony dla kogoś szczególnego i czekał cierpliwie na swego wybrańca.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 19

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem złapała się za nos i wyturlała się z kuchni na świeże powietrze. Inne warzywa patrzyły z zazdrością, bo same nie umiały się tak ładnie turlać. Zazdrościły też, że udało się jej uciec, a one zostały w zapachu, który wypełnił całą kuchnię, gdy gospodyni podniosła pokrywkę od garnka, w którym gotowały się brokuły.

Autor: Ewa Damentka