Turkot kołowrotka – 6

Turkot kołowrotka był cichutki. Niewiele osób go słyszało, a z nich mało kto zatrzymywał się, żeby zajrzeć do jaskini, w której przędła się jego osobista nić życia, która wbrew pozorom miała duże znaczenie nie tylko dla niego. Kołowrotek, delikatnie turkocząc, próbował zwrócić na siebie uwagę każdego, kto go usłyszy, aby zastanowił się nad swoją własną nicią życia, a może nad tym, w jaki sposób warto ją prząść.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 58

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, na świecie pojawiła się pierwsza radosna istota. Stworzona była z czystej energii i porządkowała Wszechświat, pamiętając przy tym, że ma on być piękny i harmonijny. Dzięki niej we Wszechświecie pojawiła się pierwsza muzyka i pierwsze odczucia, a wszystko wypełniła miłość.

Autor: Brzozowa Bajdulka

W dolinie – 77

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, zatrzymał się czas. Położył się na drewnianym łóżku i zasnął strudzony ciągłym przemijaniem. Pomyślał, że nic się nie stanie, jeśli trochę odpocznie. Rano wstał razem ze wszystkimi mieszkańcami miasta i ruszył dalej, goniony licznymi obowiązkami, ale wypoczęty i zadowolony.

Autor: Gwiazdeczka

W dolinie – 76

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dwanaście małych wróżek piekło magiczne ciasteczka, które bladym świtem miały powędrować pod drzwi każdego domu w mieście, w takiej ilości, by starczyły dla wszystkich mieszkańców. Ciasteczka po zjedzeniu przypominały każdemu najszczęśliwsze chwile w jego życiu i napełniały go nadzieją na kolejne, równie piękne.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 57

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, była dzieckiem bardzo spontanicznym. Wszędzie było jej pełno. Wszystko ją ciekawiło. Płoty, dachy, drzewa… Pewnego razu weszła na wysoki kasztan, ciekawa świata, który rozpościerał się wokół. Lecz ujrzała dziuplę w pniu drzewa. Zaciekawiona włożyła do dziupli rękę i w chwilę potem zaczęła w pośpiechu schodzić z drzewa. Wokół niej latała pszczoła, która broniła swojego roju. Dziewczynka zeskoczyła z drzewa i na szczęście uciekła, ale dalej była ciekawa wszechświata.

Autor: Danuta Majorkiewicz