Młoda kobieta – 421

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zgłosiła się do kierowniczki Klubu. Chwilę porozmawiały. Potem poszła do łazienki i przebrała się w strój żółto-zielonej dżdżownicy. Swoje ubranie i torbę zostawiła w przydzielonej jej szafce. Następnie przepełzła przez korytarz i przez uchylone drzwi wpełzła na zajęcia dla przedszkolaków. Najmłodsze książęta i księżniczki uczyły się właśnie o wiośnie, o sadzeniu kwiatów i dżdżownicach, które spulchniają glebę. Młoda kobieta wpełzła w samą porę, by przedszkolanka mogła zacząć opowiadać o robakach i ich budowie. Nikt tylko nie przewidział, że przedszkolaki same zaczną sprawdzać, jak jest zbudowana ich żółto-zielona dżdżownica, a młoda kobieta nie będzie odporna na łaskotki. Śmiejąc się, zrzuciła kaptur i złapała w pasie jedną z dziewczynek.

– Mama, co ty tu robisz?

– Kochanie, dla ciebie gram w przedstawieniu.

Inne przedszkolaki patrzyły zaskoczone i jedno z nich z przerażeniem zapytało, pokazując na żółto-zieloną dżdżownicę:

– Czy każdy taki robak to jakaś mama? To już nie będzie można się nimi bawić, jak je wykopię w ziemi?

No cóż… Na odpowiedź dorosłych może warto spuścić zasłonę milczenia. Nie psujmy już zabawy innym przedszkolakom.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 91

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o swoim życiu, umiejętnie wplatając w historię czarowne i fantastyczne wątki, czyniąc tym samym z opowieści o sobie i licznie przeżytych latach, piękną baśń.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 90

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o siedmiu śnieżnobiałych rumakach niezwykłej urody, które ukazywały się tylko tym osobom, które wybrały. Rozmarzone dzieci spijały każde słowo z ust babci i wyobrażały sobie, że pewnego dnia piękne konie wybiorą właśnie je i ukażą się im w całej okazałości.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 420

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Podeszła do grupki kobiet rozpakowujących paczki i powiedziała:

– Przepraszam, głupio mi. Czy mogę wam w czymś pomóc?

„Anonimowe Księżniczki” roześmiały się. Jedna z nich powiedziała:

– Witaj w grupie, wiedziałyśmy, że kiedyś dołączysz.

Młoda kobieta, która dwa dni temu samotnie pikietowała przed klubem, protestując przeciwko księżniczkom, odetchnęła z ulgą. Wczoraj zdziwiła się, gdy spotkała je na dworcu kolejowym, w grupie wolontariuszy opiekujących się uchodźcami wojennymi. Było jej głupio, że źle oceniła te dziewczyny. Chciała się do nich przyłączyć. Nie wiedziała, jak ją przyjmą, a tu taka niespodzianka. Były życzliwe i patrzyły na nią z sympatią.

Kolejna „księżniczka” powiedziała:

– Wczoraj na dworzec przyniosłaś dużo dobrej zupy w termosach, karty sim, czekoladki dla maluchów. Uważnie słuchałaś, o co proszą uchodźcy. Będzie nam bardzo miło, jak nas dołączysz.

Widząc minę nowo przybyłej, dodała pospiesznie:

– Oczywiście dołączysz do wolontariatu, księżniczką nie musisz być.

Młoda kobieta uśmiechnęła się i powiedziała, że nad tym zastanowi się później, ale może bycie Anonimową Księżniczką nie jest takie złe, jak się jej wydawało.

Te pogodne pogaduszki przerwała kolejna dostawa darów dla uchodźców. Kobiety z zapałem otwierały paczki, przenosiły ich zawartość na półki, a następnie kompletowały rzeczy i pakowały je wielkich toreb, które nazywały „niezbędnikami”. Do każdej z nich wkładały komplet tego, co pomaga przetrwać: ubrania, bieliznę, jedzenie, środki czystości i higieniczne, zabawki dla dzieci… Te „niezbędniki” zanosiły do miejsc, gdzie nocowali uchodźcy. Pomagali im w tym motocykliści. „Ciekawe czy to tajny Klub Anonimowych Książąt na Motorach” – pomyślała rozbawiona młoda kobieta. Kolejna porcja darów przerwała te myśli. Znowu zajęła się wyjmowaniem, sortowaniem i przepakowywaniem rzeczy do kolejnych „niezbędników”. Po raz pierwszy od dawna czuła, że robi coś naprawdę ważnego i pożytecznego.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 419

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Podeszła do recepcji, wzięła swój klucz i poszła do pokoiku, który wynajmowała od Klubu Anonimowych Księżniczek. Była mocno zażenowana faktem, że właśnie ten klub udostępnił jej swoje pomieszczenie, w dodatku w bardzo atrakcyjnej cenie i bezterminowo. Była wojującą feministką i redaktorką feministycznego pisma. Na jego łamach rozprawiano się ze wszystkimi przeciwnikami wojujących feministek. A arystokrację do takich przeciwników również zaliczano. Tymczasem Anonimowe Księżniczki, które pielęgnowały zupełnie inne wartości niż ona, przyjęły ją ochoczo, z sympatią i dopytywały, w czym jeszcze mogą jej pomóc. Gdy wyrażała swoje wątpliwości, odpowiadały z uśmiechem, że więcej je łączy niż dzieli.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 418

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na spotkanie Klubu Ludzi Sukcesu im. Małego Tadzia i Dużego Janusza. Anonimowe Księżniczki skądś dowiedziały się o tej zabawie i postanowiły wypróbować przemawianie publiczne oraz formułowanie i wygłaszanie wspierających recenzji. Młoda kobieta miała to spotkanie poprowadzić. Ku jej wielkiej radości Księżniczkom spodobała się zabawa i zaproponowały utworzenie w ich Klubie filii KLS.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 417

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Przebrała się w strój Kopciuszka. Swoje rzeczy zamknęła w szafce pracowniczej i wyszła na salę, żeby odegrać rolę, którą wyznaczy jej kierownik. Przedwczoraj była barmanką, wczoraj kelnerką. Ciekawe, co będzie dziś… Ku swojemu zdziwieniu zobaczyła rozstawione instrumenty i muzyków. Pomyślała z rozbawieniem, że ma nadzieję, że nie będzie musiała śpiewać.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 416

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Była bardzo ciekawa, czemu salon masażu z solarium przybrał taką właśnie nazwę. Zdziwienie prysnęło, gdy zobaczyła znajdujące się w środku kobiety. Były pięknościami i sprawnie obsługiwały klientki. Każda z nich, wychodząc z salonu, zabierała ze sobą odrobinę tej magii, którą promieniowały właścicielka salonu i jej współpracownice.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 84

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Pokój, w którym znajdowała się komoda z szufladami, był bardzo stary i nikt od dawien dawna tu nie zaglądał. Wszystko wyglądało, jakby ktoś przed chwilą siedział w bujanym fotelu i po prostu wyszedł na chwilę. Koronkowa chusta zarzucona na łóżko i wgłębienie w pościeli sprawiały wrażenie, jakby czas stanął tu w miejscu. I chociaż minął szmat czasu, od kiedy ktoś tu mieszkał, zaklęty pokój żył swoim życiem.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 415

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka, a następnie przeszła na zaplecze. Była tam wygodna kabina, komfortowe krzesła i dobry system nagłaśniający.

Teraz przypadał dyżur młodej kobiety. Dziś ona miała przekazywać mądre porady dla członków i sympatyków klubu. Syntetyzator mowy zmieniał jej głos i wszyscy słuchacze mieli wrażenie, że mówi do nich mężczyzna o spokojnym głębokim głosie. Dwie godziny dyżuru szybko minęły. Ogłosiła przerwę i wyszła ze studia.

Zmęczona położyła się na kanapie w sąsiednim pomieszczeniu i zasnęła.

Obudził ją zapach kawy. Przyjaciółka postawiła ją na stoliku obok Anny.

– Wybacz, masz dodatkowy dyżur, za chwilę.

– Czemu?

– Nie ma Kaśki.

– Kolejna dziewczyna, która zniknęła… Czy pozostałe wróciły?

– Nie.

– To już sześć dziewczyn zaginęło.

– Dziesięć.

– Hmmm?

– Zaginęła jeszcze Baśka i Mariola oraz dwie klubowiczki, które z nimi rozmawiały.

– Więc zostałyśmy tylko dwie!

Anna i Marzena popatrzyły po sobie ze zdziwieniem i niepokojem.

– Czy coś nam grozi? – zapytała jedna z nich.

– Nic – odpowiedział im wesoły, męski, lekko zasapany głos.

Jego właściciel bezceremonialnie rozglądał się po pomieszczeniu. Zajrzał też do małego studio nagraniowego.

Kobiety patrzyły na niego w milczeniu, a on powtórzył:

– Nic wam na grozi…

Po chwili dodał:

– O ile będziecie mi posłuszne.

– Co mamy robić?

– Mówić to, co będę wam kazał. To na kolejną przemowę – podał im plik kartek.

Dziewczyny studiowały go w milczeniu.

– Entuzjazmu nie widzę – roześmiał się nowo przybyły.

Kobiety dalej milczały, a oni zapytał:

– Która z was dyżuruje?

– Ja… – z wahaniem odezwała się Anna.

W kieszeni mężczyzny rozdzwonił się telefon. Odebrał go, chwilę słuchał w milczeniu. Zmarszczył brwi i rzucił rozkaz: „Wykonać”.

Schował telefon do kieszeni i ponuro popatrzył na obie kobiety. Powiedział:

– Zmiana planów, moje teksty będziecie czytały od jutra. Dziś prowadzicie po swojemu. Jedna z was będzie moją zakładniczką. Idziemy.

Popchnął przed siebie Marzenę i wyszli, zamykając drzwi do studia.

Anna rozpłakała się. Otuchy dodawał jej cichy głos partnera, który rozbrzmiewał w słuchawce w jej uchu. Mówił:

– Spokojnie. Dasz radę. Teren obstawiony. Dziewczynom nic nie będzie.

Kiedy Anna uspokoiła się, wzięła kilka głębokich oddechów. Usłyszała swojego szefa. Porucznik mówił rzeczowo:

– Kapral Kowalska, przechodzimy do realizacji planu B. Przez chwilę używasz syntetyzatora. Na mój znak wyłączasz go i mówisz, że za chwilę do akcji wkroczą policjanci. Poprosisz, by każdy słuchał ich poleceń. Będzie dobrze. Nie martw się. Właśnie rozbijamy tę sutenersko-narkotykową grupę i znowu babeczki będą mogły się tu bawić w słodki świat anonimowych księżniczek.

Anna rozluźniła się i powiedziała:

– Tak jest, szefie.

Usłyszała w odpowiedzi:

– Uwaga, wchodzisz za trzy minuty.

Autor: Ewa Damentka