Młody źrebak – 1

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś też będzie duży i zwinny. Że będzie galopował z rozwianą grzywą i poczuciem własnej siły. Już nie mógł się tego doczekać. Na razie pilnie pił matczyne mleko, bo wiedział, że pomoże mu ono urosnąć. Potem będzie się uczył, a siła i moc nadejdą. Był o tym święcie przekonany.

dla Pawła napisała Ewa Damentka

Była sobie łąka – 84

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Zdawała się zapraszać, żeby zajrzeć do środka. Filuternie marszczyła swoje muślinowe fałdki, tańcząc w rytm lekkiego wiatru. Wesoło falowała i była bardzo zadowolona, że może ozdabiać okno takiego ślicznego domku z czerwonym dachem. Była świeżo wyprana i dumnie prężyła się niczym biały żagiel. Na pewno ktoś ją w końcu zauważy i wejdzie do środka.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 426

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Poprzednio w tym lokalu był bank. Jeszcze wcześniej sklep mięsny, sklep spożywczy i sklep z zabawkami. Ciekawa była, jak zaaranżowano wnętrze i jak długo utrzyma się ten nowy klub.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 83

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wewnątrz, w pokoju, stał okrągły stół i sześć krzeseł. Na stole ktoś postawił duży wazon wypełniony po brzegi pięknie pachnącym, fioletowym bzem. Każdy kwiatek miał śliczne cztery płatki. Ciekawe, czy to bukiet z okazji urodzin dla kogoś wyjątkowego? Tak, czy inaczej, wyglądał czarująco na tle jasnozielonego obrusa.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 425

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Kelnerka zaprowadziła ją do mniejszej salki, gdzie odbywało się spotkanie kobiecego kręgu mocy. Nowo przybyła nie wiedziała, co to jest, ale nazwa była tak intrygująca, że postanowiła osobiście sprawdzić, co to za spotkania, a potem zdecyduje, czy dołączyć do tego klubu kobiecej mocy, czy nie. Sama restauracja „Klub Anonimowych Księżniczek” wydawała się sympatyczna, więc młoda kobieta pomyślała, że wpadnie tu jeszcze z przyjaciółkami, żeby sprawdzić, jakie desery serwują.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 99

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o długopisie, który całe swoje życie wypuszczał ze swojego wnętrza tusz, dzięki czemu powstało kilka cennych ksiąg. Kiedy wydał z siebie ostatnią kroplę niebieskiej mazi, odetchnął głęboko i zapadł w długopisowy sen. Śniło mu się, że wkład w jego wnętrzu jest znowu pełny i przygoda z pisaniem zaczyna się od początku.

Autor: Gwiazdeczka

Na dnie szuflady – 86

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. I gdyby nie to, że to koniec tej historii, można by pomyśleć, że to początek romantycznej baśni o tajemniczej kobiecie, która schowała te przedmioty, bo stanowiły dla niej sentymentalną wartość.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 98

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o telefonie, który dzwonił sobie, do kogo chciał i odbierał połączenia, od kogo chciał. Płatał figle swojemu właścicielowi, który musiał tłumaczyć się rozmówcom, że to nie on do nich dzwonił lub że chciał odebrać połączenie, ale telefon mu na to nie pozwolił.

Autor: Gwiazdeczka