Przez kawiarniane okno – 81

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich jeździł automatyczny odkurzacz i skwapliwie zbierał z ziemi wszystkie śmieci, piach i inne zanieczyszczenia, jakie wygenerował tłum. Pracowicie i dokładnie przesuwał się to tu, to tam, i zadowolony z efektów swojej pracy, mruczał pod nosem wesołą melodię.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 40

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś będzie mieć brata lub siostrę, bo mama mu to obiecała. Cieszył się całym sobą na myśl, że będzie miał towarzystwo zabaw i nie mógł się doczekać, żeby zobaczyć, czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 440

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Drzwi, przez które weszła, zamknęły się z cichym trzaskiem i zniknęły.

Kobieta rozejrzała się. Miała wrażenie, że znalazła się w pałacu, dobrze sobie znanym pałacu. Tak było istotnie, bo drzwi były portalem przenoszącym do czarodziejskiego wymiaru. Zniknęły, gdy przez nie przeszła, bo spełniły swoje zadanie. Księżniczka wróciła do domu.

Dziewczyna przywitała się z rodzicami, ze służbą i poszła do swojej komnaty. Wzięła kąpiel z bąbelkami, a następnie wyszła na taras i tam usiadła przy kawowym stoliku, przy którym już czekała na nią matka. Przy kawie i ciasteczkach wymieniały się ploteczkami.

Tymczasem Klub Anonimowych Księżniczek pojawił się w innym mieście, żeby umożliwić powrót do domu kolejnej zabłąkanej królewnie.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 80

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pojawiał się i znikał mały płomyczek. Ciekawy wszystkiego przyglądał się ludziom i zastanawiał, dokąd idą. Czasem przysiadał komuś na kapeluszu i podróżował tak przez chwilę, niczym w karocy. Innym razem wskoczył na but i czuł się jak jeździec na koniu. Bawił się beztrosko, a później wrócił do domu, aby odpocząć.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 39

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś jego ojciec będzie patrzył na niego z podziwem i dumą, bo już dziś stara się mu dać jak najlepszy przykład.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 79

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał na chodniku stary kocur. Jego rozciągnięte, zrelaksowane ciało całkowicie ignorowało cały harmider panujący wokół. Kot spał smacznie i w jakiś niewytłumaczalny sposób wszyscy omijali go, pomimo pośpiechu. Dzięki temu był bezpieczny.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 38

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś on też poczuje, jak to jest być takim dużym, ale nie śpieszno mu było do tego. Teraz najważniejsze było, żeby wszyscy się o niego troszczyli. Obecność stada była dla niego bardzo ważna.

dla Pawła napisał Patisonek

Młoda kobieta – 439

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Powitały ją gromkie brawa. Wewnątrz byli sami książęta. Pięknie udekorowali salę i czekali na anonimowe księżniczki. Ona była pierwsza. Posadzili ją na tronie i traktowali jak królową.

Po chwili do klubu weszła kolejna młoda kobieta, a potem jeszcze jedna. Do wieczora klub wypełnił się księżniczkami. Książęta byli zadowoleni i uważnie się im przyglądali. Chcieli dobrze wybrać swoje królowe, z którymi wrócą do swoich księstw. Pod drzwi lokalu zaczęły podjeżdżać karoce i stopniowo, para za parą, księżniczki i książęta opuszczali Klub Anonimowych Księżniczek.

Kiedy już ostatnia para książąt wyszła z klubu, jego drzwi zamknęły się i wtopiły w mur kamienicy. Okna zniknęły, szyld również. Klub Anonimowych Księżniczek przestał istnieć, bo wypełnił już swoje zadanie.

Autor: Ewa Damentka