Czerwona papryka – 22

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor też polubił paprykę, gdyż uznał, że będzie świetną towarzyszką na dobre i na złe. Przyszłość pokazała, że miał rację, bo stworzyli świetny duet, zarówno w koszyku, jak i w sałatce.

dla Janusza napisał AMK

Czerwona papryka – 21

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem on też przybliżył się do niej i przywitał radosnym uśmiechem, z drobinkami słońca na rzęsach. Zatrzepotał nimi, przyozdabiając ją słonecznym pyłem. Z końcówką lata stworzyli w kuchni przepyszny duet – w postaci barwnych potraw, sałatek i surówek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 450

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do malutkiego przedsionka. Zobaczyła, że ma trzy ściany, a zamiast czwartej są schody prowadzące w dół.

Szerokie, wygodne schody ciągnęły się i ciągnęły, jakby nie miały końca. Początkowo liczyła je, potem straciła rachubę. Wreszcie się skończyły, a młoda kobieta znalazła się w olbrzymim pomieszczeniu, wysokim, dobrze wentylowanym. Na jego dwóch ścianach dobudowano antresolę.

Kobieta była zachwycona tym pomieszczeniem i z ciekawością myślała, jakie imprezy mogą się tu odbywać. Zakochała się w tym miejscu i postanowiła, że będzie tu przychodzić tak często, jak będzie mogła.

Na razie usiadła przy wolnym stoliku i zaczęła studiować menu. Kątem oka zobaczyła jeszcze broszurę – program zajęć na najbliższy miesiąc. Odłożyła menu i zaczęła czytać, co takiego będzie się działo w Klubie Anonimowych Księżniczek.

Kelner przyglądał się jej z sympatią. Zachowywała się typowo. Dokładnie tak jak wszystkie kobiety, które odkrywały to pomieszczenie. Jedzenie schodziło na drugi plan. Najpierw trzeba się dowiedzieć, co dzieje się w klubie.

Podszedł jednak dość szybko do jej stolika i przyjął zamówienie. Włączył cichą muzykę, a kobieta wróciła do studiowania programu zajęć w Klubie Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 449

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego przestronnego wnętrza. Zdziwiła się i machinalnie cofnęła. Znowu stała przed wejściem do klubu. Przyglądała się niepozornemu parterowemu budyneczkowi z dużą witryną i nazwą klubu, która swoim rozmachem zupełnie nie pasowała do niepozornego baraku. Bo tak mogła określić tę budowlę. Bardziej był to barak niż budynek.

A to wnętrze… to…

Jej rozmyślania przerwała rozmowa dwóch dojrzałych kobiet, które zmierzały w stronę klubu. Jedna z nich mówiła drugiej:

– Nie uwierzysz, ile tam jest przestrzeni. Z zewnątrz jest to niepozorny budynek, podobnie jak Tardis, budka telefoniczna w Doktorze Who. I podobnie jak w Tardis, w środku jest więcej wnętrza, niż wydaje się to z zewnątrz.

– Mhm.., To jak to chcę zobaczyć – odpowiedziała jej koleżanka.

Podekscytowane uśmiechnęły się do młodej kobiety, która nadal stała przed drzwiami. Otworzyły je i weszły do Klubu Anonimowych Księżniczek. Młoda kobieta wślizgnęła się tuż za nimi. Znalazła się w olbrzymiej pałacowej sieni.

„Inni powinni swobodnie wchodzić. Nie będę im tarasowała wejścia” – pomyślała i przeszła kilkanaście kroków w bok. Zadarła głowę do góry i podziwiała przepiękne sklepienie oraz imponujący żyrandol. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła dużo luster, wspaniałe schody i wiele osób, wszystkie w wieczorowych kreacjach.

„Ja tu nie pasuję” – pomyślała w popłochu. Stanęła przed lustrem, żeby zobaczyć, jak mizernie wygląda w porównaniu z pozostałymi ludźmi i zaniemówiła z wrażenia. Miała na sobie piękną wieczorową suknię. Starannie uczesane włosy przyozdabiała maleńka tiara. W uszach miała kolczyki, o których kiedyś śniła całymi nocami.

– Księżniczko, proszę za mną – usłyszała.

Obok stał kamerdyner i gestem dłoni wskazywał schody.

Młoda kobieta popatrzyła zdziwiona, a on dodał:

– Bal rozpocznie się za chwilę. Wszyscy już przybyli. Czekają tylko na panią.

Uśmiechnęła się i weszła schodami na piętro. Otworzono przed nią olbrzymie drzwi. Powiedziano jej imię, a ona weszła do olbrzymiej sali balowej. O dziwo, zupełnie nie była speszona. Czuła się, jakby znała tę sale i jakby już wiele razy w niej tańczyła.

Nie wiedziała, czy to jawa, czy sen. Jeśli sen, to pomyślała, że chciałaby, żeby trwał jak najdłużej. Jednak nie była zmartwiona, gdy bal się skończył i razem z pozostałymi gośćmi znalazła się na chodniku przed niepozornym budyneczkiem z witryną, w której wywieszono nazwę ”Klub Anonimowych Księżniczek”. Również bez zdziwienia patrzyła, jak budyneczek zafalował i zniknął, zupełnie jakby nigdy go tu nie było.

– Znajdzie się w innym miejscu, już niedługo – usłyszała głos jednej z kobiet.

– Znowu będziemy się bawić – powiedziała druga.

„Teraz czas odpocząć” – pomyślała młoda kobieta i poszła do domu. Wzięła szybki prysznic i poszła spać. Miała cudowne sny. Znowu wirowała w tańcu w pięknej sali balowej Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 448

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła na spotkanie klubu księżniczek, ze wszystkich czarodziejskich krajów i wymiarów.

Podobnie jak ona, każda z księżniczek była ubrana w ziemski codzienny strój. Żadna nie miała korony ani innych akcesoriów wskazujących na jej wysoki status. Zależało im, żeby spotykać się dyskretnie i bez wzbudzania podejrzeń omawiać ważne dla siebie sprawy.

Była więc zaskoczona, że w nazwie lokalu użyto słowa „Księżniczki”. Porozmawiała o tym z zebranymi. Czy to ich nie zdemaskuje? Koleżanki roześmiały się. Powiedziały jej, że ludzie traktują to jak żart. Nie wierzą w bajki i w księżniczki w nich występujące. Pomyślą sobie, że są normalnymi kobietami, które marzą o tym, żeby żyć w bajce i mieć więcej przywilejów niż inni ludzie.

Młodej kobiety nie przekonała ta argumentacja. Postanowiła więc uważnie obserwować lokal i zachowanie ludzi. W razie potrzeby zamierzała użyć breloczka z przyciskiem, który służył do awaryjnej teleportacji.

Okazało się jednak, że to jej koleżanki księżniczki miały rację. Spędziły w tym klubie parę godzin i były bezpieczne. Bawiły się dobrze, a ludzie traktowali je życzliwie. W innej części sali bawił się klub dzielnych rycerzy. Już pierwszy rzut oka w ich stronę upewnił młodą kobietę, że z prawdziwymi rycerzami nie mieli nic wspólnego.

„Co za dziwny świat” – pomyślała – „może warto go trochę lepiej poznać”.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 447

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sklepu zoologicznego pełnego różnobarwnych ptaków.

Właściciel nazywał je swoimi księżniczkami. Kiedy znajomy tłumaczył mu, że nimi nie są, ich opiekun stwierdził, że są, tylko anonimowe i dlatego ludzie o nich nie wiedzą, a ptaki wiedzą i dlatego tak głośno ze sobą rozmawiają, jakby były na przyjęciu albo spotkaniu klubowym.

I tak narodziła się nazwa „Klub Anonimowych Księżniczek”.

Ludziom bardzo się podobała i często odwiedzali sklep. Czasami przychodzili do niego z zakupioną wcześniej papugą, żeby mogła porozmawiać ze swoimi koleżankami, kiedy oni będą robili swoje cotygodniowe zakupy w sklepie obok.

Autor: Ewa Damentka

Młody źrebak – 47

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś stanie się dorosłym koniem i będzie użyczał swojego grzbietu kolejnym niedoświadczonym jeźdźcom mającym pasję i zamiłowanie do koni. A on, podobnie jak jego ojciec, będzie potrafił czytać w ich myślach i będzie wykonywał polecenia nawet wtedy, gdy jeździec sam nie będzie wiedział, czego chce. Będzie tak robił aż do chwili, gdy opanują sztukę jeździectwa i wtedy z lekkością będą razem galopować i pokonywać przeszkody.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała ławeczka – 76

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często w cieniu gałęzi, na ławeczce, przysiadał zjawiskowy paw. Był całkiem biały. Jego niepowtarzalny ogon wplatał się w zielone listki wierzby, a białe pióra muskały je delikatnie. Zwierzę było piękne. Tu czuło się bezpieczne i niezauważalne. Mogło odpocząć od licznych zachwytów ludzi nad jego urodą.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 446

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do zakładu pogrzebowego. Innego nie było w mieście, więc sprawy pochówków trzeba było załatwiać w tym.

Dla młodej kobiety było to trudne, bo właściciele lokalu zachowywali się dziwnie i mieli specyficzne poczucie humoru. Nigdy nie wiedziała, kiedy są poważni, a kiedy żartują. Peszyły ją ich pomysły i inicjatywy. Nazwa zakładu „Klub Anonimowych Księżniczek” – bo każdego trupa malują, jakby były żywy i wygląda jak arystokrata – to tylko pierwszy z dziwnych pomysłów.

Kolejne nie były lepsze, np. otwarta trumna z żywą osobą, która udaje trupa, a czasami otwiera oczy i uśmiecha się do klientów. W jednej z sal był jeszcze bar piwny „Pod zimnym trupkiem” i seria zabawek dla dzieci „mała trumienka i akcesoria”. Poza tym wysyłali mieszkańcom miasteczka trumny, żeby w czasie upałów wkopali je w ziemię i w nich wypoczywali. Sprzedawano też regały, które w razie potrzeby składają się w trumny. Sprowadzano baseny ogrodowe w kształcie trumien, z przezroczystym przykryciem. W ofercie były też różowe dmuchane trumny, jako materace na wodę.

Kobieta nie wiedziała, co dziś ją czeka w tym miejscu. Smutek z powodu śmierci babci mieszkał się z przerażeniem, jak będzie potraktowana i co zastanie w zakładzie pogrzebowym o nazwie „Klub Anonimowych Księżniczek”.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 75

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często po parku biegały dzieci. Pochłonięte zabawą nie zauważały ławeczki pod drzewem. Ich radosny śmiech i beztroska zabawa sprawiały przyjemność drzewu i ławeczce, które zastanawiały się, czy kiedyś zostaną odkryte i były bardzo ciekawe, kto zrobi to jako pierwszy.

Autor: Gwiazdeczka