Lubię patrzeć na ludzi – 1

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja uważnie się im przyglądam. Są piękni i niepowtarzalni. Nie znam brzydkich ludzi. Każdy ma w sobie coś fascynującego. U niektórych łatwo to zauważyć. Innym trzeba się chwilę przyjrzeć, by potem ze zdziwieniem pomyśleć – „czemu nie widziałam tego od razu? Przecież to takie oczywiste”. Nie muszę chyba dodawać, że bardzo lubię się przyglądać i przysłuchiwać Tobie. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze niejedną okazję.

dla Magdy napisała Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 75

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu pod brzózką siedziało małe dziecko. Przy każdym powiewie wiatru śmiało się beztrosko, słysząc szelest liści i patrząc na uroczy taniec drzewa.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 28

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem czosnek heretyk przysunął się do nich i krzyknął: „co to za konszachty? Do garnka marsz! Królewska przyprawa czeka!”. I jak na komendę papryka i pomidory wskoczyły do garnka…

Wniosek z tego taki: warzywa pod wpływem autorytetu podejmują nieracjonalne decyzje…

Autor: Jan Smuga

Czerwona papryka – 27

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem zgasło światło. W ciemności nie było kolorów, ale był zapach – zapach pomidora. Roztaczał się dookoła, płatając figla ciemności, która myślała, że jest na tyle przytłaczająca, że jest w stanie zdusić wszystkie zmysły.

Autor: Gwiazdeczka

Roztańczona brzózka – 74

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wiatr się nasilił. Wyglądało to, tak jakby próbował zerwać z niej wszystkie liście. Brzózka uginała się pod jego naporem, a liście przybrały kształt wstążek, które ciągnął w jednym kierunku.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 26

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor zaczął śpiewać. Wkrótce dołączyły do niego inne warzywa. Papryka znieruchomiała i wsłuchała się we wspaniały koncert. Pomidor zdawał się dyrygować tym chórem. Papryka, co prawda nie miała talentu wokalnego, ale umiała docenić kunszt śpiewaków. Poczuła olbrzymie wzruszenie i zdziwiła się, gdy pomidor poklepał ją i powiedział: „kiedyś ty też będziesz śpiewać, obiecuję”.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 25

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem do kuchni przepełnionej pomidorowym zapachem wszedł rozpromieniony mężczyzna. Ucałował swoją żonę i razem usiedli do stołu, by zjeść zupę, która zapachem, kolorem i smakiem przypominała mu zupę jego mamy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Roztańczona brzózka – 73

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wiatr ustał zupełnie. Zrobiło się całkiem cicho. Brzózka znieruchomiała, tak jakby to wiatr tchnął w nią wcześniej życie. Może pozwolił jej odpocząć przed kolejnym pląsaniem?

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 24

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem jakaś nieznana im warzywna para stanęła przed nimi na baczność, niczym żołnierze, i starała się wykazać swoją wyższość, nie więdnąc i górując nad nimi wzrostem. Papryczka i pomidor popatrzyli „parze” porów w oczy i po chwili wszyscy zrozumieli, że należą do tej samej drużyny.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 23

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor odsunął się od niej. Wydawała mu się zbyt obcesowa, więc poszukał ratunku w towarzystwie zielonego ogórka i białego kalafiora. Udawał, że rozmowa z nimi, jest czymś, co pochłania go bez reszty. Z ulgą zobaczył, że zawiedziona papryka wróciła na swoje miejsce i zaczęła rozglądać się, jakby chciała znaleźć inny obiekt swojego zainteresowania. Rzucała jednak zawzięte spojrzenia pomidorowi, jakby chciała powiedzieć: „i tak cię kiedyś dopadnę”.

Autor: Ewa Damentka