Księga zaklęć – 7

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie doczekała się. Ku jej zdziwieniu nie była to postać, o której myślała, czyli jakiś intelektualista w okularach, który godzinami ślęczy nad rozmaitymi książkami. Tą osobą okazał się niepiśmienny bezdomny, który delikatnie wziął ją w ręce, schował pod obszerną tuniką, a następnie wywiózł w bezpieczne miejsce. Ocalił od zniszczenia ją i wiele innych książek.

Księga niecierpliwie wypatrywała go. Miała nadzieję, że znów do niej wróci, weźmie ją w ręce, a ona do niego przemówi i razem wykonają misję, którą ma do spełnienia. Niestety dla niej ten człowiek już się nie pojawił, bo był zajęty ratowaniem innych książek. Na szczęście udało się jemu i jego współpracownikom uratować wiele ksiąg i manuskryptów, zanim biblioteka w Timbuktu została podpalona przez terrorystów.

Minęło wiele lat. Przechowywana w bezpiecznych dla życia, ale niebezpiecznych dla zdrowia warunkach, rozsypująca się księga dopuściła możliwość, że być może jest ktoś jeszcze. Że znajdzie się kolejna osoba, która ją dopełni. Czekała cierpliwie, choć wiedziała, że nie zostało jej wiele czasu.

Autor: Ewa Damentka

Księga zaklęć – 6

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Czasem płatała im figle i niespodziewanie się zamykała. Najczęściej wtedy, gdy uznała, że nie na tę osobę czekała. Miała tak wielką moc dlatego, że ważne było, aby nie wpadła w niepowołane ręce.

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 5

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Pojawił się człowiek, który chciał zrobić coś dla innych. To był właściwy partner. Zaczęła się przygoda tworzenia. Po jakimś czasie księga zaklęć została dopełniona.

dla Janusza napisał Adam

Księga zaklęć – 4

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wnet zjawił się mężczyzna w sile wieku z młodzieńczym uśmiechem na twarzy. Delikatnie ujął ją w ręce. Od razu poczuł z nią więź. Księga opowiadała o magicznych kryształach, które mężczyzna też posiadał. Ciekawość świata, marzenia, wiara w siebie i w ich spełnianie, pozytywne myślenie, obrazy tego, co ma się zdarzyć i przemyślane działanie. Razem z księgą zaklęć było mu po drodze, a ona cieszyła się, że odnalazł ją właściwy partner.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 464

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, mimo że chwilę temu śpieszyło się jej do domu. W klubie spędziła trochę czasu w atmosferze spokoju, gdzie nic jej nie goniło. Przejrzała bieżącą prasę i czasopisma przy filiżance herbaty w kolorze bursztynu. Podobał się jej pomysł klubowej czytelni z najprzeróżniejszymi pismami i książkami. Można było poczytać na miejscu lub wziąć jakąś pozycję do domu. Potem zwrócić, albo przynieść coś w zamian. Czytelnia, w której wciąż było coś nowego i ciekawego i w której działał klub dyskusyjny. Wiele się tutaj działo. Zajęcia teatralne, kabaretowe, gimnastyka, chór. Młoda kobieta była stałą bywalczynią klubu. Spędzała tu czas tylko dla siebie. Zrelaksowana i szczęśliwa, po powrocie do domu robiła wszytko szybciej i z przyjemnością, co dobrze wpływało na rodzinną atmosferę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księga zaklęć – 3

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom i oceniała, który z nich ma najmniej chciwości. Osoba skromna mogła mieć szansę na spełnienie jednego życzenia, jakim był prezent o wartości nieprzekraczającej 200 złotych.

dla Janusza napisał Sokolik

Księga zaklęć – 2

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom, żeby dobrze wybrać swojego kolejnego powiernika i stróża. Jej uwagę zwrócił mężczyzna w sile wieku, który emanował dobrocią i olbrzymim spokojem. Księga postanowiła, że przyjrzy mu się bliżej i podda kilku standardowym próbom. Jeśli człowiek je przejdzie pomyślnie, wówczas ona odsłoni przed nim swoje tajemnice.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Księga zaklęć – 1

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie doczekała się. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła starszą miłą panią, która weszła do księgarni. Szybciutko zdjęła z siebie elektroniczne zabezpieczenie, które zręcznie złapała jej sąsiadka, książka z przepisami kulinarnymi. W zamian dostała od niej banderolę z napisem: „bezpłatny egzemplarz reklamowy” i założyła ją na siebie. Wskoczyła do koszyka kobiety. Ta zauważyła jej skok, ale księga tak rozpaczliwie i prosząco patrzyła jej prosto w oczy, że kobieta uśmiechnęła się, pogładziła jej okładkę i powiedziała cicho: „Nie bój się, wezmę cię ze sobą”. Dobrała jeszcze kilka książek i podeszła do kasy, żeby za nie zapłacić. Wszystkie książki schowała do torby i zamyśliła się. Miała jeszcze ochotę na kawę i jakieś ciastko, ale czuła, że powinna wracać już do domu, żeby obejrzeć dziwną książkę, która sama wskoczyła do jej koszyka. Szybko wróciła więc do domu, kupując po drodze ciasteczka.

W domu zaparzyła kawę, a ciasteczka położyła na talerzyku. Sama rozsiadła się wygodnie w fotelu i wyciągnęła z torby tajemniczą książkę. Zdjęła banderolę. Przyjrzała się okładce. Pogładziła książkę delikatnie i zapytała: „Kochana, co chciałaś mi powiedzieć?”. Księga westchnęła z ulgą i otworzyła pierwszą stronę, na której wyświetliła napis przeznaczony tylko dla kobiety. Potem odwracała kartkę za kartką, podświetlając słowa, które kobieta powinna przeczytać. Po wyświetleniu ostatniego komunikatu zamknęła okładkę i wyświetliła na niej znak zapytania.

Zamyślona kobieta nadal trzymała księgę na kolanach. Wiadomość mocno ją poruszyła i przestraszyła. Gdzieś w środku tliło się pytanie: „Dlaczego ja? Nie mógł to być ktoś inny?” Drżała, wręcz dygotała i bardzo chciało się jej płakać. Uspokajała się powoli. Może docierała do niej waga przekazu, powaga sytuacji, konieczność działania?

Zapomniała o kawie i ciasteczkach. Długo siedziała z księgą na kolanach. W końcu podniosła księgę, przytuliła ją do serca i zapytała: „To kiedy zaczynamy?”. Księga zatrzepotała, kobieta wypuściła ją z ramion, a ona podfrunęła na stół, otworzyła jedną ze swoich stron i wyświetliła komunikat. Potem zadała pytanie, a gdy kobieta odpowiedziała, wyświetliła kolejną wiadomość. I tak stopniowo księga i kobieta uczyły się nawzajem siebie samych i poznawały ogólny zakres i szczegóły swojego zadania. A potem…, potem zaczęły je realizować, krok po kroku… I robią to po dziś dzień…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Roztańczona brzózka – 82

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka zgłodniała i postanowiła zamówić sobie gorącą pizzę z pieczarkami i salami. Zadzwoniła więc do pizzerii i, nie przyznając się do tego, że jest drzewem, zamówiła posiłek.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 463

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do dużego holu. Przeszła przez niego powolnym krokiem. Bacznie przyglądała się jego wyposażeniu, które cieszyło jej serce. Z dawnych lat bryczesy, kurtki jeździeckie, kaski, toczki, sztyblety i błyszczące, mimo swego wieku, oficerki. Stare siodło, strzemiona, popręg, itp. Z ciekawością wyszła z holu. Przeszła obok wypożyczalni sprzętu jeździeckiego i wyszła na zewnątrz. Znalazła się w plenerowej kawiarence, skąd miała dobry widok na padoki. Na koniach jeździły osoby w różnym wieku i o różnym stopniu umiejętności. Była ogromnie uradowana. Wreszcie znalazła szkółkę jeździecką w mieście. Nie musiała daleko jeździć i wozić ze sobą całego wyposażenia. W wypożyczalni dopasowała strój, a trener po chwili rozmowy wybrał konia odpowiedniego do jej potrzeb i temperamentu. Mimo kilku lat przerwy jeździła swobodnie. Od razu jeździec i koń dopasowali się i polubili. Kobieta szybko zdobyła dalsze umiejętności i jeździła rekreacyjnie na swym rumaku leśnymi ścieżkami wokół ośrodka.

Autor: Danuta Majorkiewicz