Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich wróbelek elemelek ćwierkał swe trele. Był tak zadowolony ze swojego wykonu, że nie zwracał uwagi na hałaśliwe tłumy przemieszczające się z jednej strony placu na drugą.
Autor: Gwiazdeczka