Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. I tak pewnie trwałaby ta sielanka, gdyby nie dzwonek do drzwi, który głośno oznajmiał, że ktoś przyszedł.
Nastrój pękł niczym bańka mydlana. Na szczęście na krótko, ponieważ to kurier dostarczył ogromny bukiet wspaniale pachnących frezji z okazji narodzin maluszka.
Autor: Gwiazdeczka