Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. „Taki właśnie obraz pamiętamy z własnego dzieciństwa i dzieciństwa obserwowanych przez nas dzieci, które niepostrzeżenie wyrastają na dużych, pyskatych, czasem niewdzięcznych ludzi” – myślała sobie starsza kobieta, która obserwowała tę scenę.
Staruszka rozważała dalej: „kiedy kończy się ta dziecięca sielanka? Co sprawie, że się kończy? Co można zrobić, by wzajemne zaufanie, szacunek, opieka, wysłuchanie, uważność, akceptacja były powszechnymi cechami?”.
To dla niej ważne pytania. Zależało jej, żeby rozgryźć tę sprawę. Była wróżką zesłaną przez Wszechświat na Ziemię, ale nawet ona nie wiedziała, co można zrobić. Kątem oka zobaczyła, że przyglądał się jej Merlin.
– Głośno myślisz – szepnął.
– Wszyscy mnie słyszą?
– Chyba tylko ja, choć nie jestem pewien tej starszej pani w rogu sali. Przygląda się nam dyskretnie i ze zrozumieniem.
Zaskoczeni usłyszeli telepatyczny przekaz od nieznajomej: „Jeśli chcecie, mogę rozwiać wasze wątpliwości i rozterki związane z dorastaniem ludzi”.
Merlin i czarodziejka uśmiechnęli się krzywo, choć starali się zachować neutralne miny. Zapłacili i szybko wyszli z lokalu. Nieznajoma została w środku, wyglądała na rozbawioną. Pod nosem mruknęła: „Jeszcze tu wrócicie”. Oni też byli tego świadomi, ale najpierw potrzebowali ochłonąć i się do tego spotkania przygotować.
Zacierając za sobą ślady, wrócili do Szkoły Czarowania Babci Jagi. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyli, że nieznajoma też jest w szkole i rozmawia z Głosem i Babcią jagą.
– Co się dzieje? – zapytała czarownica.
– Pewnie się niedługo dowiemy – powiedział Merlin z ponurą miną i ruszył w kierunku Babci Jagi.
Zatrzymał go dyskretny gest Babci Jagi i telepatyczne polecenie Głosu: „My ją zatrzymamy tu rozmową, a ty zbierz kogo się da i zorganizuj wycieczkę. Może do świata podwodnego. Neptun już na was czeka. Damy znać, kiedy będziecie mogli bezpiecznie wrócić”.
Autor: Archiwista SC