Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili pod liśćmi usiadła starsza pani. Liście rozpoznały ją, mimo że co roku pojawiały się nowiutkie na świecie. Jednak jakoś rozpoznały tę kobietę i pamiętały, że przychodziła do parku, kiedy była dziewczynką, dorastającą panienką, młodą kobietą. Zaszeleściły, pytając, co się z nią działo przez te lata, gdy jej tu nie było. Kobieta zaczęła opowiadać swoją historię. Nie skończyło się na jednym spotkaniu. Staruszka systematycznie przychodziła do parku, rozmawiała z liśćmi i wymieniały się ploteczkami, co przytrafiało się kobiecie i co zdarzało się w parku w czasie jej nieobecności. Wiatr też był ciekaw tych historii, więc był delikatny i wiał cichutko, żeby nie zakłócić rozmowy przyjaciół.
Autor: Ewa Damentka