Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili szelest ustał, ponieważ wszystkie liście zwróciły uwagę na przechodzącego ścieżką mężczyznę. Miał w sobie tyle życzliwości, że nie sposób było oderwać od niego wzroku.
dla Wojtka napisała Małgorzata