Szelest liści – 28

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili, gdy człowiek dorośnie, zaczyna rozumieć, ile mądrości jest w twarzach, które pomarszczył czas. Przychodzi wtedy do starych ludzi jak najczęściej, by rozmawiać i słuchać ich jak najpiękniejszej muzyki – muzyki liści – i patrzy, jak ich twarze promienieją.

Autor: Danuta Majorkiewicz