Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili coś je bardzo poróżniło i zaczęły się ze sobą kłócić. Przekrzykiwały się jeden przez drugiego, tak że nic nie można było zrozumieć. Trwało to jakiś czas, aż w końcu się zmęczyły i zamilkły. Po chwili zrozumiały, że ta kłótnia nie miała większego sensu. I tak żaden nie pamiętał, co wykrzykiwał. Liście wróciły do dawnych pogaduszek i znowu melodyjnie szeleściły.
Autor: Gwiazdeczka