W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, wszystko się mogło wydarzyć. Płatki róż mogły zaścielić podłogę niczym czarodziejski puch. Żółty pył mógł prószyć z sufitu i brylować w powietrzu. Stoliczek mógł sam się nakryć i zapraszać na ucztę. Mogło to zdarzyć się wszystko, jednak tym razem nie zdarzyło się nic, a rano światło zgasło i zaczął się nowy dzień.
Autor: Gwiazdeczka