Złota Rybka wolno płynęła – 30

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie dopłynęła do portalu, o którym jej mówiono. Przepłynęła przez niego i po drugiej stronie przemieniła się w piękną blondynkę. Wiodła całkiem ciekawe życie. Tylko raz na parę miesięcy jej serce ściskała wielka tęsknota. Wtedy wracała na plażę, dopływała do portalu i powracała do świata Złotych Rybek. Opowiadała, co się z nią działo. Wysłuchiwała ploteczek z morskich głębin i potem, nakarmiona życzliwością swojej rodziny, wracała do świata ludzi, by wieść pozornie normalne ludzkie życie.

Autor: Ewa Damentka

Latarnia morska – 3

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło dawało nadzieję każdemu, kto nocą martwił się o siebie, o bliskich lub o przyszłość. Każdemu, kto tego potrzebował. Światło przebijające się przez ciemność nocy przypominało, że warto wierzyć w siebie, w dobrą przyszłość i że warto działać.

Autor: Ewa Damentka

Księga zaklęć – 53

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelniczkom. Ale zaraz, zaraz! Przecież księga to ona, więc powinna przyglądać się mężczyznom! Ach! Tak, wystąpił błąd w zaklęciu.

Autor: Stokrotka

Latarnia morska – 2

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło dostrzegł pewnego razu kapitan statku, który zmagał się z trudnościami w odnalezieniu drogi do ojczystego portu. Kapitan uśmiechnął się do siebie, bo wiedział, że światło latarni poprowadzi go tam, dokąd planował dotrzeć.

Autor: Gwiazdeczka

Złota Rybka wolno płynęła – 29

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie odetchnęła z ulgą i podpłynęła do malutkiej dziewczynki siedzącej plaży.

– Duszko – to ja Złota Rybka.

– Odejdź – szepnęła Duszka.

– Czemu?

– Jesteś zła, wszyscy jesteście źli – dziewczynka zaniosła się płaczem.

Złota Rybka kątem oka zobaczyła chichoczącego Merlinka, który na jej widok szybko schował się w zaroślach. Tam jednak czekali na niego Merlin i Młody Adept.

– Co jej zrobiłeś?

– Ja? Nic – wzruszył ramionami Merlinek, ale oczy świeciły mu się z radości.

Popatrzył na nich i z cynicznym triumfem w głosie zapytał:

– No i co mi zrobicie? Z każdym mogę zrobić to samo co z nią.

– Skrzywdziłeś ją.

– Nie, tylko ona głupia wierzy we wszystko, co się jej powie.

– Chyba już nie we wszystko – smutno powiedziała Duszka, którą trzymała w objęciach Złota Rybka.

– Wy, wy…. – Merlinek wściekły, że Duszka przytomnieje, chciał uderzyć najbliższą osobę, ale to mu się nie udało. Coś splątało jego ręce i został uniesiony w górę przez silne ramiona Młodego Adepta.

– Zabieramy go – powiedział Merlin do Złotej Rybki.

– Ale wrócicie po nas? Nie wiem, gdzie jestem – ze strachem powiedziała Duszka.

– Oczywiście – uśmiechnął się Merlin i rzucił poważne spojrzenie Złotej Rybce. Przekazał jej telepatycznie myśl: „pamiętaj, wierzę w ciebie”.

Złota Rybka spacerowała po plaży i w ramionach tuliła Duszkę. Potem usiadła, a Duszkę ułożyła na swojej chuście. Zanuciła kołysankę. Dziewczynka zasnęła, ale nie miała dobrego snu. Jej buzię wykrzywiał strach i co chwila zrywała się, jakby chciała uciekać. Złota Rybka dalej nuciła kołysankę, ale w pewnej chwili zrezygnowana powiedziała:

– Nie wiem, co zrobił ci Merlinek. Nie wiem, jak to odplątać, jak to z ciebie zdjąć czy wyjąć.

– Ale my wiemy, zapomniałaś o nas – rozległo się kilka głosów dookoła.

Podniosła głowę i zobaczyła syreny, które mówiły jedna przez drugą:

– Widziałyśmy, co zrobił Merlinek, jakie siły przyciągnął i nasłał na Duszkę.

– Schowałyśmy się, żeby nie zrobił tego też z nami.

– Nie damy rady same tego odkręcić.

– Potrzebujemy was, wszystkich was.

– Wszystkich czarodziejów.

– I wszystkich Głosów – rozległ się poważny przekaz.

Głos uruchomił transport awaryjny i nagle syreny, Duszka i Złota Rybka znalazły się w głównej sali Szkoły Czarowania Babci Jagi. Tam już czekali na nie Babcia Jaga, Merlin, Kokoryczka i wiele innych osób.

Głos kontynuował z troską:

– Nie wiemy, jak to się stało. Merlinek uruchomił czarną magię. Odpowiedział na czyjeś wezwanie i zaprosił Czerń do naszego świata, do wszystkich światów, które znalazły się pomiędzy, by przetrwa. Sposób ataku wypróbowali najpierw na Duszce, bo wydawała się bezbronna. Tak naprawdę, żadne z nas nie miałoby szans, żeby się obronić. Dzięki temu, że syreny udostępniły nam swoje umysły, zobaczyliśmy, co się stało. Kochani, Wszechświat trzęsie się w posadach, wszystkie wszechświaty. Jeżeli ten Czarny Mag osiągnie swój cel, to zniknie wszystko, nawet on sam.

Na razie zamknęliśmy drogi, którymi komunikował się z Merlinkiem. Niestety było ich wiele i ciągle tworzą się nowe. Monitorujemy sprawę. Duszkę powierzamy Złotej Rybce. Razem z syrenami zapewnią jej dobry sen, my tymczasem konsultujemy się z innymi szkołami czarowania i podejmiemy odpowiednie działania.

– A Merlinek? – zapytała zatroskana Złota Rybka.

– Pokazujemy mu skalę zniszczeń, jakich dokonał i symulację, jak ona postępowałaby dalej, gdybyśmy jej nie przerwali. Nie dociera do niego, że siła, której służy, zabiłaby również jego. Myśli, że sam jest wielkim magiem, a Czarny to jego sługa. Czarny Mag go w tym utwierdza, bo dzięki temu usypia jego czujność i może swobodnie działać.

– Czy kiedykolwiek odzyskamy Merlinka? – zapytała Złota Rybka?

– Nie wiemy.

– Wiemy – odezwała się nieoczekiwanie Kokoryczka.

Uśmiechnięta patrzyła na Babcię Jagę i Merlina. Ci zmieszali się i spojrzeli po sobie, a Głos przekazał im telepatycznie pytanie „Czyżby ona już wiedziała? Skąd? Jak?”.

* * *

Złota Rybka i syreny opiekowały się Duszką.

Merlin, Babcia Jaga, Jenczy, Jęczydusza i inni nauczyciele pracowali nad zabezpieczeniem szkoły. Pomagali im młodsi asystenci, uczniowie i goście.

Merlin i Głos rozmawiali z Merlinkiem.

A Babcia Jaga, Głos i Merlin coraz uważniej przypatrywali się Kokoryczce i zastanawiali się, co ona już wie, czego nie wie i co można jej powiedzieć. Mieli dziwne wrażenie, że jej pomoc może okazać się kluczowa w tej sprawie. Ale też wiedzieli, że nie mogą jej powiedzieć za dużo.

Jedyną spokojną osobą w szkole była Kokoryczka, która po prostu wiedziała, że wszystko dobrze się skończy, choć nie umiała tego wyjaśnić.

Autor: Archiwista SC

Latarnia morska – 1

Latarnia morska stała na krańcu skalistego cypla wysuniętego głęboko w morze. Jej światło rozświetlało morską toń daleko, daleko i kładło się jasnymi smugami na falach. Rybacy wypływający na połów czuli się bezpiecznie i długo widzieli swoje żony żegnające ich na brzegu. Świadomość ich oczekiwania dodawała im otuchy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zakurzony samochód – 42

Zakurzony samochód stał na parkingu. Równomiernie pokryty szarym pyłem nie wyróżniał się, wręcz wtapiał się w tło, jednak uważny obserwator dostrzegł mężczyznę siedzącego w jego wnętrzu. Siedział tam od samego rana. Postanowił sprawdzić, czy u niego jest wszystko w porządku. Kiedy podszedł do samochodu, drzwi otworzyły się i wysiadł z niego starszy mężczyzna. Zamknął drzwi na klucz i poszedł do domu.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 491

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Rozejrzała się po sklepie. Wybrała sukienki, które się jej podobały i udała się do przymierzalni. Mogła kupić dwie, ale zdecydowała się na jedną. Do niej dobrała eleganckie pantofle, torebkę i szal, który dopełniał całość stroju. Czuła, że coś się w niej zmieniło. Zdecydowała się na krok, na który od dawna miała chęć i było jej z tym dobrze.

Autor: Danuta Majorkiewicz