Księga zaklęć – 2

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom, żeby dobrze wybrać swojego kolejnego powiernika i stróża. Jej uwagę zwrócił mężczyzna w sile wieku, który emanował dobrocią i olbrzymim spokojem. Księga postanowiła, że przyjrzy mu się bliżej i podda kilku standardowym próbom. Jeśli człowiek je przejdzie pomyślnie, wówczas ona odsłoni przed nim swoje tajemnice.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Lubię patrzeć na ludzi – 29

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja wybieram sobie jakąś dobrą miejscówkę i się im uważnie przyglądam. Bardzo lubię to robić w pociągu. Udaję, że śpię i obserwuję ich spod przymkniętych powiek. Potrzebuję ich. Urodziłem się bez instrukcji obsługi. Nie było jej przy mnie. Wiele lat szukałem jej w różnych miejscach, nie znalazłem. Teraz, obserwując ludzi, uczę się od nich. Widzę, że są różni i działają na rozmaite sposoby. Ja podpatruję. Wypróbowuję na sobie i sprawdzam, co mi pasuje. Jestem im wdzięczny za tę naukę, choć wiem, że oni nie są świadomi mojego istnienia.

Student Życia

Autor: Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 50

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, dwa zagubione sny szukały swoich właścicieli. I chociaż jeszcze nigdzie nie było żadnych istot, one wiedziały, że do kogoś należą. Może przybyły tu z przyszłości i nie miały pojęcia, gdzie się teraz podziać?

Autor: Gwiazdeczka

Księga zaklęć – 1

Księga zaklęć cierpliwie czekała na partnera, który ją dopełni. Wiedziała, że jej olbrzymi potencjał może ujawnić się tylko przy właściwej osobie. Dokładnie więc przyglądała się biorącym ją do ręki czytelnikom. Wreszcie doczekała się. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła starszą miłą panią, która weszła do księgarni. Szybciutko zdjęła z siebie elektroniczne zabezpieczenie, które zręcznie złapała jej sąsiadka, książka z przepisami kulinarnymi. W zamian dostała od niej banderolę z napisem: „bezpłatny egzemplarz reklamowy” i założyła ją na siebie. Wskoczyła do koszyka kobiety. Ta zauważyła jej skok, ale księga tak rozpaczliwie i prosząco patrzyła jej prosto w oczy, że kobieta uśmiechnęła się, pogładziła jej okładkę i powiedziała cicho: „Nie bój się, wezmę cię ze sobą”. Dobrała jeszcze kilka książek i podeszła do kasy, żeby za nie zapłacić. Wszystkie książki schowała do torby i zamyśliła się. Miała jeszcze ochotę na kawę i jakieś ciastko, ale czuła, że powinna wracać już do domu, żeby obejrzeć dziwną książkę, która sama wskoczyła do jej koszyka. Szybko wróciła więc do domu, kupując po drodze ciasteczka.

W domu zaparzyła kawę, a ciasteczka położyła na talerzyku. Sama rozsiadła się wygodnie w fotelu i wyciągnęła z torby tajemniczą książkę. Zdjęła banderolę. Przyjrzała się okładce. Pogładziła książkę delikatnie i zapytała: „Kochana, co chciałaś mi powiedzieć?”. Księga westchnęła z ulgą i otworzyła pierwszą stronę, na której wyświetliła napis przeznaczony tylko dla kobiety. Potem odwracała kartkę za kartką, podświetlając słowa, które kobieta powinna przeczytać. Po wyświetleniu ostatniego komunikatu zamknęła okładkę i wyświetliła na niej znak zapytania.

Zamyślona kobieta nadal trzymała księgę na kolanach. Wiadomość mocno ją poruszyła i przestraszyła. Gdzieś w środku tliło się pytanie: „Dlaczego ja? Nie mógł to być ktoś inny?” Drżała, wręcz dygotała i bardzo chciało się jej płakać. Uspokajała się powoli. Może docierała do niej waga przekazu, powaga sytuacji, konieczność działania?

Zapomniała o kawie i ciasteczkach. Długo siedziała z księgą na kolanach. W końcu podniosła księgę, przytuliła ją do serca i zapytała: „To kiedy zaczynamy?”. Księga zatrzepotała, kobieta wypuściła ją z ramion, a ona podfrunęła na stół, otworzyła jedną ze swoich stron i wyświetliła komunikat. Potem zadała pytanie, a gdy kobieta odpowiedziała, wyświetliła kolejną wiadomość. I tak stopniowo księga i kobieta uczyły się nawzajem siebie samych i poznawały ogólny zakres i szczegóły swojego zadania. A potem…, potem zaczęły je realizować, krok po kroku… I robią to po dziś dzień…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Nitki babiego lata – 99

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Sierpień był dojrzałym miesiącem. Nie tak beztroskim jak maj, czy hałaśliwym jak lipiec. Nadchodził powoli i oddychał głęboko. Miał w sobie wiosnę i lato, i latem odchodził.

Autor: Gwiazdeczka

Lubię patrzeć na ludzi – 28

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja odgaduję, kim są, dokąd idą i o czym myślą. Wiele można wyczytać ze sposobu, w jaki się poruszają, w co są ubrani i co maluje się na ich twarzach. Można też się bardzo pomylić, oceniając ich przez pryzmat własnych doświadczeń i wyuczonych wzorów myślenia.

Autor: Gwiazdeczka

Roztańczona brzózka – 82

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka zgłodniała i postanowiła zamówić sobie gorącą pizzę z pieczarkami i salami. Zadzwoniła więc do pizzerii i, nie przyznając się do tego, że jest drzewem, zamówiła posiłek.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 463

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do dużego holu. Przeszła przez niego powolnym krokiem. Bacznie przyglądała się jego wyposażeniu, które cieszyło jej serce. Z dawnych lat bryczesy, kurtki jeździeckie, kaski, toczki, sztyblety i błyszczące, mimo swego wieku, oficerki. Stare siodło, strzemiona, popręg, itp. Z ciekawością wyszła z holu. Przeszła obok wypożyczalni sprzętu jeździeckiego i wyszła na zewnątrz. Znalazła się w plenerowej kawiarence, skąd miała dobry widok na padoki. Na koniach jeździły osoby w różnym wieku i o różnym stopniu umiejętności. Była ogromnie uradowana. Wreszcie znalazła szkółkę jeździecką w mieście. Nie musiała daleko jeździć i wozić ze sobą całego wyposażenia. W wypożyczalni dopasowała strój, a trener po chwili rozmowy wybrał konia odpowiedniego do jej potrzeb i temperamentu. Mimo kilku lat przerwy jeździła swobodnie. Od razu jeździec i koń dopasowali się i polubili. Kobieta szybko zdobyła dalsze umiejętności i jeździła rekreacyjnie na swym rumaku leśnymi ścieżkami wokół ośrodka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Lubię patrzeć na ludzi – 27

Lubię patrzeć na ludzi. Wielu z nich nie zauważa mnie, bo są zajęci swoimi sprawami, a ja lubię ich obserwować. Kiedyś koneserzy starych samochodów jadący ulicami przyciągali mój wzrok szczególnie. Brali udział w pokazie samochodowych „antyków”. Odrestaurowane piękności. Na twarzach właścicieli malowały się pasja i troska, a w oczach światło miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Nitki babiego lata – 98

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Z takiego opisu mógłby z powodzeniem powstać klasyczny landszaft, a jednak tak właśnie czarował sierpień. Był rzeczywisty i nieupiększony.

Autor: Gwiazdeczka