Morskie fale – 76

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży dwie truskawki prowadziły żywą rozmowę, zastanawiając się, w jaki sposób się tu znalazły i jak wrócą do domu. Mimo tego zdezorientowania podobało im się na pięknej wyspie i postanowiły zostać tu na dłużej.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 11

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem niespodziewanie pomidor odezwał się i zapytał, czego sobie życzy. Papryka zdziwiła się, że pomidor potrafi mówić. Zzieleniała z zaskoczenia. Odzyskała czerwoną barwę, gdy zielona kapusta powiedziała, że wszystkie warzywa potrafią mówić, a potakiwał jej z zapałem dojrzały kalafior.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 69

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to wysoki, postawny mężczyzna, w długim, czarnym skórzanym płaszczu. Włosy, zalizane do tyłu, połyskiwały w świetle księżyca. Trzymał w dłoniach bat, a na nogach miał czarne buty, z których przebijały czerwone jak krew szpony.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 10

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem inny, ostry zapach owionął ich i za chwilę wpadł pomiędzy jarzyny korniszon, mokry i lśniący. „Tak trzeba!” – zawołał ten zielony grubasek – „delikatne zapachy są dobre na polu. Trzeba być przetworzonym i zdecydowanym, gdy się idzie na stół!”.

dla Janusza napisali Ela i Krzysztof

Dawno dawno temu – 33

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, potarł ktoś ten rozszerzający się balon. Piskliwy dźwięk, przechodzący w lament, śpiew i dzwonienie, rozległ się i trwa do dziś, w niezliczonych echach, pomrukach, delikatnym cykaniu świerszcza wśród, rzekłbyś, wszechogarniającej ciszy i w nagłych kumulacjach nawałnicy. Trwa, i cieszmy się nim.

dla Janusza napisali Ela i Krzysztof

Młoda kobieta – 451

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła, a za nią starsza pani, która też była ciekawa tego klubu.

Na przeciwko drzwi wejściowych znajdowały się drewniane schody. Udały się nimi na piętro. Tam odnalazły pokoje ze szklanymi gablotami. W nich wystawiono aparaty fotograficzne różnych marek, do oddania, na wymianę. Dla kobiet mniej i bardziej zaawansowanych w sztuce fotografii. Od kobiet, które po kupieniu nowego aparatu, stary oddawały innym, by rozwijały swoje umiejętności.

Obydwie panie bardzo się ucieszyły. Starsza pani oddała swój aparat młodej kobiecie. Ta oddała swój do wypożyczalni. A starsza wybrała z wypożyczalni odpowiedni dla siebie.

Był to początek pięknej przyjaźni. Później często wyjeżdżały na wspólne plenery i uczyły się od siebie nawzajem. Mając swoje towarzystwo i wspólną pasję, były szczęśliwe i nasycone.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Czerwona papryka – 9

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem ona, czerwona papryka, dojrzały pomidor i leżąca obok żółta papryka zostały umyte, pokrojone na części i włożone do miseczki jedwabiście delikatnymi rękoma gospodyni. Przepyszna, soczysta, słoneczna surówka ze szczyptą soli, pieprzu, oliwki i octu winnego, zjedzona ot tak zwyczajnie na śniadanie, w trakcie porannej prasówki, kiedy on i ona zerkali sobie w oczy, w kuchni rozświetlonej soczystymi barwami warzyw i radością bycia razem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 68

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Sylwetka tajemniczej postaci do złudzenia przypominała niedźwiedzia i wzbudziła postrach wśród mieszkańców zamku. Faktycznie był to niedźwiedź, lub prawie był, ponieważ był to człowiek w niedźwiedzim przebraniu, który zabłąkał się po festynie i nie mógł znaleźć drogi do domu.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 8

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem odepchnął ją zielony ogórek, który krzyknął, że nie życzy sobie żadnych romansów pod jego bokiem. Pomidor się zarumienił i rzucił przepraszające spojrzenie czerwonej papryce.

Autor: Ewa Damentka