Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością i z zachwytem, jakby byli najpiękniejszymi istotami we wszechświecie.
Autor: Ewa Damentka
ćwiczenia literackie
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością i z zachwytem, jakby byli najpiękniejszymi istotami we wszechświecie.
Autor: Ewa Damentka
Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś pojedzie na wycieczkę do wesołego miasteczka, a zawsze o tym marzył. Chciał zobaczyć karuzelę z kolorowymi plastikowymi konikami, które poruszały się w górę i w dół, w rytm muzyki. Nigdy nie widział nieprawdziwych koni, ale słyszał, jakie są śmieszne i kręcą się w kółko, dając uciechę dzieciakom, które na nich siedzą.
Autor: Gwiazdeczka
Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, gdy nie było niczego, a wszystko było niczym, wszechświat już wtedy wiedział, że będzie czymś niewyobrażalnie pięknym, a każda istota, która z niego powstanie, będzie doskonała i piękna, w każdej będzie cząstka Boga, cząstka czegoś cudownego i wspaniałego.
dla Janusza napisał Patisonek
Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często można tu było spotkać tajemniczą postać w eleganckim brązowym meloniku z wysublimowaną laską zwieńczoną miedzianą podobizną głowy lwa.
Autor: Gwiazdeczka
Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, na świecie nie było jeszcze matematyków, fizyków, chemików, lekarzy, programistów… – ba, nawet nie było ludzi.
Wszechświat doskonale wiedział, że oni kiedyś się pojawią, więc kształtował się tak, by stworzyć im jak najlepsze warunki do życia i ciągłego wzrastania.
Również w tym celu ukrył w sobie wiele tajemnic, by w przyszłości ludzie mogli dążyć do poznania go, a jednocześnie do poznawania rytmów i zależności, jakie zachodzą między rzeczami małymi i dużymi.
Niektórym ludziom poznawanie go idzie nieźle i, niezależnie od swojego wieku, są wszechświatem zafascynowani i przyglądają się mu z dziecięcą ciekawością.
dla Janusza napisała Ewa Damentka
Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością, że któreś z nich weźmie go na ręce i będzie mogło popatrzeć na świat z innej perspektywy.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Usiadła przy wolnym stoliku, wzięła głęboki oddech i sama siebie zapytała: „Czy jestem księżniczką? Nie! A oni?” – popatrzyła na pracowników i gości lokalu – „też nie, definitywnie nie. To co ja tutaj robię? Nie wiem, może najpierw przyjrzę się, co tu się dzieje, a potem zdecyduję: zostać czy wyjść”.
To pomyślawszy, rozluźniła się. Zaczęła studiować menu i dyskretnie obserwowała salę. Jej uwagę przykuło młode małżeństwo z kilkuletnią córeczką ubraną w różową sukieneczkę. Mała miała na głowie koronę i w ręku berło lub różdżkę. Kelner przyklęknął przed nią na jedno kolano, żeby posłuchać, co zamawia. Potem z szacunkiem powiedział: „dobrze księżniczko, niedługo dostaniesz swój tort”. Rodzice patrzyli z uśmiechem, kelner się uśmiechał, a maleńka była wniebowzięta. Widać było, że bardzo lubi bawić się w księżniczkę.
Przyniosło to pewne wyjaśnienie. Nie zmieniło jednak faktu, że młoda kobieta nie wiedziała, jak się odnaleźć w tym dziwnym lokalu. Myślała, że tu nie pasuje, bo albo jest za młoda na to, by obsługiwać księżniczki, albo za stara, by samej bawić się w udawanie, że nią jest. Uznała jednak, że nie będzie wyciągać zbyt pospiesznych wniosków. Przyjdzie tu jeszcze parę pary, poobserwuje, może znajdzie coś dla siebie.
Autor: Ewa Damentka
Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, dobra energia krążyła w nim i tworzyła wszystko, co przyszło jej do głowy. Pomyślała o zwierzętach, ale najpierw musiała dać im Ziemię, żeby mogły zaistnieć. Potem rzeki i rośliny, aby miały co jeść. Była bardzo podekscytowana procesem tworzenia i pewna, że będzie pięknie.
Autor: Gwiazdeczka
Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często padał tu deszcz. Jednak gęste gałęzie wierzby tworzyły szczelny parasol i każdy, kto przysiadł na ławeczce był przez nie chroniony przed zmoknięciem.
Autor: Gwiazdeczka
Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, rowery znajdowały się na innej planecie niż Ziemia, bo tej jeszcze nie było. Wiele wieków później Ziemia powstała, a rowery zostały na nią zaimportowane. Było to chyba jedno z najważniejszych zdarzeń w funkcjonowaniu Wszechświata.
Autor: Adam