Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego przestronnego wnętrza. Zdziwiła się i machinalnie cofnęła. Znowu stała przed wejściem do klubu. Przyglądała się niepozornemu parterowemu budyneczkowi z dużą witryną i nazwą klubu, która swoim rozmachem zupełnie nie pasowała do niepozornego baraku. Bo tak mogła określić tę budowlę. Bardziej był to barak niż budynek.
A to wnętrze… to…
Jej rozmyślania przerwała rozmowa dwóch dojrzałych kobiet, które zmierzały w stronę klubu. Jedna z nich mówiła drugiej:
– Nie uwierzysz, ile tam jest przestrzeni. Z zewnątrz jest to niepozorny budynek, podobnie jak Tardis, budka telefoniczna w Doktorze Who. I podobnie jak w Tardis, w środku jest więcej wnętrza, niż wydaje się to z zewnątrz.
– Mhm.., To jak to chcę zobaczyć – odpowiedziała jej koleżanka.
Podekscytowane uśmiechnęły się do młodej kobiety, która nadal stała przed drzwiami. Otworzyły je i weszły do Klubu Anonimowych Księżniczek. Młoda kobieta wślizgnęła się tuż za nimi. Znalazła się w olbrzymiej pałacowej sieni.
„Inni powinni swobodnie wchodzić. Nie będę im tarasowała wejścia” – pomyślała i przeszła kilkanaście kroków w bok. Zadarła głowę do góry i podziwiała przepiękne sklepienie oraz imponujący żyrandol. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła dużo luster, wspaniałe schody i wiele osób, wszystkie w wieczorowych kreacjach.
„Ja tu nie pasuję” – pomyślała w popłochu. Stanęła przed lustrem, żeby zobaczyć, jak mizernie wygląda w porównaniu z pozostałymi ludźmi i zaniemówiła z wrażenia. Miała na sobie piękną wieczorową suknię. Starannie uczesane włosy przyozdabiała maleńka tiara. W uszach miała kolczyki, o których kiedyś śniła całymi nocami.
– Księżniczko, proszę za mną – usłyszała.
Obok stał kamerdyner i gestem dłoni wskazywał schody.
Młoda kobieta popatrzyła zdziwiona, a on dodał:
– Bal rozpocznie się za chwilę. Wszyscy już przybyli. Czekają tylko na panią.
Uśmiechnęła się i weszła schodami na piętro. Otworzono przed nią olbrzymie drzwi. Powiedziano jej imię, a ona weszła do olbrzymiej sali balowej. O dziwo, zupełnie nie była speszona. Czuła się, jakby znała tę sale i jakby już wiele razy w niej tańczyła.
Nie wiedziała, czy to jawa, czy sen. Jeśli sen, to pomyślała, że chciałaby, żeby trwał jak najdłużej. Jednak nie była zmartwiona, gdy bal się skończył i razem z pozostałymi gośćmi znalazła się na chodniku przed niepozornym budyneczkiem z witryną, w której wywieszono nazwę ”Klub Anonimowych Księżniczek”. Również bez zdziwienia patrzyła, jak budyneczek zafalował i zniknął, zupełnie jakby nigdy go tu nie było.
– Znajdzie się w innym miejscu, już niedługo – usłyszała głos jednej z kobiet.
– Znowu będziemy się bawić – powiedziała druga.
„Teraz czas odpocząć” – pomyślała młoda kobieta i poszła do domu. Wzięła szybki prysznic i poszła spać. Miała cudowne sny. Znowu wirowała w tańcu w pięknej sali balowej Klubu Anonimowych Księżniczek.
Autor: Ewa Damentka