Dawno dawno temu – 30

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, pewien mężczyzna wyruszył w podróż życia. Postanowił zwiedzić każdy dostępny świat, każdą planetę, księżyc, kometę, czarną dziurę. Szwenda się więc po całym wszechświecie już kilka miliardów lat. Zorientował się, że podróż nigdy się nie zakończy, bo wszechświat ciągle rośnie, rozwija się. Więc spokojnie może przerwać podróż, żeby wrócić do domu i opowiedzieć żonie, co zobaczył. Powstrzymuje go jednak strach, co powie jego żona, kiedy zobaczy go po tak długiej przerwie.

dla Ireny napisała Ewa Damentka

Morskie fale – 74

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży co noc odbywało się coś na kształt uroczystej ceremonii, której głównym bohaterem był Ocean. Kiedy wszystko było gotowe, on zaczynał szumieć w anielski sposób i z każdej strony wyspy dało się słyszeć jego magiczne fale. Każdy, kto uczestniczył w tej celebracji, a nie wiadomo, czy komukolwiek było to dane, mógł poczuć się jak cząstka kosmosu, wirować przy melodii głębokiej wody i bez grawitacji przemierzać galaktyczną przestrzeń, będąc jednocześnie na rajskiej wyspie.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwona papryka – 3

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem męska dłoń wyjęła pomidor z koszyka i zaczęła go kroić. Pachniał tak wspaniale, że czerwonej papryce aż zakręciło się w głowie z zachwytu. Nie protestowała więc, gdy męska dłoń również ją wyjęła z koszyka i pokroiła.

W sałatce wymieszały się aromaty kapusty pekińskiej, marchewki, pomidora, papryki i innych składników. Papryce i pomidorowi to nie przeszkadzało. Stworzyli wspólną więź, w którą się zanurzyli z radością.

Mężczyzna konsumujący tę sałatkę zastanowił się przelotnie, czemu jest smaczniejsza niż zwykle i jak ten efekt osiągnąć ponownie.

Papryce i pomidorowi to nie przeszkadzało. Trwali w swojej wiecznej miłości i pewnie nadal w niej tkwią.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Dawno dawno temu – 29

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, zegar czasu zaczął już odliczanie. Wtedy nie były to jeszcze sekundy, ale inne regularne jednostki. Czas płynie, więc warto zrobić coś pożytecznego.

Autor: Adam

Czerwona papryka – 2

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem pomidor zaskoczony zachowaniem papryki zerwał się z krzaczka i upadł na ziemię. Zakręciło mu się w głowie i na chwilę stracił orientację. Kiedy doszedł do siebie, zobaczył paprykę, która siedziała tuż obok i dalej przyglądała się warzywnemu koledze. Tym razem z niepokojem patrzyła, czy jest zdrowy i cały po takim upadku.

Autor: Gwiazdeczka

Kwiat paproci – 70

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał stare wiedźmy, które latały nad lasem na swoich wysłużonych drewnianych miotłach. Kiedy kwiat zakwitał, wiedźmy ścigały się, która dotrze do niego jako pierwsza.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 449

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pięknego przestronnego wnętrza. Zdziwiła się i machinalnie cofnęła. Znowu stała przed wejściem do klubu. Przyglądała się niepozornemu parterowemu budyneczkowi z dużą witryną i nazwą klubu, która swoim rozmachem zupełnie nie pasowała do niepozornego baraku. Bo tak mogła określić tę budowlę. Bardziej był to barak niż budynek.

A to wnętrze… to…

Jej rozmyślania przerwała rozmowa dwóch dojrzałych kobiet, które zmierzały w stronę klubu. Jedna z nich mówiła drugiej:

– Nie uwierzysz, ile tam jest przestrzeni. Z zewnątrz jest to niepozorny budynek, podobnie jak Tardis, budka telefoniczna w Doktorze Who. I podobnie jak w Tardis, w środku jest więcej wnętrza, niż wydaje się to z zewnątrz.

– Mhm.., To jak to chcę zobaczyć – odpowiedziała jej koleżanka.

Podekscytowane uśmiechnęły się do młodej kobiety, która nadal stała przed drzwiami. Otworzyły je i weszły do Klubu Anonimowych Księżniczek. Młoda kobieta wślizgnęła się tuż za nimi. Znalazła się w olbrzymiej pałacowej sieni.

„Inni powinni swobodnie wchodzić. Nie będę im tarasowała wejścia” – pomyślała i przeszła kilkanaście kroków w bok. Zadarła głowę do góry i podziwiała przepiękne sklepienie oraz imponujący żyrandol. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła dużo luster, wspaniałe schody i wiele osób, wszystkie w wieczorowych kreacjach.

„Ja tu nie pasuję” – pomyślała w popłochu. Stanęła przed lustrem, żeby zobaczyć, jak mizernie wygląda w porównaniu z pozostałymi ludźmi i zaniemówiła z wrażenia. Miała na sobie piękną wieczorową suknię. Starannie uczesane włosy przyozdabiała maleńka tiara. W uszach miała kolczyki, o których kiedyś śniła całymi nocami.

– Księżniczko, proszę za mną – usłyszała.

Obok stał kamerdyner i gestem dłoni wskazywał schody.

Młoda kobieta popatrzyła zdziwiona, a on dodał:

– Bal rozpocznie się za chwilę. Wszyscy już przybyli. Czekają tylko na panią.

Uśmiechnęła się i weszła schodami na piętro. Otworzono przed nią olbrzymie drzwi. Powiedziano jej imię, a ona weszła do olbrzymiej sali balowej. O dziwo, zupełnie nie była speszona. Czuła się, jakby znała tę sale i jakby już wiele razy w niej tańczyła.

Nie wiedziała, czy to jawa, czy sen. Jeśli sen, to pomyślała, że chciałaby, żeby trwał jak najdłużej. Jednak nie była zmartwiona, gdy bal się skończył i razem z pozostałymi gośćmi znalazła się na chodniku przed niepozornym budyneczkiem z witryną, w której wywieszono nazwę ”Klub Anonimowych Księżniczek”. Również bez zdziwienia patrzyła, jak budyneczek zafalował i zniknął, zupełnie jakby nigdy go tu nie było.

– Znajdzie się w innym miejscu, już niedługo – usłyszała głos jednej z kobiet.

– Znowu będziemy się bawić – powiedziała druga.

„Teraz czas odpocząć” – pomyślała młoda kobieta i poszła do domu. Wzięła szybki prysznic i poszła spać. Miała cudowne sny. Znowu wirowała w tańcu w pięknej sali balowej Klubu Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Czerwona papryka – 1

Czerwona papryka z uwagą przyglądała się dojrzałemu pomidorowi. W pewnej chwili przysunęła się trochę bliżej, by poczuć jego zapach. Wtem poczuła coś dotąd niespotykanego. Dreszczyk emocji, cudowne ciepełko i energię płynącą z serca. Przybliżyła się do pomidora jeszcze bardziej i tak już pozostała w jego miłym, życzliwym towarzystwie, tworząc smaczną sałatkę, we współudziale z sosem winegret i ziołami.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Kwiat paproci – 69

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał małego niebieskiego żuczka, który jak co roku czekał cierpliwie, aż kwiat rozkwitnie. Wiedział dobrze, że warto czekać, gdyż co roku kwiat rozkwitał piękniej i pachniał jeszcze intensywniej.

Autor: Gwiazdeczka

Dawno dawno temu – 28

Dawno, dawno temu, kiedy czas był jeszcze młody, a wszechświat dopiero się formował, po mokradłach spacerowała samotna zielona jaszczurka. Była dość duża i przerażała innych swoimi żółto-zielonymi ślepiami. Każde mniejsze, a nawet i większe zwierzęta uciekały na jej widok, gdzie pieprz rośnie. Gadzina robiła się smutna, nie rozumiejąc, dlaczego inni tak jej unikają. Najgorzej było wieczorem, kiedy słońce całkowicie zachodziło, a na mokradłach panowała ciemność. Wtedy samotna popłakiwała za czymś, czego pragnęła, a czego nie rozumiała. Wędrowała przed siebie i była tak pogrążona w smutku i rozpaczy, że jej ciało zaczęło być suche, bo ubywało w nim wody. Pewnej nocy, po wielogodzinnej wędrówce, będąc na zielonej łące, padła z wycieńczenia. Zasnęła, zanim wzeszło słońce. Jednak nikt by nie przypuszczał, że ten dzień będzie tym, który całkowicie odmieni jej życie. Po południu pojawił się nad nią długi cień. Jaszczurka nie była w stanie unieść głowy, żeby się mu przyjrzeć. Okazało się, że był to młody nastoletni człowiek. Chłopiec powiedział – „Jakie ładne zwierzątko, chyba je zaadoptuję”. Miał ze sobą wiaderko z wodą, do którego włożył jaszczurkę. Gadzina nie stawiała żadnego oporu, ponieważ powierzyła już swój los innym. Jednak jej życie u ludzi stało się sielanką. Była bardzo dobrze karmiona, pielęgnowana i czasem głaskana, całowana i przytulana. Wkrótce wiedziała, że warto było przejść tyle trudu, aby teraz żyć w niebie, jakie zaoferowali jej ludzie, u których mieszkała do końca swojego życia.

dla Janusza napisał Sokolik