Młody źrebak – 33

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś zostanie strażakiem i objuczony bukłakami z wodą, będzie gnał gasić pożary. Nie wiadomo skąd o tym wiedział, ale taki był ten źrebak, że jak coś sobie wymyślił, to się tego trzymał. Opowiadał wszystkim, jak będzie wyglądał jako strażak i był przy tym tak przekonujący, że nie sposób było mu nie uwierzyć.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 44

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili z wielkiej radości niektóre zaczęły odrywać się od swoich drzew. Śmiały się do rozpuku, wirowały w powietrzu i dalej plotkowały z każdym napotkanym liściem.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 73

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich leżał kamyczek na drodze. Podmywał go deszcz, czasem suszył się w promieniach słonecznych. Nikt nie zwracał na niego uwagi, a jednak był tam nawet wtedy, gdy wszyscy zniknęli.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 8

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Rodzice byli bardzo zmęczeni wymagającą opieką nad swoim synkiem. Jednak kiedy tak gaworzył, wyciągając rączki w ich stronę, zapominali o trudach wychowywania dziecka i rozpływali się w szczęściu, patrząc na jego słodką buzię. Miał jasnozielone oczy, kilka blond loczków i wyglądał trochę jak dziewczynka. Widok jego uśmiechniętej buzi rekompensował rodzicom wiele nieprzespanych nocy.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 32

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś też tak będzie robił i że wtedy na jego grzebiecie będzie siedział jeździec. Młody zaprzyjaźnił się z małym kociakiem i pozwalał mu wdrapywać się na swój grzbiet, kiedy leżał na ziemi. Potem delikatnie wstawał, chodził ostrożnie, żeby nie strącić kociaka na ziemię i z dumą pokazywał światu, że już jest prawie dorosły.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 436

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali pełnej dymu. Odwróciła się na pięcie i już chciała wyjść, gdy zatrzymał ją rozbawiony głos znajomej księżniczki:

– A ty dokąd?

– Nie lubię dymu z papierosów.

– To wiem, ale jest tu dużo naszych. Może zostaniesz chwilę i porozmawiasz ze znajomymi.

– Wiesz, mogę z wami rozmawiać na oficjalnych rautach. Ale, co wy tu właściwie robicie? Klub Anonimowych Księżniczek pełen prawdziwych księżniczek i książąt? I to palących na potęgę?

– No i alkohol leje się strumieniami – usłyszała rozbawioną odpowiedź.

– Wśród klientów jest ktokolwiek, kto nie ma błękitnej krwi?

– Wątpię. Założyliśmy ten klub, żeby móc zachowywać się swobodnie. W końcu tu jesteśmy anonimowi

– Jak anonimowi alkoholicy?

– Masz poczucie humoru. Ale to dobre porównanie.

– Wychodzę, od tego dymu kręci mi się w głowie.

– Do zobaczenia wieczorem, na balu u księcia.

– Tak, do zobaczenia.

Młoda kobieta wyszła z sali i usiadła w ogródku kawiarenki znajdującej się po drugiej stronie ulicy. Chciała się dotlenić i pomyśleć, Sama przed sobą musiała przyznać, że zainteresowała ją nazwa Klub Anonimowych Księżniczek. Myślała, jak mogłaby ją wykorzystać, Wiedziała, że jeśli wymyśli ciekawe rozwiązania, to znajomi książęta i księżniczki na pewno zgodzą się udostępnić jej tę intrygującą nazwę

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 72

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zabłąkał się czerwony balonik. Sunął niezauważony, niczym duch. Dokądś zmierzał i pomimo podmuchów wiatru, podążał w jednym kierunku.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 6

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Widziało ich duże znajome twarze i próbowało się z nimi porozumiewać, wydając przy tym niezrozumiałe, pocieszne dźwięki. Niczym śpiewak operowy ćwiczący głos przed występem, pełną piersią śpiewało wniebogłosy. Rodzice reagowali życzliwym śmiechem, co jeszcze bardziej nakręcało malucha do muzycznych popisów.

Autor: Gwiazdeczka