Młody źrebak – 41

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś one też były malutkie, jak on teraz. Próbował sobie wyobrazić swoich rodziców jako młode źrebięta, ale ta myśl i przychodzące obrazy były tak niedorzeczne, że aż pokładał się z radości, tarzał po ziemi i głośno rżał.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 81

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich jeździł automatyczny odkurzacz i skwapliwie zbierał z ziemi wszystkie śmieci, piach i inne zanieczyszczenia, jakie wygenerował tłum. Pracowicie i dokładnie przesuwał się to tu, to tam, i zadowolony z efektów swojej pracy, mruczał pod nosem wesołą melodię.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 24

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Nagle mama zasłabła, ale dzielny tat pospieszył jej na ratunek. Upewniwszy się najpierw, że dziecko jest bezpieczne, zaopiekował się swoją wybranką. Czule ją przytulił, sprawdzając jednocześnie jej puls. Miał w tym wprawę, ponieważ dama jego serca chorowała nie od dziś i doskonale wiedział, co robić.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 40

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś będzie mieć brata lub siostrę, bo mama mu to obiecała. Cieszył się całym sobą na myśl, że będzie miał towarzystwo zabaw i nie mógł się doczekać, żeby zobaczyć, czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 440

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Drzwi, przez które weszła, zamknęły się z cichym trzaskiem i zniknęły.

Kobieta rozejrzała się. Miała wrażenie, że znalazła się w pałacu, dobrze sobie znanym pałacu. Tak było istotnie, bo drzwi były portalem przenoszącym do czarodziejskiego wymiaru. Zniknęły, gdy przez nie przeszła, bo spełniły swoje zadanie. Księżniczka wróciła do domu.

Dziewczyna przywitała się z rodzicami, ze służbą i poszła do swojej komnaty. Wzięła kąpiel z bąbelkami, a następnie wyszła na taras i tam usiadła przy kawowym stoliku, przy którym już czekała na nią matka. Przy kawie i ciasteczkach wymieniały się ploteczkami.

Tymczasem Klub Anonimowych Księżniczek pojawił się w innym mieście, żeby umożliwić powrót do domu kolejnej zabłąkanej królewnie.

Autor: Ewa Damentka

Malutkie dziecko – 23

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością.Taki właśnie obraz pamiętamy z własnego dzieciństwa i dzieciństwa obserwowanych przez nas dzieci, które niepostrzeżenie wyrastają na dużych, pyskatych, czasem niewdzięcznych ludzi” – myślała sobie starsza kobieta, która obserwowała tę scenę.

Staruszka rozważała dalej: „kiedy kończy się ta dziecięca sielanka? Co sprawie, że się kończy? Co można zrobić, by wzajemne zaufanie, szacunek, opieka, wysłuchanie, uważność, akceptacja były powszechnymi cechami?”.

To dla niej ważne pytania. Zależało jej, żeby rozgryźć tę sprawę. Była wróżką zesłaną przez Wszechświat na Ziemię, ale nawet ona nie wiedziała, co można zrobić. Kątem oka zobaczyła, że przyglądał się jej Merlin.

– Głośno myślisz – szepnął.

– Wszyscy mnie słyszą?

– Chyba tylko ja, choć nie jestem pewien tej starszej pani w rogu sali. Przygląda się nam dyskretnie i ze zrozumieniem.

Zaskoczeni usłyszeli telepatyczny przekaz od nieznajomej: „Jeśli chcecie, mogę rozwiać wasze wątpliwości i rozterki związane z dorastaniem ludzi”.

Merlin i czarodziejka uśmiechnęli się krzywo, choć starali się zachować neutralne miny. Zapłacili i szybko wyszli z lokalu. Nieznajoma została w środku, wyglądała na rozbawioną. Pod nosem mruknęła: „Jeszcze tu wrócicie”. Oni też byli tego świadomi, ale najpierw potrzebowali ochłonąć i się do tego spotkania przygotować.

Zacierając za sobą ślady, wrócili do Szkoły Czarowania Babci Jagi. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyli, że nieznajoma też jest w szkole i rozmawia z Głosem i Babcią jagą.

– Co się dzieje? – zapytała czarownica.

– Pewnie się niedługo dowiemy – powiedział Merlin z ponurą miną i ruszył w kierunku Babci Jagi.

Zatrzymał go dyskretny gest Babci Jagi i telepatyczne polecenie Głosu: „My ją zatrzymamy tu rozmową, a ty zbierz kogo się da i zorganizuj wycieczkę. Może do świata podwodnego. Neptun już na was czeka. Damy znać, kiedy będziecie mogli bezpiecznie wrócić”.

Autor: Archiwista SC

Przez kawiarniane okno – 80

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pojawiał się i znikał mały płomyczek. Ciekawy wszystkiego przyglądał się ludziom i zastanawiał, dokąd idą. Czasem przysiadał komuś na kapeluszu i podróżował tak przez chwilę, niczym w karocy. Innym razem wskoczył na but i czuł się jak jeździec na koniu. Bawił się beztrosko, a później wrócił do domu, aby odpocząć.

Autor: Gwiazdeczka

Malutkie dziecko – 22

Malutkie dziecko uśmiechało się i gaworzyło. Wyciągało rączki do swoich rodziców i patrzyło na nich z ufnością. Scena działa się w parku miejskim. Siedząca na pobliskiej ławeczce kobieta patrzyła na rodzinę z maleństwem z zachwytem, miłością, zazdrością, żalem, bezradnością i nadzieją jednocześnie. Od lat starała się zostać matką. Dotąd się to nie udawało, żadne leczenie nie przyniosło rezultatu. Zaczęła już tracić nadzieję, a tu dziś zobaczyła rozczulającą sceną z maleństwem patrzącym z ufnością na swoich rodziców. Bardzo, bardzo pragnęła przeżyć osobiście takie sceny z własnym dzieckiem. Przejął ją olbrzymi ból, który ustąpił, gdy w jej głowie jakby otworzyła się klapka zamykająca dotąd stare wspomnienia. Przez tę szczelinę przedostała się scena z religii, gdy ksiądz mówił: „Proście, a będzie Wam dane. Szukajcie, a znajdziecie”. W głowie kobiety słowa „proście, a będzie wam dane” rozbrzmiewały coraz głośniej, zagłuszając każde zwątpienie. Kobieta po raz pierwszy od dawna zaczęła się modlić. Gorąco, żarliwie prosiła Boga o dar macierzyństwa. Kontynuowała to również, gdy wróciła do domu i potem, gdy była w pracy. Całą sobą modliła się. Było to jak oddech, jak bicie serca, nieustanna gorliwa modlitwa o własne zdrowe dziecko. W pewnej chwili przyszło uspokojenie i pojawiła się łagodna pewność, że to na pewno się uda. Że na pewno będzie matką.

Autor: Ewa Damentka