Młody źrebak – 26

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś przyjdzie jesień i będą grzyby. Trzeba będzie znajdować się w zasięgu wzroku grzybiarzy, którzy ze swoimi końmi udadzą się na zbiory.

Autor: Adam

Szelest liści – 41

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich szepty zwróciły moją uwagę. Usiadłam na parkowej ławeczce. Wyłączyłam telefon i zaczęłam słuchać szeleszczących liści. Brzmiały jak muzyka.

Czułam się, jakbym była w filharmonii. Muzyka liści była jednak delikatniejsza i koiła zmysły. Wyciszyłam się, uśmiechnęłam do drzew, liści i wiatru i poszłam dalej. Ja też miałam swoje zadania do wykonania. Miałam nadzieję, że zrobię to z podobnym wdziękiem, jak liście szeleszczące pod wpływem wiatru.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 433

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kawiarni. Spędziła tam miło czas i obiecała sobie, że jeszcze będzie tu wracać. Obietnicy dotrzymała następnego dnia. Niestety, nie znalazła tego lokalu.

Ściana, na której wczoraj było okno z szyldem i drzwi, teraz była zamurowana, tak jak poprzednio, zanim klub się pojawił. Kobieta stała przed tą ścianą i zastanawiała się, co robić. Kątem oka zobaczyła parę zakochanych, którzy byli równie zaskoczeni, co ona. Zebrało się też kilka innych osób, które wczoraj zauważyła w kawiarni. Wszyscy patrzyli na pustą ścianę, ale nie chcieli odchodzić, jakby na coś czekali. Po chwili ściana zafalowała i ich oczom ponownie pokazał się „Klub Anonimowych Księżniczek”. Część osób od razu weszła do środka. Pozostali zwlekali, jakby się zastanawiali, czy to zrobić, bo cała sprawa wydała się im bardzo dziwna.

Młoda kobieta długo wahała się, w końcu jednak odeszła. Później uznała, że chyba podjęła dobrą decyzję. Następnego dnia klub znowu zniknął i już nigdy się nie pojawił ponownie. Zniknęła również część osób, które tak ochoczo do niego weszły. „Ciekawe, co teraz robią” – zastanawiała się czasami młoda kobieta. Chwilami czuła cień zazdrości, gdy myślała, że przeżywają jakąś wspaniałą przygodę. Generalnie jednak była zadowolona, że zrezygnowała z ponownego odwiedzenia klubu, bo była stateczną, dobrze zorganizowaną osobą i zawsze lubiła mieć wszystko pod kontrolą.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 79

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ze zdziwieniem odkrył, że słońce jest dużo wyżej niż zwykle, kiedy się budził. „Ach, trudno” – pomyślał – „nawet ja potrzebuję czasem sobie zaspać”. Mlasnął przy tym smacznie i wstał, aby napić się porannej, aromatycznej kawy.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 24

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś dawno temu nie było tak fajnie. Opowiadał mu o tym dziadek, a dziadek był bardzo mądry i dużo w życiu widział i wiele przeżył. Mówił, że konie wtedy nie miały takiej pięknej łąki i nie mogły sobie swobodnie po niej hasać. Ich grzywy nie były zadbane, a one nie miały siły pokonywać przeszkód. Źrebak cieszył się, że teraz jest lepiej i doceniał swoje beztroskie życie.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 40

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na ławce pod drzewem usiadły dwie miłe staruszki. Zaczęły wspominać wspólne przygody z lat młodzieńczych. Liście przestały szeleścić i wsłuchiwały się w opowieści starszych pań. Pomyślały, jakie to musi być ekscytujące, być człowiekiem i móc przeżyć tyle wspaniałych przygód. Opowiadane historie otulały liście i zostały z nimi już na zawsze.

Autor: Gwiazdeczka

Młody źrebak – 23

Młody źrebak truchtał po łące. Z podziwem przyglądał się wielkim koniom, które galopowały z rozwianymi grzywami i z lekkością przeskakiwały przeszkody. Wiedział, że kiedyś one też były malutkie, choć trudno mu teraz było w to uwierzyć. Jednak ta świadomość dała mu nadzieję, że sam kiedyś będzie taki duży, silny i sprawny jak one.

Autor: Ewa Damentka