Gromadka dzieci – 91

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o swoim życiu, umiejętnie wplatając w historię czarowne i fantastyczne wątki, czyniąc tym samym z opowieści o sobie i licznie przeżytych latach, piękną baśń.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 8

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili na gałęziach usiadły dwa piękne motyle. Rozłożyły swe cudownie kolorowe i wzorzyste skrzydła i, tkwiąc w bezruchu, z podziwem słuchały ogrodowych ploteczek.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary człowiek – 44

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał biegać po kałużach. Była to jego ukochana zabawa. Gdy pewnego razu znienacka wskoczył w kałużę, rozbryzgując błoto wokół siebie, ubrudził się niemiłosiernie. Był zdziwiony, że rodzice zachowali spokój. Odtąd, gdy przestawał padać deszcz, ubierali go w płaszczyk przeciwdeszczowy oraz wyższe kalosze i wychodzili z nim na spacer, by mógł w kałużach wyskakać się do woli. Po powrocie do domu zasypiał szczęśliwy.

Dziś, przyglądając się brykającym źrebakom, wie, że gdy za młodu się wyskaczą i wyszaleją, w starszym wieku będą spokojne.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szelest liści – 7

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili gałęzie drzewa lekko poruszyły się i zza zielonych liści wyjrzał ptaszek o różowych piórkach. Był malutki i calutki różowy. Nawet dzióbek i oczka miał różowe. Rozejrzał się na wszystkie strony, usiadł na wystającej najwyżej gałęzi i zaśpiewał różowym, delikatnym głosem różową piosenkę. Wraz ze śpiewem małego ptaszka wszystko wokół stawało się różowe. Zielone dotąd liście, gałęzie i drzewa rosnące obok. Ławka stojąca nieopodal gęstwiny także się zaróżowiła, jakby się lekko zawstydziła. Gdy różowe maleństwo wyśpiewywało coraz to piękniejsze dźwięki, do ławki zaczęły przylatywać ptaki z najbliższej okolicy. One także otulały się różowym kolorem. Po krótkim czasie na wszystkich gałęziach drzew siedziały w różnych odcieniach różu ptaki, tworząc niezwykły, zjawiskowy chór, a śpiewy niosły się po całej okolicy. Ludzie zatrzymywali się i patrzyli z zaciekawieniem, skąd dochodzi ta subtelna i niezwykła muzyka.

Autor: Agnieszka Lewkowicz

Gromadka dzieci – 90

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o siedmiu śnieżnobiałych rumakach niezwykłej urody, które ukazywały się tylko tym osobom, które wybrały. Rozmarzone dzieci spijały każde słowo z ust babci i wyobrażały sobie, że pewnego dnia piękne konie wybiorą właśnie je i ukażą się im w całej okazałości.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 6

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili podleciała biedronka, która spotkała się ze swoim kolegą. Razem wymieniali się spostrzeżeniami na temat istot mieszkających na Ziemi. Cieszyli się, że ludzie posiadają kwiatki w ogrodach, przez co dają piękno przyrodzie.

dla Wojtka napisał Sokolik

Szczęście matki – 31

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach ukazała się zachcianka. Miało ochotę na lody truskawkowe. Poszło więc do lodziarni i kupiło sobie pięć kulek pysznych lodów truskawkowych. Było bardzo zadowolone. Kiedy wróciło do domu, mama wybiegła mu naprzeciw, pytając gdzie było, bo tak za nim tęskniła. Szczęście uśmiechnęło się pod nosem i powiedziało, że właśnie spełniło swoją zachciankę. Mama je uściskała, mówiąc: „Mój ty słodziaku”.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 420

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Podeszła do grupki kobiet rozpakowujących paczki i powiedziała:

– Przepraszam, głupio mi. Czy mogę wam w czymś pomóc?

„Anonimowe Księżniczki” roześmiały się. Jedna z nich powiedziała:

– Witaj w grupie, wiedziałyśmy, że kiedyś dołączysz.

Młoda kobieta, która dwa dni temu samotnie pikietowała przed klubem, protestując przeciwko księżniczkom, odetchnęła z ulgą. Wczoraj zdziwiła się, gdy spotkała je na dworcu kolejowym, w grupie wolontariuszy opiekujących się uchodźcami wojennymi. Było jej głupio, że źle oceniła te dziewczyny. Chciała się do nich przyłączyć. Nie wiedziała, jak ją przyjmą, a tu taka niespodzianka. Były życzliwe i patrzyły na nią z sympatią.

Kolejna „księżniczka” powiedziała:

– Wczoraj na dworzec przyniosłaś dużo dobrej zupy w termosach, karty sim, czekoladki dla maluchów. Uważnie słuchałaś, o co proszą uchodźcy. Będzie nam bardzo miło, jak nas dołączysz.

Widząc minę nowo przybyłej, dodała pospiesznie:

– Oczywiście dołączysz do wolontariatu, księżniczką nie musisz być.

Młoda kobieta uśmiechnęła się i powiedziała, że nad tym zastanowi się później, ale może bycie Anonimową Księżniczką nie jest takie złe, jak się jej wydawało.

Te pogodne pogaduszki przerwała kolejna dostawa darów dla uchodźców. Kobiety z zapałem otwierały paczki, przenosiły ich zawartość na półki, a następnie kompletowały rzeczy i pakowały je wielkich toreb, które nazywały „niezbędnikami”. Do każdej z nich wkładały komplet tego, co pomaga przetrwać: ubrania, bieliznę, jedzenie, środki czystości i higieniczne, zabawki dla dzieci… Te „niezbędniki” zanosiły do miejsc, gdzie nocowali uchodźcy. Pomagali im w tym motocykliści. „Ciekawe czy to tajny Klub Anonimowych Książąt na Motorach” – pomyślała rozbawiona młoda kobieta. Kolejna porcja darów przerwała te myśli. Znowu zajęła się wyjmowaniem, sortowaniem i przepakowywaniem rzeczy do kolejnych „niezbędników”. Po raz pierwszy od dawna czuła, że robi coś naprawdę ważnego i pożytecznego.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 5

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wśród liści usiadło stado wron. Głośno skrzeczały, wręcz krzyczały. O czym plotkowały? Co gadały? Co sobie pokazywały? Co było tak ważne, że zagłuszyły piękną melodię drzew?

Autor: Danuta Majorkiewicz