Gromadka dzieci – 95

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Pinokio, któremu razu pewnego poleciała z długiego nosa krew, a on ucieszył się bardzo, bo marzył o tym, żeby stać się prawdziwym chłopcem, a przecież drewnianemu pajacykowi nie mogła lecieć krew z nosa.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 16

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście przestały szeleścić, zasłuchały się i przystanęły. Miejsce ich szelestu zajął wzbierający szum płynący z głębi lasu. Jak wszyscy wiedzieli, był to tzw. zew serca lasu.

Zew ów przynosił lasowi, drzewom i liściom siłę i ukojenie, a także określał ich przyszłe role i dalsze losy.

Ale to już zupełnie inna historia.

Autor: Jan Smuga

Stary człowiek – 46

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał latać. Marzył o tym, by poczuć się jak ptak i wznosić się nad ziemię wolny i niezależny. Często śnił sen o tym, że potrafi latać, ale musi to ukrywać przed ludźmi, żeby nie robić sensacji.

Czasem nie wytrzymywał i wznosił się lekko w górę, wprawiając w osłupienie tych, którzy to widzieli.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 15

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zza chmur wyszło słońce. Wśród plątaniny gałązek i liści zaczęło kwitnąć życie. Rój pszczół spijał nektar z kwiatów. Krążył całą chmarą wokół drzewa. Ich radosne brzęczenie stapiało się z szelestem liści. Ta subtelna muzyka pieściła uszy i koiła duszę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gromadka dzieci – 94

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o tym, jak kot palił fajkę i grał na mandolinie, podjadając surową marchewkę. Lubił swoje kocie życie i wcale nie przejmował się tym, że inne koty śmiały się w głos z jego niecodziennych przyzwyczajeń i stylu życia. Był zadowolony z siebie i wcale nie zamierzał upodabniać się do swoich kocich sióstr i braci.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 14

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili przestał wiać wiatr i liście zamilkły. Było słychać tylko ciszę. Najpiękniejszy dźwięk w ruchliwym i zatoczonym mieście.

Autor: Małgorzata

Szczęście matki – 35

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach panował spokój. W sercach światło. W umysłach jasne myśli. Wszędzie ład i porządek. Na tronie panowała królowa Miłość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 422

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kawiarni. Spodziewała się…, sama nie wiedziała czego…, więc teraz nie wiedziała, czy ma się poczuć zaskoczona, rozczarowana, zdegustowana, czy zadowolona. Kawiarnia jak kawiarnia. Zmarszczyła brwi, obróciła się na pięcie i wyszła na zewnątrz. Obserwujący ją goście i pracownicy kawiarni odetchnęli z ulgą. Z doświadczenia wiedzieli, że takie chodzące chmury gradowe potrafią wszystkim zatruć zabawę. Tymczasem zapowiadał się wspaniały pogodny wieczór i coraz więcej zadowolonych ludzi przychodziło do kawiarni, by miło i w miłym towarzystwie spędzić tu czas.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 13

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaczął padać deszcz i liście umilkły. Ich delikatna struktura nasączona kroplami wody zmiękła. Zdawały się być odprężone i zadowolone z zaistniałej sytuacji. Regenerowały swoje siły, aby później, osuszone promieniami słońca, powrócić do swoich ulubionych rozmów.

Autor: Gwiazdeczka