Gromadka dzieci – 97

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pączkach w maśle, które były bardzo leniwe i maśliły się okrutnie, ziewając przy tym jak hipopotamy. Nie chciały przewrócić się na drugi bok, unosząc się na powierzchni maślanego tłuszczu niczym ponton na wodzie.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 20

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili liście zaczęły drgać, W ten sposób mówiły, ustawiały się do słońca, by później czekać na deszcz.

Autor: Adam

Szczęście matki – 38

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach zobaczyć można było cały wszechświat. Było w nich wszystko i nigdy się nie kończyło. Dawały dostęp do nieograniczonych możliwości, byle tylko wybierać właściwie. Były początkiem i końcem bez końca. Poezją, tańcem i potężną mocą.

Autor: Gwiazdeczka

Na dnie szuflady – 85

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Lata mijały, a ukryte przedmioty leżały obok siebie na dnie szuflady i jakimś cudem nie zostały odkryte przez kolejnych właścicieli domu. Były jakby niewidzialne. Może czekały na odpowiednią osobę, aby dać się jej odkryć?

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 19

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo zauważyło dwie znajome twarze. Dawniej pod jego gałęziami chowały się małe przyjaciółki. W tajemnicy przed światem przekazywały sobie swoje tajemnice. Po cichutku. Drzewo nigdy nikomu nie zdradziło, co słyszało. Przyglądało się, jak dzieci rosły i były przejęte codziennymi sprawami i zmianami, jakie zachodziły w ich życiu. Dziś patrzy na nie z zainteresowaniem, jak przechodzą koło niego, popychając wózki z własnymi maluchami.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gromadka dzieci – 96

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o tabliczce pysznej czekolady, która nigdy się nie kończyła. Im bardziej łamało się ją na drobne kawałki i częstowało małe łasuchy, tym bardziej stawała się ona większa i bardziej czekoladowa. Wkrótce z lotu ptaka wyglądała jak wyspa i ludzie zaczęli wykupywać bilety, aby z okien samolotu podziwiać ogromne czekoladowe zjawisko.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 18

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili zaniepokojone podmuchem wiatru wzbiły się w powietrze, wirując jak na karuzeli, aby po chwili miękko opaść na ziemię.

Uwielbiały tę zabawę. Przyprawiała o dreszczyk emocji i zawsze dobrze się kończyła. Beztroskie liście miały o czym rozmawiać, wymieniając się swoimi wrażeniami z podniebnego tańca.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 423

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubo-kawiarni. Dziś, jak co tydzień, zaplanowany był wieczór bajek, baśni, legend i bajeczek. Każdy z uczestników wcielał się w wylosowaną postać i do końca wieczoru odgrywał swoją rolę – księżniczki, żaby, wiedźmy, skrzata, pszczółki Mai… – jakiejś bajkowej postaci. Nie mówił jednak kim jest, tylko zachowywał się jak ta postać. To pozostali uczestnicy wieczoru mieli powiedzieć mu, kogo odgrywa. Wygrywała ta osoba, której bajkowa tożsamość została rozpoznana jako ostatnia, bądź nie została rozpoznana w ogóle. Zwycięzca otrzymywał w nagrodę berło, kawałek tortu i koronę Anonimowej Księżniczki bądź Anonimowego Księcia

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 17

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr przyspieszył i liście zaczęły rozmawiać w tempie skocznego oberka. Gdy wiatr przycichł, przeszły do walca, a następnie zakończyły rozmowę dostojnym polonezem. To wydawało mi się dziwne, bo polonezy zwykle rozpoczynają bale, a nie kończą rozmowy. Jednak wiatr i liście, jak widać, kierują się swoimi zasadami.

Autor: Ewa Damentka