Gromadka dzieci – 99

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o długopisie, który całe swoje życie wypuszczał ze swojego wnętrza tusz, dzięki czemu powstało kilka cennych ksiąg. Kiedy wydał z siebie ostatnią kroplę niebieskiej mazi, odetchnął głęboko i zapadł w długopisowy sen. Śniło mu się, że wkład w jego wnętrzu jest znowu pełny i przygoda z pisaniem zaczyna się od początku.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 24

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili dostrzegły żuka, który niezgrabnie gramolił się na ich powierzchni. Liście śmiały się jak dzieci, ponieważ każde dotknięcie żukowych nóżek łaskotało je pieszczotliwie. Żuk był tak pochłonięty swoim niezdarnym marszem, że zupełnie nie zwracał uwagi na reakcję liści. Wykonywał ciężką pracę, prąc naprzód, co jeszcze bardziej je rozśmieszało. Z całą pewnością zupełnie inaczej niż on zapamiętają to zdarzenie.

Autor: Gwiazdeczka

Na dnie szuflady – 86

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. I gdyby nie to, że to koniec tej historii, można by pomyśleć, że to początek romantycznej baśni o tajemniczej kobiecie, która schowała te przedmioty, bo stanowiły dla niej sentymentalną wartość.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 23

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili drzewo zaczęło wspominać dawne czasy. A były to wspaniałe wspomnienia. Odkąd sięgało pamięcią, stało na placyku pośrodku osiedla. Ludzie zżyli się z nim i często go odwiedzali. Siadali na ławeczkach wokół niego. Wspominali, dyskutowali, wymieniali wiadomości. A ile drzewo się nasłuchało, to tylko jemu wiadomo. A dziś? Już słuchać odgłosy wiosny. Czuć ją w powietrzu. Słońce świeci coraz odważniej i coraz częściej ludzie siadają na ławeczkach wokół niego i słuchają muzyki popiskujących piskląt i szelestu liści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gromadka dzieci – 98

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o telefonie, który dzwonił sobie, do kogo chciał i odbierał połączenia, od kogo chciał. Płatał figle swojemu właścicielowi, który musiał tłumaczyć się rozmówcom, że to nie on do nich dzwonił lub że chciał odebrać połączenie, ale telefon mu na to nie pozwolił.

Autor: Gwiazdeczka

Szelest liści – 22

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili wiatr ucichł. Większość liści znieruchomiała, jednak na osice dalej trwała zażarta dyskusja. Liście szeleściły i poruszały się w różnym rytmie, choć wiatru już nie było. Wyglądało to, tak jakby zawzięcie dyskutowały ze sobą. Ba, jakby dyskutowało samo drzewo, bo jego gałęzie również unosiły się i opadały, jakby chciały wtrącić się do dyskusji rozpoczętej przez liście. Niektórym osikom tak już zostało i czasami możemy obserwować, jak ich liście szeleszczą i poruszają się w bezwietrzną pogodę. Może tak bardzo lubią ze sobą rozmawiać, że wiatr zupełnie nie jest im potrzebny?

Autor: Brzozowa Bajdulka

Szczęście matki – 39

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach odbijał się cały dziecięcy pokój z jego zawartością. Dziecko poparzyło na mamę i pokazało zabawkę, która go zainteresowała. Mama przyniosła zabawkę i zaczęli się nią bawić, a mama przy okazji opowiadała mu bajki o krainach, które razem z tą zabawkę zwiedzali. Potem zmęczone dziecko usnęło z zabawką w ramionach, a mama włączyła cichutką muzykę, żeby mu się dobrze spało. Sama poszła do kuchni, żeby przygotować obiad.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 424

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pracowni krawieckiej.

Powiedziała, że znajomi podobno dzwonili i uprzedzili o jej przyjściu. Pokazała plecak z jedzeniem i wodą. Krawiec uśmiechnął się i powiedział, że zdążyła w samą porę. Podniósł klapę w podłodze i kazał jej zejść kręconymi schodkami w dół. Zeszła. Dobrze ukryta piwnica okazała się być całkiem wygodnym schronem, w którym było już wiele osób. Przeważały kobiety, było też kilku seniorów oraz też dzieci, mniejsze i większe.

Staruszek krawiec zamknął klapę, a następnie przesunął na nią dywanik i na nim postawił podest z wieszakami, na których wisiały suknie ślubne. Śrubami przymocował ten stelaż do podłogi. Gdy to zrobił, stanął za ladą, jak zwykle gdy czekał na klientów,

Dziewczyna wyłączyła telefon komórkowy. Potem, gdy za chwilę rozległ się budzik z cudzego wyłączonego telefonu, ona i wszyscy pozostali wyjęli ze swoich telefonów i smartwatchów baterie. Nasłuchiwali i przytulali się do siebie, dotykiem dodawali sobie otuchy.

Nagle usłyszeli wielki rumor, tupot wielu par ciężkich buciorów i czyjeś głosy. Później hałas przewracanych i rozwalanych sprzętów. Trwało do bardzo długo.

Potem nastała denerwująca cisza. Czy staruszek przeżył? Kto ich wyciągnie z tego bunkra?

Odetchnęli z ulgą, gdy usłyszeli rytmicznie wystukiwany umówiony znak. Włączyli telefony i kobieta zadzwoniła do krawca. Powiedział, że napastnicy już wyszli, Zniszczyli, co się dało, a przed wyjściem zaminowali wiele przedmiotów – między innymi stelaż z wieszakami na ubrania. Staruszek zadzwonił już do wojska z prośbą o przysłanie saperów. Obiecano mu, że przyjdą, gdy całe miasto zostanie wyzwolone, co prawdopodobnie niedługo nastąpi. Kobieta i pozostali odetchnęli z ulgą. Mieli ze sobą jedzenie i picie, które pozwalało przetrwać parę dni.

Poczuła olbrzymią wdzięczność do starego krawca, bo zdawała sobie sprawę z tego, że uratował jej życie. Wolała sobie nie wyobrażać, co by się stało, gdyby wpadła w ręce wroga, więc zaczęła myśleć o przyszłości. Jak będzie wyglądało jej miasto po skończonej wojnie? Co ona sama będzie robić? Pomyślała o nazwie pracowni z sukniami ślubnymi, „Klub Anonimowych Księżniczek”. Podobała się jej ta nazwa. Może sama zacznie projektować suknie ślubne lub dodatki do nich? Gdy nastanie pokój kobiety znowu będą mogły się ładnie ubierać. Każda zasługuje, żeby wyglądać jak prawdziwa księżniczka. Już nie musi być anonimowa. Tak sobie rozmyślała młoda kobieta, czekając na ratunek, który wkrótce nadszedł.

Kiedy wszyscy już opuścili piwnicę, obejrzeli ją dokładnie żołnierze i wspólnie ze starym krawcem wprowadzili w niej kilka zmian. Zadbali również o przekucie wyjścia awaryjnego, na wypadek, gdyby pierwsze znowu było niedostępne.

Autor: Ewa Damentka

Szelest liści – 21

Szelest liści brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Wydawało się, że porozumiewają się one ze sobą i wymieniają codziennymi ploteczkami. W pewnej chwili ich rozmowę usłyszał kompozytor. Zachwycił się nią, zapamiętał rytm i potem skomponował muzykę. Czasami przychodził tu z odtwarzaczem, by puszczać ją liściom, w podziękowaniu za natchnienie i jednocześnie, żeby pokazać im, jakimi są wspaniałymi solistami, a jednocześnie zgraną orkiestrą dyrygowaną przez wiatr.

Autor: Ewa Damentka