Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pracowni krawieckiej.
Powiedziała, że znajomi podobno dzwonili i uprzedzili o jej przyjściu. Pokazała plecak z jedzeniem i wodą. Krawiec uśmiechnął się i powiedział, że zdążyła w samą porę. Podniósł klapę w podłodze i kazał jej zejść kręconymi schodkami w dół. Zeszła. Dobrze ukryta piwnica okazała się być całkiem wygodnym schronem, w którym było już wiele osób. Przeważały kobiety, było też kilku seniorów oraz też dzieci, mniejsze i większe.
Staruszek krawiec zamknął klapę, a następnie przesunął na nią dywanik i na nim postawił podest z wieszakami, na których wisiały suknie ślubne. Śrubami przymocował ten stelaż do podłogi. Gdy to zrobił, stanął za ladą, jak zwykle gdy czekał na klientów,
Dziewczyna wyłączyła telefon komórkowy. Potem, gdy za chwilę rozległ się budzik z cudzego wyłączonego telefonu, ona i wszyscy pozostali wyjęli ze swoich telefonów i smartwatchów baterie. Nasłuchiwali i przytulali się do siebie, dotykiem dodawali sobie otuchy.
Nagle usłyszeli wielki rumor, tupot wielu par ciężkich buciorów i czyjeś głosy. Później hałas przewracanych i rozwalanych sprzętów. Trwało do bardzo długo.
Potem nastała denerwująca cisza. Czy staruszek przeżył? Kto ich wyciągnie z tego bunkra?
Odetchnęli z ulgą, gdy usłyszeli rytmicznie wystukiwany umówiony znak. Włączyli telefony i kobieta zadzwoniła do krawca. Powiedział, że napastnicy już wyszli, Zniszczyli, co się dało, a przed wyjściem zaminowali wiele przedmiotów – między innymi stelaż z wieszakami na ubrania. Staruszek zadzwonił już do wojska z prośbą o przysłanie saperów. Obiecano mu, że przyjdą, gdy całe miasto zostanie wyzwolone, co prawdopodobnie niedługo nastąpi. Kobieta i pozostali odetchnęli z ulgą. Mieli ze sobą jedzenie i picie, które pozwalało przetrwać parę dni.
Poczuła olbrzymią wdzięczność do starego krawca, bo zdawała sobie sprawę z tego, że uratował jej życie. Wolała sobie nie wyobrażać, co by się stało, gdyby wpadła w ręce wroga, więc zaczęła myśleć o przyszłości. Jak będzie wyglądało jej miasto po skończonej wojnie? Co ona sama będzie robić? Pomyślała o nazwie pracowni z sukniami ślubnymi, „Klub Anonimowych Księżniczek”. Podobała się jej ta nazwa. Może sama zacznie projektować suknie ślubne lub dodatki do nich? Gdy nastanie pokój kobiety znowu będą mogły się ładnie ubierać. Każda zasługuje, żeby wyglądać jak prawdziwa księżniczka. Już nie musi być anonimowa. Tak sobie rozmyślała młoda kobieta, czekając na ratunek, który wkrótce nadszedł.
Kiedy wszyscy już opuścili piwnicę, obejrzeli ją dokładnie żołnierze i wspólnie ze starym krawcem wprowadzili w niej kilka zmian. Zadbali również o przekucie wyjścia awaryjnego, na wypadek, gdyby pierwsze znowu było niedostępne.
Autor: Ewa Damentka