Stary człowiek – 39

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał się wyszumieć. Lubił biegać za piłką nożną. Był wtedy spocony, umorusany i szczęśliwy. Do dziś pamięta chwile spędzane z kolegami na boisku i z życzliwością myśli o rodzicach, którzy wspierali jego piłkarską pasję, bo dawała ona ujście dla jego niespożytej energii.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 84

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Pokój, w którym znajdowała się komoda z szufladami, był bardzo stary i nikt od dawien dawna tu nie zaglądał. Wszystko wyglądało, jakby ktoś przed chwilą siedział w bujanym fotelu i po prostu wyszedł na chwilę. Koronkowa chusta zarzucona na łóżko i wgłębienie w pościeli sprawiały wrażenie, jakby czas stanął tu w miejscu. I chociaż minął szmat czasu, od kiedy ktoś tu mieszkał, zaklęty pokój żył swoim życiem.

Autor: Gwiazdeczka

Szczęście matki – 21

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach nagle pojawiły się łzy. Wyglądało na mocno przestraszone i na coś pokazywało rączką. Matka spojrzała we wskazanym kierunku, ale nie zauważyła nic podejrzanego. Podbiegła do dziecka i usiadła przy nim. Przytuliła je i zaczęła cicho nucić kołysankę. Po chwili Szczęście matki rozluźniło się i uśmiechnęło. Jeszcze raz popatrzyło w kierunku tego, co go wystraszyło. Ale tym razem, w objęciach matki, już nie przestraszyło się swojego cienia w drzwiach balkonowych. Uśmiechnęło się i zasnęło w matczynych objęciach.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 82

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły można było odnaleźć spokój i harmonię. Skowronek codziennie rano śpiewem witał wschodzące słońce. Rzeka płynęła gładko, zawsze w tym samym kierunku, a łąki otulała urocza mgła.

Autor: Gwiazdeczka

Szczęście matki – 20

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawiło się pytanie: „czy jak siedzę, to jestem takim samym Szczęściem matki, jak kiedy chodzę?”. Kiedy tak myślało, do pokoju weszła mama, przytuliła się do niego, szepcząc czule: „zawsze i wszędzie jesteś moim Szczęściem”.

Autor: Gwiazdeczka

Stary człowiek – 38

Stary człowiek z życzliwością przyglądał się brykającym źrebakom. Wiedział, że młodość musi się wyszumieć. Wyprostował się lekko i zalśniły mu oczy. Przypomniało mu się, jak sam był kiedyś małym chłopcem i chciał po prostu biegać. Byle gdzie, byle z kim, po prostu biegać.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 415

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka, a następnie przeszła na zaplecze. Była tam wygodna kabina, komfortowe krzesła i dobry system nagłaśniający.

Teraz przypadał dyżur młodej kobiety. Dziś ona miała przekazywać mądre porady dla członków i sympatyków klubu. Syntetyzator mowy zmieniał jej głos i wszyscy słuchacze mieli wrażenie, że mówi do nich mężczyzna o spokojnym głębokim głosie. Dwie godziny dyżuru szybko minęły. Ogłosiła przerwę i wyszła ze studia.

Zmęczona położyła się na kanapie w sąsiednim pomieszczeniu i zasnęła.

Obudził ją zapach kawy. Przyjaciółka postawiła ją na stoliku obok Anny.

– Wybacz, masz dodatkowy dyżur, za chwilę.

– Czemu?

– Nie ma Kaśki.

– Kolejna dziewczyna, która zniknęła… Czy pozostałe wróciły?

– Nie.

– To już sześć dziewczyn zaginęło.

– Dziesięć.

– Hmmm?

– Zaginęła jeszcze Baśka i Mariola oraz dwie klubowiczki, które z nimi rozmawiały.

– Więc zostałyśmy tylko dwie!

Anna i Marzena popatrzyły po sobie ze zdziwieniem i niepokojem.

– Czy coś nam grozi? – zapytała jedna z nich.

– Nic – odpowiedział im wesoły, męski, lekko zasapany głos.

Jego właściciel bezceremonialnie rozglądał się po pomieszczeniu. Zajrzał też do małego studio nagraniowego.

Kobiety patrzyły na niego w milczeniu, a on powtórzył:

– Nic wam na grozi…

Po chwili dodał:

– O ile będziecie mi posłuszne.

– Co mamy robić?

– Mówić to, co będę wam kazał. To na kolejną przemowę – podał im plik kartek.

Dziewczyny studiowały go w milczeniu.

– Entuzjazmu nie widzę – roześmiał się nowo przybyły.

Kobiety dalej milczały, a oni zapytał:

– Która z was dyżuruje?

– Ja… – z wahaniem odezwała się Anna.

W kieszeni mężczyzny rozdzwonił się telefon. Odebrał go, chwilę słuchał w milczeniu. Zmarszczył brwi i rzucił rozkaz: „Wykonać”.

Schował telefon do kieszeni i ponuro popatrzył na obie kobiety. Powiedział:

– Zmiana planów, moje teksty będziecie czytały od jutra. Dziś prowadzicie po swojemu. Jedna z was będzie moją zakładniczką. Idziemy.

Popchnął przed siebie Marzenę i wyszli, zamykając drzwi do studia.

Anna rozpłakała się. Otuchy dodawał jej cichy głos partnera, który rozbrzmiewał w słuchawce w jej uchu. Mówił:

– Spokojnie. Dasz radę. Teren obstawiony. Dziewczynom nic nie będzie.

Kiedy Anna uspokoiła się, wzięła kilka głębokich oddechów. Usłyszała swojego szefa. Porucznik mówił rzeczowo:

– Kapral Kowalska, przechodzimy do realizacji planu B. Przez chwilę używasz syntetyzatora. Na mój znak wyłączasz go i mówisz, że za chwilę do akcji wkroczą policjanci. Poprosisz, by każdy słuchał ich poleceń. Będzie dobrze. Nie martw się. Właśnie rozbijamy tę sutenersko-narkotykową grupę i znowu babeczki będą mogły się tu bawić w słodki świat anonimowych księżniczek.

Anna rozluźniła się i powiedziała:

– Tak jest, szefie.

Usłyszała w odpowiedzi:

– Uwaga, wchodzisz za trzy minuty.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 81

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły przychodziły do głowy najlepsze pomysły. Tak to się właśnie działo i trudno było powiedzieć dlaczego. Może urok tego miejsca, może śpiew skowronka to sprawiały. Tak czy inaczej, wiedzieli o tym wszyscy i chętnie przybywali tu, kiedy potrzebowali natchnienia. Potem wracali do domów odmienieni i uśmiechnięci i z pełnym zapałem przystępowali do realizacji najśmielszych marzeń.

Autor: Gwiazdeczka

Szczęście matki – 18

Szczęście matki siedziało całkiem zadowolone. Potem wstało, przeszło parę kroków i znowu usiadło. Rozejrzało się dookoła i w jego oczach pojawił się śpiący piesek. Pies przed chwilą wrócił z roweru, więc był bardzo zmęczony. Dzisiejszym zadaniem psa było trzymanie się okolic przedniego koła roweru, którym jechał jego pan. Zadaniem pana było utrzymanie równego tempa jazdy. Dziecko było nieco zdziwione, że pies śpi, a nie trąca go mokrym nosem i delikatnie zaczepia.

Autor: Adam